:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  8°C lekkie zachmurzenie

Dekomunizacja w grodzie Warcisława. Co nam zawinili patroni ulic?

Dekomunizacja w grodzie Warcisława. Co nam zawinili patroni ulic?

Tomasz Ceglarz: Szczecinek był jednie malutkim trybikiem w machinie kampanii wojennej, ale już sami mieszkańcy zdają sobie sprawę, że historia Szczecinka po 1945 r. naznaczona jest procesem zasiedlania, organizacji miejscowej wspólnoty oraz struktur politycznych, często niełatwej egzystencji z sowiecką komendanturą wojskową, która nierzadko dawała przykład swojej dominacji, arogancji i nieliczenia się z potrzebami strony polskiej. Tym większy szacunek winniśmy okazywać pokoleniu naszych pradziadków i dziadków, którzy w wyniku powojennej wędrówki ludów, z duszą na ramieniu podróżując z całymi rodzinami w nieznane, przybyli nad Trzesiecko.

Zapisy ustawy z 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej bezpośrednio dotknęły również Szczecinek. Wywołały przy tym szereg skrajnych emocji – od pełnego poparcia oraz poczucia sprawiedliwości, iż „sprawy przeszłości raz na zawsze zostaną wyjaśnione” po mniej lub bardziej zdecydowaną negację opierającą się na argumencie wysokich kosztów administracyjnych, jakie niesie ze sobą zmiana, a także wątpliwościach natury czysto naukowej, historycznej. Na przykład poddano dyskusji kwestię, czy data 28 lutego rzeczywiście propagowała ustrój komunistyczny? Albo, idąc dalej tokiem rozumowania ustawodawcy, jako żywo symbolizowała „represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989”?

Przyznaję otwarcie, że mam do całej sprawy stosunek ambiwalentny, gdyż to prędzej system przez wielu nazywany słusznie minionym latami propagował i honorował dzień 28 lutego, a nie na odwrót. Egzekutywa Komitetu Miejskiego PZPR wespół z prezydiami rad narodowych (powiatowej i miejskiej) w okolicach końca lutego rokrocznie organizowały obowiązkowe apele oraz pogadanki rocznicowe w szkołach i zakładach pracy, często przy współudziale żołnierzy LWP i kombatantów II wojny światowej, na tematy związane wówczas z tzw. wyzwoleniem ziemi szczecineckiej z rąk nazistów. Towarzyszyły temu okolicznościowe rajdy i wycieczki krajoznawcze. Niewątpliwie data ta w historii miasta ma znaczenie symboliczne. Przecież, co podkreślali nie raz przedstawiciele lokalnych mediów, miłośnicy historii ze Szczecineckiego Portalu Historycznego czy miejscowi badacze dziejów, Szczecinek został zdobyty dzień wcześniej przez jednostki 32. Smoleńskiej Dywizji Kawalerii Armii Czerwonej. Natomiast 28 lutego miały miejsce zwycięska defilada w mieście, czyli tzw. sowiecka victoria i moskiewski salut. Oczywistym jest fakt, że wraz z wkroczeniem wojsk ZSRR teren ten pozostawał pod sowiecką strefą wpływów, co niosło określone konsekwencje zarówno dla części ludności niemieckiej, która pozostała w domach, mimo zbliżającego się frontu, jak i pierwszych polskich przesiedleńców zza Buga, dawnych wschodnich terenów II RP i centralnej Polski, którzy w wyniku decyzji zwycięskich mocarstw (konferencja w Jałcie skończyła się 11 lutego, a więc nieco ponad 2 tygodnie przed wkroczeniem Rosjan do miasta) musieli znaleźć swój nowy dom w jednym z wielu miast i miasteczek upadającej III Rzeszy.

