:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 3°C
powietrze B. dobre
Została bezradność i rozpacz. Sowieckie piekło w Szczecinku
Temat Szczecinecki 02/11/2019 08:10

To było jedno z bardziej przejmujących wydarzeń polskiego już Szczecinka. Wysłużony wóz, dwie zbite pospiesznie trumny i siedząca na nich szóstka zapłakanych dzieci. Pogrzeb Karoliny i Błażeja Rebizaków, zamordowanych 29 września 1946 roku w Szczecinku, poruszył pierwszych osadników nie tylko ze względu na pozostawione na pastwę losu sieroty.

Opowiadając o tym, jaki los spotkał rodzinę Rebizaków na powojennej szczecineckiej ziemi, nie sposób nie przypomnieć tego, jak “wyzwoliciele” traktowali Polaków, którzy próbowali urządzić sobie życie w nowej ojczyźnie. Wiadomo: zabójstwa, kradzieże i niszczenie uratowanego po wojnie mienia były na porządku dziennym. Nie można w tym wszystkim pominąć również licznych bestialskich gwałtów, także na Polkach, o których historia tutejszych ziem mówi pobieżnie lub zdaje się milczeć. 

Pamięć o tamtych ponurych czasach powraca za sprawą Dariusza Trawińskiego, zafascynowanego historią mieszkańca Szczecinka, który od wielu miesięcy żmudnie przeczesuje archiwa IPN-u i dociera do świadków tamtejszych zdarzeń. To właśnie Dariusz Trawiński odnalazł mieszkającą dzisiaj w Lubinie Walerię Babisz (z domu Rebizak), córkę zamordowanego małżeństwa. Dzięki niemu, pani Waleria opowiedziała o tym, co spotkało jej rodziców. Pan Dariusz dotarł również do licznych dokumentów potwierdzających dramatyczną wręcz sytuację przybyłych tutaj, zwykłych rodzin. 

 

“Wstawajcie dzieci, będziemy umierać”

 

Do właśnie takiego - zniszczonego wojną, głodem, chorobami i opanowanego przez sowietów Szczecinka w 1945 roku przyjechało małżeństwo - Karolina i Błażej Rebizak, a razem z nimi szóstka ich dzieci. O tym, jak tę rodzinę, która na tutejszych ziemiach przecież była jedną z wielu, doświadczył los, wspomina pamiętająca jeszcze inne piekło - Wołynia i niemieckiej okupacji - Waleria Babisz, córka wspomnianych osadników.

Waleria Babisz (z domu Rebizak)

Pani Waleria urodziła się 10.09.1930 roku w niewielkiej wsi Bartkówka w dawnym woj. lwowskim. W 1940 sowieci wysiedlili jej rodzinę i wywieźli do Michałówki (tereny dzisiejszej Ukrainy). Krótko po tym, w 1941 roku rozpoczęły się tam ukraińskie mordy na Polakach. Tak ten czas wspomina pani Waleria:

- Kiedy bandy spaliły Pinki i Pendyki, dwie polskie wsie, uciekliśmy. Zanim Ukraińcy dotarli do Michałówki, zapukali do nas w nocy. Tatuś wstał i poszedł otworzyć, a mama nas budziła. Zapamiętałam jej słowa: “Wstawajcie dzieci! Trzeba się pomodlić, bo będziemy umierać”... Pamiętam, jak ze strachu zgrzytały mi kolana. Czułam je w głowie… Baliśmy się bardzo, wszyscy zaczęliśmy płakać. Jeden z Ukraińców powiedział, że jak teraz uciekniemy, to nie będziemy zamordowani. Spakowaliśmy się na wóz i pojechaliśmy 35 km do Klewanii, gdzie był najbliższy dworzec. Zabraliśmy ze sobą jeszcze jedną staruszkę, która nie mogła chodzić i która zostałaby we wsi sama na pewną śmierć. 

