:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 19°C
powietrze B. dobre

Armia na zawsze wyjeżdża z Bornego. "NATO was najedzie, być może pomożemy"

Armia na zawsze wyjeżdża z Bornego.
  • Fotka nr 0 z 3
  • Fotka nr 1 z 3
  • Fotka nr 2 z 3
Temat Szczecinecki 01/05/2019 09:37

8 kwietnia 1991 roku Borne Sulinowo opuścił pierwszy oddział bojowy 6 Witebsko - Nowogrodzkiej Gwardyjskiej Dywizji Zmotoryzowanej Armii Radzieckiej. Wyjazd żołnierzy ze słynnego radzieckiego garnizonu był jednak inny, niż dotąd. Sołdaci nie udali się na pobliski poligon, by tam się szkolić i strzelać, ale pojechali hen daleko, do Matuszki Rosji - do Tweru koło Moskwy. Po to, by nigdy już do Bornego nie wrócić. 

 

Tak żegnaliśmy towarzyszy broni. 

W tamtych latach, niedługo po demokratycznych zmianach w Polsce, było to wiekopomne wydarzenie w młodej historii III Rzeczpospolitej. 

    Gdy dowódca Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej generał pułkownik Wiktor Dubynin, późniejszy Szef Sztabu Generalnego Armii Federacji Rosyjskiej, w przeddzień - 7 kwietnia, w borneńskim kinie (obecnie znajduje się tam kościół) zapowiedział oficjalnie rozpoczęcie wycofywania wojsk radzieckich z Polski, otrzymałem rozkaz od dowódcy 48 batalionu łączności w Szczecinku podpułkownika Zbigniewa Zmaczyńskiego (byłem wówczas, w stopniu majora, oficerem wychowawczym jednostki), bym nazajutrz z grupą żołnierzy kompani radio wziąć udział w uroczystościach w Bornem. Jak się później okazało, byliśmy tam jedynymi żołnierzami regularnej jednostki Wojska Polskiego, którzy dostąpili zaszczytu obecności podczas tego wydarzenia. Wszystko to w towarzystwie kilku wojskowych z Ministerstwa Obrony Narodowej i niewielkiej grupki naszych dziennikarzy z telewizji, prasy centralnej i regionalnej.

Masz na mnie czekać pod Domem Oficera

Nasza wizyta została przygotowana perfekcyjnie pod każdym względem. Mundury wyprasowane, buty wyczyszczone, na galowo. Gdy z podwładnymi zająłem już miejsce w dywizyjnym autobusie, oficer dyżurny batalionu przekazał mi polecenie dowódcy 2 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej pułkownika Aleksandra Topczaka, by w Bornem jechać prosto pod Dom Oficera i tam oczekiwać na jego przyjazd. 

    Ruszyliśmy w drogę. Przed pierwszą bramą (raczej szlabanem) przy posterunku wojskowym zlokalizowanym tuż za Kolonią Krągi szybka odprawa, sprawdzenie dokumentów i dalej w drogę. Na głównej bramie wjazdowej do radzieckiego garnizonu (dlaczego radzieckiego, a nie rosyjskiego? Otóż ZSRR "dokonał żywota" dopiero 26 grudnia 1991 roku. Tak, więc wówczas gościliśmy w ZSRR, a nie w Rosji) kolejne sprawdzenie dokumentów i prosty przejazd pod Dom Oficera. 

Niebo płakało

W Bornem nic nadzwyczajnego się nie działo. Widać było żołnierzy i cywili wykonujących swoje codzienne obowiązki służbowe. Tylko gdzieś w powietrzu czuło się tą niecodzienną atmosferę. Już wtedy wiedzieliśmy, że historia zatoczyła koło, że niedługo Borne będzie polskim miastem. Nieważne czy cywilnym czy wojskowym, ale polskim. 

    Dzień był ciepły, ale dżdżysty. Co rusz padało, jakby niebo płakało. Tak to nostalgicznie ujął jeden z oficerów wydziału politycznego radzieckiej dywizji.

    Podjechaliśmy pod Dom Oficera, chwila na papierosa i z powrotem do autobusu. Po kilku minutach do pojazdu wszedł radziecki kapitan. Przedstawił się, jako oficer inspekcyjny garnizonu i w imieniu dowódcy garnizonu, jednocześnie dowódcy 6 Dywizji AR, próbował wydać mi rozkaz udania się, a raczej przejazdu autobusem, na miejsce uroczystości przy rampie kolejowej. 