Dlatego też dzień 28 lutego był punktem zwrotnym w historii Szczecinka – rozpoczynał polską kartę w dziejach miasta. Jestem przekonany, że nie zapisywalibyśmy jej, gdyby nie ciężkie walki i militarne rozstrzygnięcia na froncie wschodnim. To w żadnej mierze nie jest hołd oddany partyjnej wierchuszce KPZR, kremlowskim włodarzom, których głównym celem było podporządkowanie umęczonej wieloletnią wojną Europy Środkowo-Wschodniej, by następnie łatwiej nieść „zwycięską ideę rewolucyjną” nad Łabę, Sekwanę, a finalnie i Tag. Początek tzw. polskich dziejów Szczecinka wraz z procesem instalowaniem się nowej władzy i rozbudową aparatu represji wobec opozycji (szczególnie PSL), żołnierzy rozwiązanej AK, podziemia zbrojnego, Kościoła, przedstawicieli prywatnej inicjatywy gospodarczej, będą wydarzeniami nierozłącznie kojarzonymi z dniem 28 lutego, a raczej konsekwencjami, jakie on niósł. I tego lekką ręką oddzielić się nie da.

Szczecinek był jednie malutkim trybikiem w machinie kampanii wojennej, ale już sami mieszkańcy zdają sobie sprawę, że historia Szczecinka po 1945 r. naznaczona jest procesem zasiedlania, organizacji miejscowej wspólnoty oraz struktur politycznych, często niełatwej egzystencji z sowiecką komendanturą wojskową, która nierzadko dawała przykład swojej dominacji, arogancji i nieliczenia się z potrzebami strony polskiej. Tym większy szacunek winniśmy okazywać pokoleniu naszych pradziadków i dziadków, którzy w wyniku powojennej wędrówki ludów, z duszą na ramieniu podróżując z całymi rodzinami w nieznane, przybyli nad Trzesiecko.

Nie wiedzieli przecież, co tak naprawdę zgotuje im los, jak będzie rysować się najbliższa przyszłość przy braku gwarancji ciągłości granic na zachodzie. Wreszcie, czy Szczecinek okaże się jedynie chwilowym portem, a może bezpiecznym domem dla ich dzieci i kolejnych pokoleń?

Nie mam najmniejszej wątpliwości, że książę Warcisław IV absolutnie zasłużył na arterię swojego imienia, dziwi mnie tylko, dlaczego uczyniono to tak późno? Wszak założyciel miasta (jak wynika z licznych opracowań) i patron jednej ze szczecineckich szkół już dawno powinien zająć w przestrzeni miejskiej godne miejsce. Tak też się stało, dziw jedynie bierze, że pośrednio w wyniku administracyjnego nakazu.

Pisząc o dekomunizacji warto przypomnieć, że pierwsze kroki w tym kierunku podjęła wybrana w PRL Miejska Rada Narodowa w Szczecinku. Zresztą nie był to przypadek zupełnie odosobniony. Na ostatniej, pożegnalnej sesji w dniu 26 kwietnia 1990 r. radni zmienili nazwy dziewięciu szczecineckich ulic. Ulicę Mariana Buczka zastąpiono Klasztorną, 5 Grudnia – Bolesława Limanowskiego, Kraińską – Pilską, Janka Krasickiego – Józefa Piłsudskiego, plac Marcelego Nowotki – Aleksandra Kamińskiego, Hanki Sawickiej – Rzemieślniczą, Wandy Wasilewskiej – Genowefy Matusewicz, Wielkiego Proletariatu – Juliana Ordona, generała Gieorgija Żukowa – kardynała Stefana Wyszyńskiego. Tadeusz Stankiewicz – członek szczecineckiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, Klubu Inteligencji Katolickiej, a po wyborach samorządowych kierownik Urzędu Rejonowego – uznał, nie podważając samego sensu i zasadności treści uchwały, że decyzję tę należało rozpatrywać w trzech aspektach: finansowym, moralnym i społecznym. Wiedział bowiem, że wykonanie uchwały spadnie na barki nowego ośrodka władzy – przyszłej Rady Miejskiej I kadencji. A w okresie tworzenia zrębów niezależnego, ale borykającego się z olbrzymimi problemami finansowymi samorządu stanowiło to nie lada wyzwanie. Dlatego też decyzję MRN określił mianem efektu spóźnionego oraz pustego gestu. Z niewiadomych przyczyn zaniechano wtenczas zmiany nazw ulic Bohaterów Stalingradu, 9 Maja oraz Waryńskiego. Do dziś z trzech wskazanych ostał się jedynie Waryński. Słusznie, ale niekonsekwentnie. W świetle wspomnianej ustawy o dekomunizacji XIX-wieczny ideolog ruchu komunistycznego na ziemiach polskich nie odpowiada nakreślonym wymogom, gdyż bezpośrednio nie mógł symbolizować okresu RP i PRL (1944–1989). Z drugiej jednak strony skoro radni bądź co bądź schyłkowej peerelowskiej rady wykreślili partię Wielki Proletariat, to dlaczego zostawili jego współtwórcę? Z jakich powodów zabrakło konsekwencji w tej sprawie rajcom samorządu szczecineckiego po 1990 r.? A być może z czasem Waryński zwyczajnie przestał wadzić oraz uchodzić za symbol ludu i mas pracujących, jak tylko wyszedł z obiegu słynny czerwony 100-złotowy banknot w czasie denominacji w 1995 r.?

