:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  16°C bezchmurnie

Andrzej Bratkowski: Sąsiedzi

felieton ukazał się w 687 wydaniu tygodnika Temat 17.10.2013

W ostatnich dniach miała miejsce w naszym mieście skromna choć podniosła uroczystość. Na ścianie gruntownie zmodernizowanego internatu Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 przy ul. 1 Maja, odsłonięto tablicę, której celem jest wskrzeszenie pamięci o dawnych mieszkańcach Szczecinka. Pod koniec lat pięćdziesiątych na odgruzowanym placu u zbiegu ul. Rzecznej i 1 Maja, postawiono internat dla Liceum Pedagogicznego.

Dla bardzo wielu polskich mieszkańców to miejsce było jedno z wielu pustych przestrzeni miejskich, będących pozostałością po niedawno zakończonej wojnie. Nie kojarzono tego miejsca z jednym z największych dramatów, jaki przyniosła ze sobą era narodowego socjalizmu. Świadome powojenne przemilczanie niemieckiej historii tych ziem nie sprzyjało refleksji nad tym dramatycznym kawałkiem historii, będącym udziałem przedwojennych mieszkańców Szczecinka. Dopiero dzisiaj, po ponad pół wieku od zakończenia drugiej wojny światowej, można bez ideologicznych obciążeń, ale i bez emocjonalnego hamulca, w sposób racjonalny podejść do całej złożonej i niełatwej historii naszej małej Ojczyzny. To właśnie z takich z pewnością przesłanek powstał projekt, by w miejscu, gdzie kiedyś stała żydowska synagoga i dom miejscowego rabina, umieścić tablicę pamiątkową. Idea słuszna, choć jej praktyczna realizacja budzi pewne refleksje. 

Stosunki polsko-żydowskie, a szczególnie te, które dotyczą czasów drugiej wojny światowej, budzą nadal spore emocje. Przypomnieć należy, jakie reakcje wywołała książka J. Grossa „Sąsiedzi”. Nerwowo reagujemy, kiedy próbuje się nas dopisać do listy współsprawców „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” przy jednoczesnym pomijaniu i przemilczaniu inspirującej roli niemieckich nazistów. Dlatego właśnie uroczystość odsłonięcia tej tak potrzebnej tablicy przywracającej pamięć o żydowskich ofiarach ich niemieckich sąsiadów, jest jakby do końca niedopowiedziana. 

Odsłonięta w roku 80-lecia powstania III Rzeszy tablica pamiątkowa przypomina niesławne wydarzenie z listopada 1938 roku znane jako „Kryształowa noc”. Ma ona utrwalić w pamięci przyszłych pokoleń jak to sąsiedzi swoim współobywatelom urządzili masowe pogromy, połączone z furią palenia synagog i tłuczeniem szyb w żydowskich domach. Niemieccy sąsiedzi rzucili się z nienawiścią na swoich żydowskich współmieszkańców. Zaczęło się zbieranie krwawego żniwa z wieloletniego sączenia jadu antysemityzmu. Antysemityzm był jednym z ważnych elementów systemu politycznego niemieckiego państwa po 1933 roku. Twórca III Rzeszy nigdy nie ukrywał, jakie ma zamiary wobec swoich żydowskich współobywateli i mimo tego naród niemiecki entuzjastycznie go poparł. W czasach, kiedy oczekuje się publicznego rozliczenia wszystkich za to co działo się w ramach ludobójstwa zwanego holokaustem, brak na odsłonięciu pamiątkowej tablicy przedstawicieli dawnych mieszkańców niemieckiego Neustettin, wydaje się co najmniej niedopatrzeniem ze strony organizatorów tej uroczystości. 

 

Trzeba było zadbać, by przedstawiciele ziomkostwa - na czele z panem Raddatz`em - wzięli udział w tym ważnym wydarzeniu. Przecież pan Radaatz i jego ziomkowie bardzo chętnie bywają w Szczecinku i biorą udział w różnych uroczystościach upamiętniających niemiecką historię naszego miasta. Fundują także kamienie pamięci, które na pokolenia mają utrwalić ich dawną tu obecność i cywilizacyjny dorobek. „Kryształowa noc” w Neustettin to ich historia. Dlatego obecność przedstawicieli dawnych mieszkańców, którzy z taką troską pochylają się nad swoją kulturową spuścizną, wydaje się ze wszystkich miar potrzebna i oczywista. Dlaczego o tym zapomniano? Przecież idea wmurowania tej tablicy w miejscu spalonej przez niemieckich sąsiadów żydowskiej synagogi, nie narodziła się z piątku na sobotę i było wystarczająco dużo czasu, by zadbać o to, aby przedstawiciele szczecineckiego ziomkostwa pojawili się na tej uroczystości. To oni powinni mieć tutaj najwięcej do powiedzenia. W jakiś sposób dziedziczą ciężar moralnego sprawstwa tej ponurej zbrodni. Skoro tak ochoczo współfinansują „kamienie pamięci” o swoich przodkach w naszym mieście, powinni też wesprzeć finansowo i tę tablicę. Na niej prócz tekstu w języku polskim powinien znajdować się tekst w języku niemieckim a dopiero potem w angielskim. Kiedy przyjeżdżają tutaj, by zadumać się nad dramatycznym losem niemieckich mieszkańców tych ziem, to właśnie ta tablica w miejscu spalonej synagogi i utrwalająca pamięć o niezliczonych zbrodniach zwolenników i popleczników Hitlera, byłaby przypomnieniem o prawdziwych przyczynach i sprawcach sponiewieranego losu szczecineckich Niemców.

Andrzej Bratkowski: Sąsiedzi komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com