- Kiedy tak jechaliśmy przez spalone wioski, obok jednego z domów leżał człowiek. Tatuś i ja widzieliśmy, że na brzuchu pękła mu skóra i że na wierzchu ma jelita. Powiedział do tatusia, żeby go dobił, bo nie chce cierpieć. Tatuś mu odpowiedział, że nie może, bo jest katolikiem i nikogo nie morduje. Ale wziął drewniany skopek do dojenia krowy, który wisiał na płocie, i szmatę, przez którą cedzi się mleko. Powiedział temu mężczyźnie, żeby moczył szmatę w wodzie i robił sobie okład, wtedy rana będzie mniej dokuczliwa. Tatuś tak tylko pomógł, bo wiedział, że nie mógł go zabrać… Spotkaliśmy jeszcze wójta, Ukraińca. Mówił, że jest przeciwko tym mordom, ale nie może powiedzieć tego głośno, bo zginie. Dał tacie zboże w worku dla konia. I tak dotarliśmy do Klewanii. Stamtąd pod eskortą niemieckiego wojska pieszo doszliśmy do Łucka. Nie wiem, ile kilometrów przeszliśmy, ale bardzo długo to trwało. 

W Łucku był obóz, w którym zbierali się wszyscy Polacy, uciekający przed rzezią. Ulokowano nas w domu katedralnym. Tam Niemcy segregowali Polaków: zdolnych do pracy wysyłali na roboty do Niemiec, a chorych i dzieci zostawiali. Pamiętam księdza proboszcza, który przerabiał metrykę mnie i mojej o dwa lata starszej siostrze, ponieważ my już podlegałyśmy pod wywózkę. Tatuś został woźnym, a Niemcy zrobili w tym domu katedralnym aptekę wojskową. Dostaliśmy pokój z kuchnią. I tak przez chwilę mieszkaliśmy. Kiedy Niemcy uciekali, to pierwszym transportem przyjechaliśmy do Polski. To było w 1944 roku. Osiedlili nas blisko Zamościa, w domach po Ukraińcach. Mamusia bardzo się bała, że Ukraińcy znów przyjdą i nas wymordują, dlatego starała się, aby gdzieś się przenieść. Nie mogliśmy wrócić do Bartkówki, bo Ukraińcy ją spalili. Tatuś dowiedział się, że można pojechać na ziemie zachodnie. I tak pojechaliśmy do Szczecinka. PUR nas tu przydzielił. W Szczecinku byliśmy już w czerwcu 1945 roku. 

 

“Mamusia leżała pod drzewem, tatuś na łóżku”

 

Wysadzili nas z pociągu i zapakowali na furmanki. Potem rozwozili do wskazanych domów. W naszym - na Wybudowaniu mieszkali jeszcze Niemcy. Pamiętam, jak na migi starali się wytłumaczyć rodzicom, żeby zadbali o dom. Mówili nam, że jeśli będziemy dbać o gospodarstwo, to nam zapłacą. Do końca liczyli się z tym, że tutaj wrócą. Kiedy wieczorem kładliśmy się spać, nie mogliśmy znaleźć w domu pościeli. Wtedy Niemka wzięła szpadel i kazała tatusiowi kopać za domem. Tatuś odkopał skrzynię z zastawą, naczyniami, pościel. Na drugi dzień wyjechali, a my zostaliśmy. I tak mieszkaliśmy: mamusia, tatuś i szóstka dzieci. Nie było niczego. Nie wiem, z czego rodzice się utrzymywali. Mieliśmy 20 ha ziemi. Ale nic na niej nie było…

Tamtego dnia - 29 września 1946 roku, pamiętam, była niedziela. Rodzice wysłali nas na sumę. Sami poszli na mszę rano. Siostra po kościele wróciła do domu wcześniej. Ja byłam już duża, chodziłam do szkoły podstawowej i poszłam do koleżanki, która mieszkała w Szczecinku przy ul. Żukowa. Kiedy wróciłam do domu, służby rosyjskie już tam były… Oglądały rodziców. Mamusia leżała pod domem, przy drzewie. Cała roznegliżowana... Widziałam, jak stryjek ją przykrywał. Tatuś leżał zamordowany na łóżku w pokoju. Starsza siostra była ranna w rękę. Potem się dowiedziałam, że ruski żołnierz strzelał do niej i do naszej 3-letniej siostry, kiedy uciekały za domem przez wojenne okopy. 

Szczecinek 16.07.2018r./Miejsce zbrodni

Tak zostaliśmy sierotami. Żadnej pomocy od państwa nie dostaliśmy. Żadnej renty, nic. Gospodarstwo odebrano, ale i tak byliśmy za mali, żeby je obrobić. Najmłodsza siostra, Irena została adoptowana przez ogrodnika Bogdana Bógdała. Razem z żoną nie mogli mieć dzieci. Wrócili z obozu w Ravensbruck. Na jego żonie Niemcy robili jakieś eksperymenty, a ona bardzo chciała mieć dziecko… Dlatego wzięli siostrę. Tyle wcześniej przeszliśmy. Doświadczyliśmy wojny, i biedy, i głodu. I dopiero tutaj… - przerywa swoją opowieść, poruszona do łez pani Waleria. 