Nie można zapomnieć o inicjatywie lekarza Jerzego Maciejewskiego (w czasie wojny podporucznik AK) z marca 1989 r. przemianowania ulicy Bolesława Bieruta (obecna Józefa Wybickiego) na generała Stanisława Maczka lub prymasa Wyszyńskiego. Wniosek w tej sprawie od mieszkańców ulicy otrzymała również radna Maria Kot. Jak widać końcówka PRL-u sprzyjała podejmowaniu podobnych inicjatyw. Być może odczuwano wyraźnie wiatr historii, a okrągłostołowa retoryka zaczęła oddziaływać na wielu szczecinecczan, także i tych, którzy jeszcze dzierżyli ster władzy. W podobnych duchu głosami przedstawicieli „Solidarności” od 1989 r. postulowano przeznaczenie budynku Szczecineckiego Komitetu Rejonowego PZPR na przedszkole lub inny obiekt użyteczności publicznej.

Piszę o regulacjach z przeszłości, bo widzę, że projekt dekomunizacji spotkał się co najmniej z oporem ze strony samorządu szczecineckiego. Ani miasto, ani powiat nie przyjęli z entuzjazmem ustawowego obowiązku zmian nazw ulic oraz „wskazań merytorycznych” IPN. Pierwsza zmiana, tj. uchwała w sprawie nadania ulicy Bohaterów Stalingradu nazwy rotmistrza Witolda Pileckiego (wspierana przez opozycję), a 9 Maja Władysława Bartoszewskiego (propozycja PO) przeszła przy gorączkowej dyskusji, zgrzytach i oporach. Bartoszewskiemu czyniono zarzut zaangażowania po stronie konkretnej opcji politycznej w ostatnich latach.

Nie do przyjęcia dla polityków Razem dla Szczecinka miała być jego retoryka i wypowiedzi pod adresem partii braci Kaczyńskich. Jednakże odnoszę wrażenie, że obie strony chciały coś na tym ugrać, a sam spór o nazwę był jednie pretekstem. Obawiałem się, i to zupełnie szczerze, że spór o nowe nazwy ulic prędzej zrodzi kolejny konflikt, jeszcze bardziej podzieli lokalną scenę polityczną aniżeli wykaże jedność i solidarność w dokończeniu procesu dekomunizacji, który, czy tego chcemy czy nie, powoli staje się faktem. Pytanie tylko, czy wraz z usuwanymi tablicami z ulic, parków, placów, mostów bądź skwerów przy okazji ostatecznie zrywamy z komunistyczną przeszłością w pozostałych dziedzinach życia? Obawiam się, że kształtowanej przez lata mentalności, zachowania, postrzegania rzeczywistości i wrażliwości nawet specjalną uchwałą czy ważną ustawą zmienić się nie da. Nie ma jednej akceptowalnej dla wszystkich wersji historii, gdyż jest to nauka humanistyczna, poważna dyscyplina naukowa, która nie podlega plastycznym harcom. Są tylko wybrane narracje historyczne kreujące własnych bohaterów, wydarzenia i miejsca z przeszłości. Której więc wersji dziś ulegamy?