Odmówiłem gospodarzom

Ponieważ ton mowy "towarzysza" nie pozostawiał żadnych złudzeń, co do jego intencji, poprosiłem oficera na zewnątrz autobusu (nie chciałem dyskutować przy podwładnych). Tam wytłumaczyłem kapitanowi (trochę "chwytał" po polsku), że nic z tego nie będzie, nie ruszę się stąd, dopóki nie przyjedzie tu mój przełożony - dowódca dywizji. Poprosiłem też, by zameldował swoim przełożonym, że taki otrzymałem rozkaz i go, rzecz jasna, wykonam. 

    Oficer zasalutował i odszedł. Po kilku minutach wrócił i poinformował mnie, że jestem proszony (nie, że mam się zameldować) do dowódcy dywizji generała porucznika Władimira Bułhakowa. Pokazał mi drogę, choć niepotrzebnie, bo Dom Oficera i rozkład jego pomieszczeń, z racji wcześniejszych wizyt w Bornem, znałem doskonale. 

Oko w oko z gen. Dubyninem

Po lewej stronie od wejścia do pięknego, potężnego obiektu znajdowała się sala bankietowa. Gdy do niej wszedłem zobaczyłem kilku oficerów radzieckich siedzących przy pokaźnym stole. Oprócz gen. Bułhakowa był jeszcze jeden generał (trzygwiazdkowy). Nie wiedziałem wówczas, że oto przyjdzie mi rozmawiać z gen. Dubyninem. Nie znałem generała, gdyż nie spotkałem wcześniej dowódcy Północnej Grupy Wojsk AR. 

    Jak przystało na niższego stopniem (zgodnie z obowiązującym we wszystkich armiach świata regulaminem) przedstawiłem się podając stopień, imię, nazwisko i zajmowane stanowisko w szczecineckiej jednostce i dywizji. Rozmawiał ze mną gen. Bułhakow. Zapytał, dlaczego nie wykonuję ich poleceń. - Tak nie wypada towarzyszu majorze - pouczył mnie dość stanowczo. - Gościcie w garnizonie Armii Radzieckiej, nie jesteście u siebie, wykonujcie, więc nasze rozkazy.

    Muszę przyznać, że nie wyglądało to zbyt przyjemnie, ale doskonale rozumiałem intencje dowódcy dywizji, tym bardziej, że tego dnia Układ Warszawski funkcjonował jeszcze w najlepsze (został rozwiązany 1 lipca 1991 roku). Wytłumaczyłem generałowi, że wykonuję rozkaz swojego dowódcy dywizji i za nic w świecie nie odjadę spod Domu Oficera, dopóki nie dotrze tu pułkownik Topczak. 

    Na moje szczęście "spór" błyskawicznie rozwiązał gen. Dubynin. - Wstał (nie przywitał się ze mną) i uciął: - Towarzyszu Bułhakow, rozkaz rzecz święta. Niech oficer go wykona, nie ma problemu, zdążymy z uroczystościami. 

    Odmeldowałem się i wyszedłem. Po drodze do autobusu spotkałem pułkownika Topczaka, który właśnie przybył do Bornego. Zameldowałem dowódcy o niezbyt przyjemnych wydarzeniach sprzed chwili. - Nic się nie stało, zaraz wszystko wyjaśnię - rzekł pułkownik. - Czekaj na mnie, razem pojedziemy na rampę. 

 

Najmłodszy generał Wojska Polskiego

W tym miejscu wyjaśnię, że trzy tygodnie później - 2 maja 1991 roku pułkownik Topczak otrzymał nominację na stopień generała brygady. Był wówczas najmłodszym generałem Wojska Polskiego. Jako ciekawostkę (także dla autorów II tomu monografii Szczecinka) dodam, że nominację z rąk Prezydenta RP Lecha Wałęsy otrzymał wspólnie z Biskupem Polowym Wojska Polskiego pułkownikiem Leszkiem Sławojem Głódziem. 

Dywizjon R-300 na eszelonie

No to w drogę. Przejazd przez Borne zajął kilka minut. Podjechaliśmy wreszcie na rampę kolejową przez miejscowych szumnie zwaną Dworzec Borne Sulinowo. Lało jak z cebra, po kilku minutach byliśmy mokrzy jak szczury. Ustawiono nas koło trybuny honorowej (patrząc na nią w kierunku torów) po lewej stronie. Na torach gotowy do odjazdu stał eszelon. Dopiero wówczas dowiedziałem się, że jako pierwsi zaszczytu opuszczenia garnizonu Borne Sulinowo dostąpili żołnierze dywizjonu rakiet taktycznych. Jednostka była uzbrojona (podobnie jak nasza stacjonująca w garnizonie Budowo - Złocieniec) w wyrzutnie rakiet R-300. Były one przystosowane do przenoszenia zarówno ładunków konwencjonalnych jak i jądrowych. Po latach, gdy wyszło na jaw, że w Bornem przechowywano broń jądrową, wielokrotnie wracałem do tego pamiętnego dnia. Czy na tamtym eszelonie znajdowały się głowice jądrowe? Tego się zapewne już nigdy nie dowiemy. Na pewno jednak część ładunków atomowych w drodze do ZSRR i Rosji przejechała przez Szczecinek. Ale to historia na inną opowieść w kolejnych numerach naszej gazety.

