9°C bezchmurnie

Andrzej Bratkowski: Jesteśmy bogaci

temat.net: archiwum, Andrzej Bratkowski Jesteśmy bogaci - zdjęcie, fotografia

felieton ukazał się w tygodniku Temat 24.10.2013

Nie dość, że nie mamy zbyt wielu środków na zaspokojenie różnych sfer naszego zbiorowego życia, to czasami wydaje mi się, że wydajemy te środki w sposób nie do końca w sposób przemyślany i zgodny z naszymi potrzebami. Wiele dyskusji wzbudził zrealizowany już projekt „okamerowania” naszego miasta. 

Już przy wjeździe przybysz jest informowany, że miasto jest monitorowane. Zwolennicy jego budowy dowodzili, iż instalacja wzmocni poczucie bezpieczeństwa obywateli, zapobiegać będzie aktom wandalizmu i przyczyni się do łatwiejszej identyfikacji przestępców. System kamer, spięty w jedną całość, miał ułatwić panowanie nad ładem i porządkiem w mieście. Wielu nie podzielało tego optymizmu twierdząc, że montowanie takiego urządzenia jest drogie, ewentualne zyski wątpliwe, a jakość uzyskiwanego materiału dowodowego z kamer rozmieszczonych w mieście nie jest w stanie obronić się przed sądem jako wiarygodny materiał dowodowy. 

Teraz po latach jego działania warto zadać sobie pytanie o praktyczne efekty jego funkcjonowania. Z pewnością osiągnięto efekt psychologiczny. Wielu powstrzymuje się przed chuligańskimi wybrykami, mając świadomość, że może być obserwowany przez kamerę. Tyle tylko, że choć kamery są zamontowane i działają, to żeby z tego był końcowy efekt, nad ich pracą musi być stały nadzór. Jak mi wiadomo takiego nadzoru po prostu nie ma. Obdarzona tym - powiedzmy sobie szczerze - niezbyt chcianym prezentem, policja nie ma sił i środków na to, by zapewnić stały dozór nad systemem kamer monitorujących miasto. Aby był on w pełni wykorzystany potrzeba kilku dodatkowych etatów dla funkcjonariuszy, którzy tylko zajmowaliby się jego obsługą. Na uruchomienie specjalnego oddziału policji do nadzoru miejskiego monitoringu nie ma środków. Doraźna obserwacja jednego z wielu monitorów umieszczonych w dyżurce komendy jest absolutnie niewystarczająca. Burmistrz, który był inicjatorem tego pomysłu, powinien wyjść z inicjatywą w jaki sposób monitoring, w budowę którego zainwestowano niemałe środki, mógłby stać się rzeczywiście sprawnym narzędziem nadzoru nad bezpieczeństwem mieszkańców. Postuluję, aby monitoring przekazać pod opiekę straży miejskiej. Musiałoby się to wiązać ze sporymi zmianami organizacyjnymi w tej instytucji, ale w aktualnej sytuacji trudno o lepsze rozwiązanie. Na dzisiaj miejski monitoring jest kukułczym jajem podrzuconym policji przez burmistrza. Musi on wrócić do miasta i miasto jako jego właściciel powinien stać się jego eksploatatorem. 

Czasami obserwuję pracę strażnika miejskiego przy obsłudze radaru. Przez wiele godzin siedzi on bezczynnie w aucie, czasami z kolegą, a jego aktywność polega na stałej obserwacji pracującego urządzenia, by ktoś go nie ukradł. Takie wykorzystanie strażnika miejskiego uważam za absurdalne. Dużo bardziej efektywna byłaby jego praca, gdyby ją spędził na obsłudze miejskiego monitoringu. Jest tylko jedno „ale”. Radar który obsługuje strażnik miejski jest spięty z miejską kasą, a czerpane z niego dochody stanowią niemałe środki. W każdym razie jest się nad czym zastanowić. 

Teraz o jednym jeszcze sposobie marnowania społecznych środków. Swojego czasu miasto zafundowało sobie „ulicowskazy”, by łatwiej było się zorientować w miejskiej przestrzeni ulic i instytucji. Dość estetyczne „ulicowskazy” mają jedną, ale za to poważną wadę. Wykonane metodą naklejania kolorowej folii szybko ulegają degradacji pod wpływem czynników atmosferycznych i stają się nie tylko nieczytelne ale i mało estetyczne. Czy nie warto by wykonać takie tablice metodą dużo bardziej trwałą w technologii lakieru piecowego? Jest to technologia droższa, ale zapewnia wieloletnie użytkowanie bez potrzeby konserwacji. Tu i ówdzie zachowały się przedwojenne tablice wykonane tą metodą i są w bardzo dobrym stanie. Nie zanosi się w najbliższym czasie na rewolucję w nazewnictwie ulic, więc apeluję do decydentów o przemyślenie tej propozycji. 

 

I jeszcze jedna obserwacja. Zadaję sobie pytanie, czy nasi mistrzowie budowy dróg nie potrafią równo osadzić klap studzienek kanalizacyjnych w płaszczyźnie ulicy? Na świeżo wyremontowanej ul. Kościuszki na palcach jednej ręki można policzyć prawidłowo osadzone rzeczone klapy. Większość osadzona jest źle, a jazda po nich przypomina jazdę po zdezelowanym torowisku. Zaiste jesteśmy bogatym społeczeństwem, skoro stać nas na takie marnotrawstwo.

Andrzej Bratkowski: Jesteśmy bogaci komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com





temat.net: archiwum, - więcej informacji