Tomasz Ceglarz

Dr Tomasz Ceglarz jest pracownikiem naukowym UAM w Poznaniu.


dekomunizacja ulice szczecinek tomasz ceglarz - komentarze opinie

  • gość 2017-10-18 07:22:53

    Prawicowcy,,, zapomnieliście że to Komuna odbudowała Warszawę i kraj po wojnie. I że większość z was jadła socjalistyczny chleb, uczyła się w komunie i dzięki niej mogliście dojść tu gdzie jesteście. Nie porównujmy naszego socjalizmu do tego co był w Rosji czy Chinach.

  • gość 2017-10-18 07:56:45

    Myślisz, że bez komuny Polska by się nie obudowała? Oczywiście, że by się odbudowała. Gdyby nie te DZIESIĄT lat socjalizmu faktycznie nie bylibyśmy tutaj gdzie jesteśmy. Bylibyśmy znacznie dalej. Na pewno pod względem ekonomicznym.

  • gość 2017-10-18 08:08:28

    Proponuję zlikwidować w kalendarzu date 28 lutego , niech ostatnim dniem miesiąca bedzie 27 a jeden dzień przenieść na lipiec kiedy jest cieplej i wakacje dbędą dłuższe !!!

  • Wiecheć - niezalogowany 2017-10-18 08:23:27

    Szanowny Autor zapomina o inicjatywie radnych UPR-u (była kiedyś taka partia w naszym samorządzie) z połowy lat 90-tych ubiegłego wieku. To wtedy zmieniono nazwę ulicy Świerczewskiego i kilku innych ulic, przystąpiono do burzenia szpicy z gwiazdą przy małej poczcie. Tekst historyka powinien być kompletniejszy. Informacje znajdzie Pan bez trudu w protokołach Rady Miasta z tamtego okresu - co jest o tyle łatwiejsze, że jeden z wnioskodawców pracuje w biurze RM.Przepadł wniosek o zmianę nazwy ulicy Władysława Cieślaka - jak pamiętam po protestach rodziny. Brak wiedzy u Autora dziwi tym bardziej, że radnym w tym czasie był Jego dziadek.

  • 2017-10-18 08:45:19

    Proszę nie dokonywać podziału na prawicę i lewicę, bo to nie ma sensu. Poglądy polityczne to jedno, próba wyważenia racji drugie. Oczywiście, że socjalizm w wydaniu nadwiślańskim znacznie różnił się od komunizmu w Rosji czy Chinach, ale to nie oznacza, że nie można dokonywać porównań, szukać analogii czy punktów wspólnych.

  • gość 2017-10-18 08:50:28

    "...Są tylko wybrane narracje historyczne kreujące własnych bohaterów, wydarzenia i miejsca z przeszłości. Której więc wersji dziś ulegamy?..." Proponuję napisać dokładniej: "Są tylko wybrane narracje historyczne kreujące własnych bohaterów, wydarzenia i miejsca z przeszłości. Do której więc wersji dziś jesteśmy zmuszani?