Wychodzimy z rozwiniętymi sztandarami

Jak już wspomniałem, tego dnia w Bornem byliśmy jedynymi przedstawicielami Wojska Polskiego (jako zwarty pododdział). Rozpoczęły się "oficjałki". Głos zabrał m.in. generał brygady Zdzisław Ostrowski, od października 1990 roku pełnomocnik rządu polskiego ds. pobytu wojsk radzieckich w Polsce. 

    Uroczystości były dość nudne, stałem jak słup soli koło tej trybuny i setnie się nudziłem, a moi żołnierze marzyli z pewnością o jakimś suchym miejscu. Przemawiał też gen. Dubynin. W pamięci utkwiły mi jego słowa, gdy stanowczym głosem podkreślał, że żołnierze niezwyciężonej Armii Radzieckiej wychodzić będą z Polski z podniesionymi czołami i rozwiniętymi wysoko sztandarami. Życzył też naszemu rządowi i nam polskim żołnierzom (z przekąsem), byśmy nigdy w przyszłości nie zostali zmuszeni prosić ich (Rosjan) o pomoc militarną. 

NATO was najedzie, być może pomożemy 

Psychoza zjednoczonych Niemiec była wtedy wszechobecna. Muszę przyznać, że wątek ewentualnej napaści na nasz kraj wojsk NATO, był jakby takim koronnym argumentem podnoszonym przez wyższych dowódców sowieckich. Zresztą nie tylko przez nich, ale też przez oficerów niższego szczebla. Jak się miało okazać za kilka minut, także przez rosyjskich dziennikarzy-cywilów.

Nie nada, wsio sekretno

Wykorzystując oficjalne "bzdety" kręciłem się trochę przy eszelonie. Udałem się w pobliże torów zapalić papierosa, moi żołnierze w towarzystwie dowódców drużyn wciąż stali przy trybunie. Podszedł do mnie oficer dyżurny transportu (miał specjalną opaskę na ramieniu), poczęstowałem go papierosem, przyjął. Próbowałem porozmawiać. W odpowiedzi usłyszałem: - Nie nada, wsio sekretno. Nie chcąc dłużej męczyć "towarzysza" swoją obecnością wróciłem do szyku.

    Po dobrej godzinie rozpoczęła się defilada żołnierzy. W takt "ichnego" marsza Rosjanie rzeczywiście defilowali z rozwiniętymi sztandarami. To wydarzenie uwiecznił na zdjęciu (jedynym nam dziś dostępnym) ówczesny fotograf radzieckiej dywizji Aleksandar Piwień, przez kolegów i przyjaciół zwany Saszka, po dziś dzień znana postać i mieszkaniec Bornego Sulinowa.

Dziennikarze w boju

Po uroczystościach rzucili się (dosłownie) na nas radzieccy dziennikarze. Towarzyszyli im również nasi, podszedł do mnie redaktor radiowej Trójki i poprosił o wywiad. Kombinowałem jakby się tu mignąć od tego nieciekawego zadania, ale szans żadnych nie miałem. Szczególnie, gdy podeszli do mnie fotoreporterzy z Radia Moskwa i dziennikarze wojskowej gazety wydawanej w borneńskiej dywizji. 

Nie mając wyjścia, poprosiłem o zgodę naszego dowódcę dywizji. Pułkownik Topczak z aprobatą kiwnął głową, że mogę, nawet tak wypada. Dodał też: - Uważaj na każde słowo, jak coś powiesz nie tak, to nas obu "powieszą".

    Z takim "dopingiem" ze strony przełożonego (minę miałem nietęgą, tak mi później mówili moi żołnierze) poprosiłem o pytania. Pierwsza do "boju" ruszyła dziennikarka Radia Moskwa (ładna blondynka). Rzecz jasna, na początek pytania w stylu, czy nie obawiamy się, że po wyjściu przyjaciół napadną na nas Niemcy i Amerykanie, czy nie żałujemy, że wyjeżdżają z Polski, itp.?

