:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  25°C lekkie zachmurzenie

A to wszystko przez suszę

A to wszystko przez suszę

No to mamy prawie środek sezonu ogórkowego, mylnie nazwany okresem relaksu i nicnierobienia. Tymczasem nawet jadąc w góry czy choćby nad morze, co chwilę natykamy się na ogorzałych od słońca drogowców. Objazdy, zwężania, ograniczenia a nawet zamknięcia (przykład ul. Kościuszki, czy Słupska) są niemalże na każdym kroku. 

Na największej inwestycji drogowej, budowie obwodnicy, widać już nasypy, a tu i ówdzie nawet przęsła i słupy wiaduktów. Jak w ukropie zwijają się na niej od świtu do nocy gastarbeiterzy z Ukrainy. Popracują pół roku i przyjeżdżają następni. Chętnych nie brakuje. Dawnymi czasami to od nas wyjeżdżano na „wysokopłatne posady” przy zbiorze szparagów czy truskawek. 
Ale co tam. A czy my, gazetowo i internetowo-radiowi wyrobnicy wypoczywamy? Owszem, jak to latem bywa, czasem zażywamy świeżego powietrza wprzódy sprawdzając z jakiego dziś kierunku wieje. Od razu prostuję, nie jest to żadna dygresja natury politycznej, ile raczej geograficzno-przyrodniczej. 
Czas szybko leci. Po truskawkach, czereśniach zostały już tylko wspomnienia. Kończą się maliny... Aż chciałoby się powiedzieć słowami bohaterki kultowego filmu – że „susza poczyniła wielkie spustoszenia”. Kwiaty tego roku szybciej przekwitają, zboża choć już dojrzałe, ale tylko z wyglądu, bo ziaren w nich nie ma. 
Coś się w przyrodzie dzieje niedobrego. Przed wybuchem wojny ludzie mówili, że tamte lato też było gorące, a chmury podczas zachodu jakoś dziwnie wyglądały. Najwyraźniej przyroda w ten sposób zapowiadała jakiś kataklizm. Tym razem z pobieżnego przeglądu sytuacji w skali globalnej, krajowej i lokalnej wynika, że najpewniej chodzi o wybory samorządowe, a może nawet nasilenie totalnej wojny o konstytucję i sąd rejonowy. 
Na okres wakacyjny pochowały się gdzieś czarne parasolki, które w miesiącach znacznie mniej sprzyjających zdrowiu, periodycznie pojawiały się na placu Wolności. Otwarta w tych dniach wystawa w Muzeum Regionalnym tylko w niezwykle delikatny sposób przypomina o przeszło stuletniej bitwie kobiet o swoje prawa. Z grubsza rzecz ujmując chodzi o to, aby panie mogły w jak największym stopniu upodobnić się do rodzaju męskiego. 
Jak na razie, nie jest tylko brana pod uwagę praca górnika, montera i mechanika, ale to najpewniej tylko przejściowo. Pamiętam, że w Kraju Rad popularnym zajęciem kobiet była praca traktorzystek, operatorek sprzętu budowlanego, a nawet murarzy. Najwyraźniej tamte idee jakoś się nie przyjęły. Może dlatego, że męski szowinizm poczynił w tym względzie, niczym tegoroczna susza, „wielkie spustoszenia”. 
A że tak jest, wystarczyć rzucić okiem na to, czego mamy najwięcej. Gdzie się tego lata podziały, jakże liczne w naszej krainie rzeczki, strumyczki i rozlewiska? Nawet Trzesiecko częściowo wyparowało, przy okazji pokazując swoje brudne do tej pory, będące pod wodą brzegi. Najczęściej są to ślady po tzw. „wędkarzach”. To co dało się zjeść – „uprzątnęły” już zwierzęta. Pozostały jedynie różnego rodzaju plastiki i butelki. 
Jakoś nie przemawia do mnie lansowana przez entuzjastów haczyka z wijącym się robakiem, tęsknota za nieskalaną przyrodą. Bardzo wątpię czy w takich okolicznościach przyrody, w rytmie poruszającego się na wodzie spławika, można kontemplować jej uroki. Mało wiarygodna jest teoria o uwielbieniu dla uroków przyrody, skoro szukając miejsca do połowu, potrafią tylko je uświnić. Pozostawione przez nich urwane żyłki i haczyki są niczym kłusownicze sidła zastawione na wodne ptactwo. 
A już zupełnie niezrozumiałe jest tolerowanie przez miejskich strażników osobników polujących na ryby przy wypływie Niezdobnej – tam gdzie stadami pływają kaczki i łabędzie. Tego lata nawet Mulisty Strumień – przypomnę rzeczka łącząca Trzesiecko z Wilczkowem – przypomina raczej mocno wydłużoną piaskownicę. W różnego rodzaju dopływach, zamiast wody został muł z piaskiem. 
Bez zmian jest tylko w kanale wychodzącym z oczyszczalni ścieków. Tam jak zawsze, niczym w potoku górskim, woda chyżo uchodzi do Wielimia. Najwyraźniej susza nie ma wpływu na wydalanie. A propos wydalania. Aż trudno uwierzyć, że przy tak dużych wydatkach na różnego rodzaju inwestycje, które po zakończeniu nie okazały się aż tak wystrzałowe jak zapowiadano, na terenie miasta kilkadziesiąt mieszkań nie ma łazienek, a nawet samodzielnych ubikacji. 
Wprawdzie w tej kwestii nastąpił pewien postęp – nie trzeba już iść na podwórko do sławojki, bo jest na półpiętrze, ale rzecz bez precedensu. Żeby nie było wątpliwości, cały czas chodzi o mieszkania, których właścicielem jest miasto mające całkiem spore dochody. 
Trudno pojąć, że z jednej strony lekką rączką można wydać setki tysięcy na tzw. promocję, polegającą na ględzeniu do kablówkowych mikrofonów, zaś z drugiej - tej samej wysokości kwoty(!) żałować, na to aby każdym mieszkaniu znalazła się łazienka i ubikacja. 
To prawda, że przy oddawaniu do użytku kolejnego kibla, nie da się przeciąć ani wstęgi (chyba, że rozwinięty z rolki papier toaletowy), a już o przemówieniach nie wspominając. 
Susza tego lata porobiła wielkie spustoszenia... 