  • 2017-10-18 09:16:42

    Do użytkownika Wiecheć. Szanowny Panie, dziękuję za opinię i czujność, która nie dziwi, wszak to Pan był sztandarową postacią ówczesnej UPR. O inicjatywie nie miałem pojęcia, dziękuję, że uzupełnił Pan lukę jako świadek historii. Jakąś cegiełkę w procesie dekomunizacji w Szczecinku pewnie Państwo dołożyliście. Co nie przeszkadzało w pewnym zbliżeniu z SLD w 1994 r. I nie mam tu na myśli zbieżności programowej bądź ideowej. A szpica z tego co pamiętam, po zburzeniu trafiła do muzealnej wieży. I pewnie słusznie. Ten tekst historyka, na który Pan się powołuje, ma charakter felietonu, nie artykułu naukowego, rzeczowego reportażu. Proszę mieć to na uwadze. Wiem, gdzie można znaleźć potrzebne informacje. Badając proces transformacji ustrojowej w Szczecinku w latach 1988-1991 nie mogłem liczyć na mnogość relacji i wspomnień z tamtych lat, które uzupełniłyby treść dokumentów. Tym bardziej dziękuję, że służy Pan swoją wiedzą i komentarzem. Zmiana nazwy ul. Cieślaka, m.in. więźnia Wronek w okresie tużpowojennym, to w mojej ocenie kiepski pomysł. Łatwo urabiać ludzkie życiorysy pod określone tezy. Trudniej źródłowo to udowodnić. A może taka była potrzeba chwili w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, chwilowo temu sprzyjał polityczny klimat? Co ma dziadek do obecnych poglądów autora? Naprawdę sądzi Pan, Panie Wiesławie, że celowo pominąłem wątek UPR-u? Bądźmy poważni, naprawdę. Nie ma tekstów idealnych, tak i jak z pokorną postawą przyjmuję zasadne uzupełnienia.

  • gość 2017-10-18 09:43:37

    ...a ja właśnie przez to,że dziś się niszczy wszystko co było przed 89ytm będę głosowała na SLD

  • gość 2017-10-18 13:00:37

    Zmieńcie ulice Piłsudskiego na Dmowskiego lub jeszcze weselej na J.K.,, Dziadek Józef'' przecież był Socjalistą i to jeszcze bojownik lewicowej PPS. Organizacji jedynych ludzi, którzy nie bali się walczyć zbrojnie z zaborcami w ubiegłym wieku.

  • Wiecheć - niezalogowany 2017-10-19 08:24:59

    Szanowny Autorze. Dziękuję za odpowiedź na mój post. Co do uwag dotyczących ulicy Władysława Cieślaka - przy zmianie nazwy ulicy z Różanej na Cieślaka posłużono się argumentami, jakie w swoim opracowaniu zawarł p.Sakrajda. Nie czas i miejsce by je tu przytaczać - ale jeśli byłyby prawdziwe (a nic nie wiadomo o tym, że ktoś wobec publikacji protestował), to podlega ta nazwa ustawie deekomuniazacyjnej jak nic. Dużo ciekawsza jest sprawa z ulicą Mestwina II. Jeszcze całkiem niedawno widziałem prawidłową tabliczkę, ale od jakiegoś czasu nazywa się ją ulicą "Mestwina". Obaj Mściwoje to postaci krańcowo różne i taka zmiana/zamiana jest co najmniej dziwna. Puławski też zmienił się w Pułaskiego (awans z porucznika na generała) nie wiem czy ze stosowną uchwałą radnych.Zresztą z tymi nazwami to bywały i zabawne historie. Przez kilka godzin w na sesji MRN trwała dyskusja czy ulica na os.Zachód ma nosić nazwę "Budowniczych", "Budowlańców" czy "Budowlanych". Z innych ciekawych historii - zniknięcie tablicy z muru urzędu miasta, na której napisane było "Byliśmy-Jesteśmy-Będziemy". Podobno zniszczyła się przy remoncie. Proponowałem (na piśmie - mam dokument potwierdzający to co piszę) wraz z kolegą, że na własny koszt dokonamy fachowej renowacji i umieszczenia jej na murze. Ówczesny poseł i burmistrz w jednej osobie nie raczył nawet odpisać. Pewnie myślał - po co Niemca drażnić.