    Odpowiedziałem, że to suwerenna decyzja rządu Rzeczpospolitej, a my Wojsko Polskie nie obawiamy się agresji ze strony zachodnich sąsiadów, ponieważ jesteśmy doskonale wyszkoleni i przygotowani by bronić naszych granic. Żadne to kłamstwo - byliśmy wówczas drugą siłą Układu Warszawskiego. No i dalej, coś w tym stylu. Pomny przestróg ze strony przełożonego ważyłem każde słowo. Widziałem, że dziennikarze z Moskwy, choć kiwali głowami, nie za bardzo są zadowoleni z "przesłuchania" polskiego oficera.

"Mała Moskwa" to przy tym nic

Zaczęli, więc z innej beczki. Chodziło im o "rodzinne" powiązania Rosjan z okoliczną ludnością, itp. No, muszę przyznać, trafili w przysłowiową dziesiątkę. W tym temacie byłem doskonale zorientowany. Odpowiadałem, więc zgodnie z prawdą o wielu przyjaźniach polsko - radzieckich, handlu wymiennym, wspólnych wizytach w Szczecinku i Bornem Sulinowie, a nawet o polsko - rosyjskich miłościach, przy których fabuła znanego filmu "Mała Moskwa" to naprawdę nic. Także o tym, że w okolicznych wsiach Rosjan zegnać będą ze łzami w oczach. Jak się później okazało, była to najprawdziwsza prawda. 

Poczęstunek bez "dopingu" 

Po uporaniu się z dziennikarską bracią, poproszono nas na żołnierski poczęstunek. W tym celu "towarzysze" ustawili duży namiot po drugiej stronie brukowanej drogi ciągnącej się wzdłuż rampy. Pamiętam, stoły były skromnie zastawione, jakaś jedna potrwa na ciepło i zimne przekąski. Co ciekawe, bez alkoholu. Już w luźnych rozmowach ze znajomymi oficerami ze sztabu borneńskiej dywizji dowiedziałem się, że taki był rozkaz. Miało być skromnie i mało wylewnie. I tak też było. 

To najpiękniejsze lata mojego życia

W rozmowach oficerowie radzieccy podkreślali, że powrót do ojczyzny oznacza dla nich wegetację. - Pobyt u was w "gościnie" to było najpiękniejszych pięć lat mojego żywota. Mojego, mojej żony i dzieci - powiedział mi jeden z nich (kapitan), z którym zdążyłem się nawet zaprzyjaźnić. - Dla mnie Polsza to to samo, co dla ciebie Sojedinnoje Sztaty Ameryki. Panimajesz? Czy miał rację, wątpię? Wcale mnie do tych "Sztatów" nie ciągnęło. I do dziś nie ciągnie. 

    Po kilku godzinach pobytu w garnizonie Borne Sulinowo i pożegnaniu towarzyszy broni wróciliśmy do Szczecinka. Dzień 8 kwietnia przeszedł do historii. Ostatni eszelon z żołnierzami, wówczas już Armii Federacji Rosyjskiej, opuścił Borne po południu 2 października 1992 roku. Ponoć, gdy pociąg ruszył słychać było okrzyki sowieckich żołnierzy: „Nu Polsza, ty nas jeszczio pozawiosz”. 

Trochę historii

Słynna „szósta gwardyjska” została przeniesiona do Tweru koło Moskwy. Przez wiele lat ten związek taktyczny miał problemy logistyczne związane z wybudowaniem koszar, a także mieszkań dla oficerów.

    Warto zaznaczyć, że borneński garnizon do ewakuacji został przygotowany perfekcyjnie, a miasteczko wręcz pokazowo Rosjanie przekazali pułkownikowi Włodzimierzowi Warchalskiemu, dowódcy 41 pułku zmechanizowanego 12 DZ ze Szczecina. W odróżnieniu od poprzedników, nie po to by na nasi żołnierze na pobliskim poligonie szykowali się do wojny z NATO, lecz by zabezpieczyć miasto do czasu przekazania go władzom cywilnym. Nastąpiło to w kwietniu, a oficjalnie 5 czerwca 1993 roku. 

    Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce została utworzona w 1945 roku z wojsk 2 Frontu Białoruskiego. W Polsce przebywało po 1956 roku około 65 tys. czerwonoarmistów. Armia radziecka użytkowała ogółem 70 tys. ha różnych terenów

    Zgodnie z układem polsko-rosyjskim zawartym 22 maja 1992 roku podczas wizyty prezydenta Lecha Wałęsy w Moskwie ostatni żołnierz miał opuścić Polskę do 31 grudnia 1993 roku. Prezydent Rosji Borys Jelcyn skrócił ten termin o 3 miesiące.

