:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  5°C całkowite zachmurzenie

Awaria

Opinie i felietony, Awaria - zdjęcie, fotografia

felieton ukazał się 15.12 w tygodniku Temat

Dzień zapowiadał się słoneczny. Z radia cichutko rozbrzmiewały rzewne przeboje lat siedemdziesiątych, a w powietrzu unosił się aromatyczny zapach porannej kawusi. Rzec można – milusio i zero problemów... Niestety, problemy już tak mają, że choć ich się nie szuka, to one same człeka dopadają i w godności osobistej sponiewierać potrafią. 

Nie inaczej było tego poranka, gdy nagle do pokoju wparowała moja ślubna z twarzą pobladłą i głosem niczym Kasandra, poinformowała mnie, że... pralka nie działa. Westchnąłem ciężko, kawusię odstawiłem, po czym udałem się do łazienki, aby potwierdzić obwieszczenie żony. Pralka rzeczywiście nie chodziła ino stała, nie warczała, nic nie stukało i wody mimo otwartego zaworu nie pobierała. 

Ślubna z nadzieją na mnie spoglądała, wierząc(!), że usterkę usunę, bowiem raz w jej obecności koło w aucie zmieniłem. I pewnikiem dałbym radę i tym razem... gdyby pralka była starszego typu, np. z blachy falistej. Młotkiem by się stukło, pukło i by było po sprawie, ale automat... łoj nie... W tym momencie mnie olśniło, bom przypomniał sobie dzień, gdy telewizor odmówił posłuszeństwa, a żona w przypływie paniki wezwała fachowca. Ów zjawił się punktualnie, awarię usunął w niecałą minutę i skasował ino 20 złotych za dojazd – albowiem okazało się, iż wystarczyło wcisnąć obluzowaną wtyczkę od telewizora w gniazdko. Podwinąłem więc rękawy i będąc pewnym sukcesu przystąpiłem do usuwania usterki. Szybko się jednak okazało, że dociskanie oraz wciskanie wtyczki nie pomogło.

Luba ma nadzieję w oczach traciła, więc oświadczyłem: „Kochanie, gdyby to lodówka nawaliła, radę bym pewnikiem dał! A widząc jej zdziwione spojrzenie, wytłumaczyłem, że żarełko wyniósłbym po prostu na balkon, gdyż aura sprzyjająca jest...

Nie myślcie jednako, że ręce opuściłem w geście bezradności! Bynajmniej, zwłaszcza iż rękawy miałem już podwinięte. Siadłem do komputera i... błyskawicznie numer telefonu fachowca znalazłem. Gdy miałem dzwonić, nagle przypomniałem sobie, że nasza pralka 10 lat niedawno skończyła. Kurza twarz – pomyślałem – toż fachowiec jak to usłyszy pewnikiem ino ręką machnie i radzić będzie co by nową kupić, bo naprawa krocie kosztować będzie i na dokładkę skasuje nas za swój dojazd. Ale, ale... jak tu nową kupić, gdy gotowizny brak, a na dokładkę święta za pasem i o prezentach, potrawach i ogólnej bożonarodzeniowej oprawie domu czas pomyśleć. 

Kurza twarz, po raz drugi z ust mi się wyrwało, wszak co też mnie podkusiło, żeby tą falistą tarę z blachy na śmietnik wywalić! W tym dziejowym rodziny momencie dawny wynalazek byłby objawieniem i ratunkiem całkowitym. W kombinacjach nie ustawałem, wszak fachman to ostateczność! A może to jakiś bezpiecznik trachnął lubo inszy mało ważny dynks – pomyślałem. I czepiwszy się tej idei, jak nadużywający trunków wyskokowych płotu, telefon do jednak do speca wykonałem. Jako usłyszałem, że przybędzie za godzinę, odetchnąłem z ulgom, bom się setnie umordował tym usuwaniem awarii... 

Spokojnie do kawusi i gazetki żem powrócił. Po chwili do pokoju cichutko weszła ma ślubna z pojaśniałym obliczem i radośnie rzekła – pralka już chodzi! Okazało się, że po załadowaniu pralki moja ślubna nie docisnęła drzwiczek, a jak docisnęła to automatycznie automat zadziałał. Przyjazd fachowca uprzejmie i to bardzo odwołałem i szybko rozejrzałem się po mieszkaniu lustrując posiadany sprzęt AGD. Jeśli w przyszłości zdarzy się awaria lodówki, czy mikrofali, to nie spanikuję i po fachowców nie będę wydzwaniał, ale sam z problemem se poradzę. Zawinę rękawy i energicznie jak na mężczyznę przystało przystąpię do usuwania awarii, wszak dociskać drzwiczki to ja potrafię.

 

Awaria komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com