:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  12°C słabe opady deszczu

Czucie i wyczucie

Opinie i felietony, Czucie wyczucie - zdjęcie, fotografia

Nawet przy ślepocie i głuchocie nie da się nie zauważyć, że w ostatnich kilku dniach niesamowitą popularnością cieszy się liga ochrony przyrody. Piszę to z małej litery, ponieważ obejmuje ona zarówno miłośników przyrody, jak i zwolenników tego, co by było jak dawniej. Słowo „dawniej” nie oznacza pierwotnych puszcz, nieprzebytych bagien, trzęsawisk i moczarów, a w naszej części szeroko rozlanych jezior. Chodzi o mniej zamierzchłe czasy, kiedy już swobodnie można przemieszczać się zarówno drogą żelazną, jak i gładziutkim, i szerokim asfaltem w dowolną stronę. 

Jak kraj szeroki rozlega się wołanie o ratunek dla drzew, lecz jest to wołanie na puszczy. Rzecz jasna „wołanie na puszczy” to taka metafora, ponieważ te prawdziwe zostały doszczętnie wyrąbane. Zostały jeszcze lasy. Jak tak dalej pójdzie, ani jeden ekolog nie będzie już mógł przytulić się do wiekowego drzewa, wczuwając się w jego jestestwo, ani nawet wykarmić na balkonie ślimaka prawoskrętnego (większość ponoć jest lewoskrętnych), bobra lub małą wiewiórkę porzuconą przez matkę. Mają rację ci, którzy twierdzą, że zmierzamy prostą drogą do faszyzmu. Szkoda tylko, że to czują jedynie jednostki mądre, wykształcone i z wielkich miast. 

Bo czy nie jest faszyzmem anihilacja rosnącego w ogródku drzewka sadzonego przez dziadka, albo oddawanie hołdu Żołnierzom Niezłomnym? Najstarsi z nas pamiętają jeszcze – młodsi z wystaw muzealnych - słynny plakat z „zaplutym karłem reakcji”. Tamże ówczesna przewodnia siła narodu, której patronował geniusz ludzkości (5 marca minęła rocznica jego śmierci), szydziła z żołnierzy AK. 

O, gdyby się tylko na szyderstwach skończyło. Czerwone od krwi ściany pewnego pokoju w ubeckiej siedzibie przy ul. Kościuszki 23, dobitnie świadczyły o specyficznym darze przekonywania tych, którzy mieli inne zdanie. Nauka, a może trafniej - tresura w lud poszła. Mimo upływu czasu, wciąż żywy pogląd o „karłach reakcji”, jest dowodem na podtrzymywanie importowanych ze wschodu wartości. 

Zauważalna gołym okiem obstrukcja ze strony władz miasta obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest również tego wyrazem. Nawet rosyjski MSZ wypowiedział się o obchodach, że jest antyrosyjskim świętem, ponieważ oni strzelali sowieckim żołnierzom w plecy. Jak mawiał prezes Ochódzki Ryszard - słuszną linię ma nasza władza. 

Innym przejawem faszyzmu jest zagwarantowana ustawowo możliwość wycięcia drzewa we własnym ogródku. Na dodatek drzewa, które zasadził sam właściciel. W przypadku naszego miasta ustawa ta ma nikłe znaczenie. Do tej pory tak było, że kto chciał, ten wycinał. I wcale nie dotyczyło to drzew, które sam osobiście posadził. Dodam, że niekoniecznie odbywało się to za urzędową zgodą. A cóż to za problem wynająć drwala z podnośnikiem? Taki ci przyjedzie nawet na telefon. Nie zapyta nawet o papiery, no może z wyjątkiem tych, które mają znak wodny i numer serii. Nie ma znaczenia czy drzewo posadzono za czasów Adolfa, czy w nieco późniejszej epoce, na terenie ogródka, pasa drogowego, czy na miedzy. Operacja przebiega niezwykle szybko i fachowo. Na miejscu pozostaje jedynie ledwie widoczny oblepiony sokami pieniek i ani śladu choćby po jednej gałązce, czy nawet listku. Tak sprawnie to przebiega. Ścinane partiami od góry drzewo ładowane jest na samochód, który po chwili znikał za zakrętem. Zadanie wykonane. Kasa do ręki. Wiem o czym piszę, ponieważ na mojej ulicy tego rodzaju operację widziałem nie jeden raz. 

Innym sposobem, fakt dla tych bardziej cierpliwych jest metodyczne „nawilżanie” drzewa substancją szkodliwą. Efekty są już po roku. Potem to można nawet otrzymać oficjalną urzędową zgodę, bo drzewo przecież uschło. W ten sposób „wyginęła” niejedna „międzywojenna” wybujała lipa, klon, czy orzech turecki rosnący sobie do tej pory bez przeszkód przy ul. Piłsudskiego, Armii Krajowej, Matejki, Kamińskiego, 28 Lutego... Patrzcie ludzie, taki pech. Pół wieku sobie rosła, kwitnąc co roku na wiosnę, a tu niczym zawał u człowieka. Najmniejszych poszlak. Można nawet powiedzieć lege artis. 

Nieco inną metodą, przyznajmy mało doskonałą, jest zebranie kilku podpisów i petycja do ratusza o tym jak to nam drzewa zasłaniają słońce w południe, albo przepiękny widok na sąsiedni blok lub garaż. W tym przypadku nie ma żadnych reguł. Wynajęta do tego zadania ekipa niejednokrotnie przyłoży się na tyle sumiennie, że w miejscu zakończenia pnia pozostawi na okrasę jedynie kilka gałązek – przykładem „kopry” przy ul. Słowiańskiej, Armii Krajowej, Kościuszki, Koszalińskiej, Piłsudskiego. 

Jak temu zaradzić? Sadzić trawę. Będzie nadal zielono i nawet największy ekolog nie zarzuci powrotu do faszyzmu. 

Jerzy Gasiul

Czucie i wyczucie komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com