    18 września 1993 r. ostatni żołnierze rosyjscy wyjechali z warszawskiego Dworca Wschodniego do Rosji. W Polsce pozostała tylko misja wojskowa, która później nadzorowała tranzyt wojsk rosyjskich z Niemiec do Rosji.

Sławomir Włodarczyk

Foto: 8 kwietnia 1991 r. Defilada żołnierzy radzieckich na rampie kolejowej w Bornem Sulinowie. Zdjęcie: Aleksander Piwień (ówczesny fotograf dywizji Wojsk Armii Radzieckiej)

Artykuł ukazał się w tygodniku Temat w kwietniu 2011 roku

 

Reklama

borne sulinowo armia czerwona garnizon wyjazd wspomnienia - komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-05-01 15:44:51

    Na swoją kolonię się nie najeżdża. Ją się po prostu bierze i czerpie zysk z niewolników. Polska Republika Bananowa jest wiernym wasalem. Mylił się więc radziecki oficer.

  • Gość - niezalogowany 2019-05-02 01:00:51

    Wymieniliśmy czerwonego okupanta na czarnego okupanta.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


KREDYTY, POŻYCZKI

Kredyty gotówkowe, pożyczki i chwilówki - szeroki wybór ofert bankowych i pozabankowych - na oświadczenie - akceptacja wszystkich dochodów - wysokie..


Firma remontowo - budowlana

Firma KAM - BUD oferuje kompleksowe usługi remontowo- wykonczeniowe .Zapewniam fachowa pomoc w adaptacjach wnętrz oraz w doborze , zakupie i..


Czyszczenie, pranie dywanów,

Oferujemy profesjonalne pranie i czyszczenie dywanów i wykładzin, mebli tapicerowanych (narożniki, kanapy, fotele, krzesła i inne), samochodów i..


REGULACJA OKIEN PCV -okres

REGULACJA OKIEN PCV - regulacja zacinających się okien - likwidacja przedmuchów - czyszczenie i konserwacja okuć - wymiana klamek


ROLETY i MOSKITIERY na wymiar

ROLETY dzień noc, zaciemniające, termiczne, dachowe MOSKITIERY okienne, balkonowe Plisy/Żaluzje/Rolety zewnętrzne Produkcja na miejscu ->Sprzedaż..


**SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ**TEL.794

*SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ*NAJLEPSZE CENY*tel.794 388 383. skupujemy...absolutnie wszystkie auta: tel.794 388 383. masz auto na sprzedaż-dzwoń!dogadamy..


Sprzedam mieszkanie

Słoneczne, przestronne i bardzo ustawne mieszkanie – 58 mkw., 3 nieprzechodnie pokoje, odrębna jasna kuchnia i łazienka.Mieszkanie położone jest w..


Serwis Komputerowy -

Twój komputer pracuje wolno ... ?? Odmawia posłuszeństwa ?? Zawiesza się ?? Mamy na to sposób: zapraszamy do naszego serwisu komputerowego...


SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ -

SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ - 507-678-396 - SZCZECINEK I OKOLICE


Leasing Szczecinek

Jeśli chcesz wziąć samochód lub dowolny środek trwały w leasing dobrze trafiłeś. Szybki proces, procedury uproszczone, minimalne wkłady własne,..


Prywatna sesja z Wróżką w

Tarot Numerologia - Uczucia praca finanse zdrowie. Oczyszczanie energetyczne - klątwy, uroki, podłączenia energetyczne. Synchronizacja czakr i..


Elektromechanika Szymon Pazur

Oferuję usługi elektromechaniczne : naprawa rozruszników oraz alternatorów, instalacje elektryczne, systemy: airbag, abs, esp, centralne zamki, car..


mieszkanie do wynajecia

Kawalerka w Skotnikach ( 5km od Szczecinka ) po kapitalnym remoncie. Kuchnia i przedpokój w zabudowie , ogrzewanie gazowe , na parterze , cieple i..


Dam pracę przy wykonywaniu

Poszukujemy pracownika do pomocy przy układaniu podłóg żywicznych. Jeśli jesteś młody, pracowity, masz zdolności manualne i szybko się uczysz to..


Kierowca Kat. B z

Witam szukam pracy na stanowisku kierowcy, mam doświadczenie w jeździe po Polsce jak i za zachodnią granicą. Jestem osobą młodą ale ambitną, w razie..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez szczecinek.com, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

GAMA Maria Gasiul z siedzibą w Szczecinek 78-400, Niecała 23

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"