  • 2017-10-19 10:22:38

    Tak, tak. Wielokrotnie rozmawiałem ze śp. Józefem Sakrajdą, przewodniczącym szczecineckiego koła Stowarzyszenia Pokolenia. Fascynat powojennych dziejów Szczecinka, zwłaszcza tzw. okresu pionierskiego. Prawdopodobnie osobiście znał Władysława Cieślaka, a jego życiorys i szlak bojowy zawarł w jednym ze swoich opracowań ("Pionierzy ziemi szczecineckiej"). Wielokrotnie mi o Nim opowiadał i nie zdziwiłbym się, gdyby to z jego inicjatywy dokonano zmiany nazwy ulicy Różanej. To były lata osiemdziesiąte, może rok 1985 - okrągła rocznica symbolicznego postawienia słupów graniczych nad Odrą (pomnik w formie głazu z tablicą ku pamięci Władysława Cieślaka pod szczecineckim cmentarzem postawiono najpewniej 9 maja 1984 r.). Wiem, że wtedy Józef Sakrajda odpowiadał za przedsięwzięcia upamiętniające ruch robotniczy na ziemi szczecineckiej, historię miejscowej PPR i PZPR, środowiska młodzieżowe (junacy, zetempowcy i następcy). Była też chyba sala, izba pamięci, którą kierował, ale musiałbym siegnąć do dokumentów, aby ostatecznie potwierdzić jej nazwę. Wszystko rzecz jasna za zgodą komitetu i środowisk oficerskich, żołnierskich. Sam Cieślak potwierdza zresztą pewną ciekawą zależność - jak można być zarówno symbolem ustroju minionego, jak i po części osobą mocno przezeń doświadczoną. W IPN zachowały się akta sprawy o sygn. IPN Sz 397/1808. Cieślaka oskarżono o "nawoływanie przeciwko jedności sojuszniczej państwa polskiego wobec ZSRR i innych czynów zabronionych", tj. o popełnienie przestępstw z art. 11 Dekretu z 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa i z innych artykułów. To nie były żarty. Dlatego byłbym bardzo ostrożony z pomysłami ewentualnej zmiany nazwy ulicy Cieślaka. Dziękuję za przypomnienie innych spraw. Tak, między Miściwojami, dziadkiem a wnukiem, jest parę lat różnicy. Nie wiedziałem o zniknięciu "II". Może dla niektórych to wsio rawno. Z drugiej strony to jednak książęta gdańscy, toteż dziwne, czemu zagościli jako patroni szczecineckiej ulicy? Sprawa z Puławskim i Pułaskim została niecałe 10 lat temu wywołana przez radnego Janusza Rautszkę. Najprościej doszukać się w uchwale o nadaniu nazwy ulicy MRN stosownego uzasadnienia. Na moje oko Pułaski z jego doświadczeniem walk o niepodległość za wielką wodą raczej nie był zgodny z ówczesną linią polityczną. Ale to tylko domysły. Swego czasu, bodajże w 2008 r., czytałem artykuł na ten temat autorstwa Rajmunda Wełnica. Podejrzewam, że pamiętna tablica "Byliśmy-Jesteśmy-Będziemy" jako "relikt władzy komunistycznej" poszła na śmietnik historii, podobnie jak pieśń "Szli na zachód osadnicy", którą grywano kiedyś ze szczecineckiego ratusza. A może ówczesne władze miasta hasło "B-J-B" odebrały zbyt dosłownie, czyt. jako deklarację powrotu ludzi dawnej PZPR, wówczas SLD, do władzy? A taka opcja była bardzo realna, szczególnie w 1998 r., kiedy SLD (z UP) wygrał wybory do RM, ale nie posiadał wymaganej większości, by móc samodzielnie rządzić (koalicja AWS-UW).

  • bronx - niezalogowany 2017-10-19 12:53:08

    Bardzo ciekawie w tych komentarzach Panowie piszą, miło poczytać. Odnośnie tego Mestwina, faktycznie przypomnieliście mi, że coś takiego funkcjonowało jak Mestwina II, ale ja to zawsze rozumiałem inaczej, na takiej samej zasadzie na jakiej funkcjonuje ulica Łódzka, czyli mamy ul. Łódzka I i ul. Łódzka II. Ulica Mestwina, jest taka przełamana przy tym skrzyżowaniu z Matejki, może przez to zostało tak podzielone a z czasem gdzieś się zatarł ten podział. Pozdrawiam Łukasz Chmielewski - Szczecinek.org

  • 2017-10-20 11:16:26

    Dzięki za głos, Łukaszu. Ciekawe, że tablica upamiętniająca Hankę Sawicką przy ul. Rzemieśniczej się ostała. Ba, nawet po remoncie elewacji budynku....

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com