 

tygodnik Temat nr 906


sezon ogórkowy góry morze słońce objazd - komentarze opinie

  • Bronisław Muszyński 2018-07-29 10:34:36

    Owa susza musiała nieźle namieszać różnego rodzaju mizernych chwastów do potoków wody, wylewającej się z ust kandydatów na burmistrza. Jak słyszę / czytam, co należałoby zrobić dla poprawy naszego tutaj życia - w rozumieniu, iż ów kandydat właśnie to uczyni, to bez pół litra ... ani rusz nie rozumiem. Zamiary godne szejka naftowego, na dodatek nie poparte żadnym konkretnym pomysłem rozwiązań, rzucanych w umysły "ciemnego luda" problemów tenże lud gnębiących. Czyli polityczna susza nam nie grozi - tutaj, w Szczecinku - źródła lanej wody nie wyschną aż do wyborów samorządowych.

  • gość 2018-07-31 07:51:19

    Pan Muszyński jak zwykle uaktywnia się przed wyborami samorządowymi. Na początku są to politycznie w miarę bezstronne artykuły, tak aby nie zostać zaszufladkowanym jako zwolennik szczecineckiej władzy. Gdzieś w okolicach końca września pan Bronisław zdejmie swoją maskę i będzie pod niebiosa wychwalał kandydata Raka, krytykują przy każdej okazji jego kontrkandydatów. Ten sam schemat co cztery lata. Panie Muszyński, tym razem ten numer nie przejdzie.

Dodajesz jako: Zaloguj się