 

To nie był Raj

 

Jak wiadomo, pierwszymi nowymi mieszkańcami Neustettin, jak również okolicznych ziem, były dwie grupy ludzi. To repatrianci, czyli wygnańcy zza Buga, którzy nie mieli możliwości powrotu do swoich domów. Druga grupa to osadnicy z centralnej Polski, szukający lepszego bytu. Byli to ludzie wyniszczeni przez wojnę, zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Niemal każda z przybyłych rodzin przeżyła dramatyczne chwile, tracąc w trakcie wojny kogoś bliskiego. Możliwość osiedlenia w poszczególnych, często już wcześniej zrabowanych bądź zdewastowanych domostwach, uzależniona była od łaski Armii Czerwonej. 

Rzeczywistość kreowaną przez radziecką propagandę szybko zweryfikowały tutejsze realia. Gleba, która wcale nie była płodna czy trudności w zorganizowaniu środków transportu, nie mówiąc już o brakującym sprzęcie rolniczym. Do tego powszechny na terenie ówczesnego powiatu szczecineckiego brak żywności, chleba, mąki, choroby zwierząt domowych, a co za tym idzie - reglamentowanie podstawowych produktów spożywczych. To wszystko było w podszczecineckich wioskach na porządku dziennym. Ponieważ brakowało niemal wszystkiego, nagminne było szabrownictwo i napady rabunkowe. Nierzadko brali w nich udział “pilnujący ładu” tutejszych ziem sowieci lub bandy, grasujące w porozumieniu z krasnoarmiejcami.

Pierwsze wzmianki o trudnościach z pozyskiwaniem żywności, na jakie napotkali nowi osadnicy głównie spod Szczecinka, pochodzą z 1945 roku z meldunków w podszczecineckich miejscowościach. W samym Szczecinku wcale nie było lepiej. “Niedobór chleba na miesiąc sierpień wynosi 17477 kg. Niedostateczne zaopatrzenie ludności Miasta Szczecinka w artykuły spożywcze, a przede wszystkim w chleb, wynika z braku własnych środków transportu. Ludność miast i ludność bezrolna wiejska zaopatruje się systemem kartkowym. Kart żywnościowych wszystkich kategorii wydano 12877” (Sprawozdanie Starostwa Powiatowego w Szczecinku, 08.1945r.). ”Sołtysi gromad meldują, że wielu osadnikom przybyłym na wiosnę po dokonanych zasiewach grozi głód” (Protokół z zebrania sołtysów w Gminie Szczecinek, 31.08.1946r.). 

Ogromne problemy z uprawami zbóż, ziemniaków i chowem zwierząt, które były dziesiątkowane przez choroby, szkodniki i które często padały łupem kradzieży, w początkowym okresie osadnictwa powtarzają się praktycznie co roku. W czerwcu 1948 r. w protokole z zebrania sołtysów w Gminie Szczecinek wciąż obecne są wzmianki, że “daje się zauważyć brak żywności” a osadnicy “odczuwają dotkliwie okres przednówkowy “.

 

Jednak Dziki Zachód?

 

Strach i poczucie wyobcowania wzmagały napady oraz liczne “wypadki niepokojenia i niszczenia dobytku nowych osadników” przez czujących się tutaj bezkarnie i oczekujących wdzięczności od “wyzwolonego” przez siebie ludu czerwonoarmistów. W pierwszych latach osadnictwa, by skuteczniej nękać napływową ludność, sołtysom odbierano broń. Mimo to, i tak stawiali oni czoła sołdatom, którzy spisywany skrupulatnie w protokołach dobytek tak naprawdę ogarniętych biedą osad, traktowali jak swój. Osadnicy wraz sołtysami wspomniane rabunkowe ataki bolszewików odpierali niemal desperacko, często ryzykując własne życie i często je rzeczywiście poświęcając. 

Zachowane dokumenty w powiecie szczecineckim opisują m.in. 15-kilomtetrowy pościg pomiędzy Gwdą a Białym Borem za uprowadzonym wozem z cielakiem. Inny udokumentowany przykład dramatycznej walki o… trzy kury odnotowano w pobliskim Dalęcinie.

“W dniu 30 kwietnia przyszło 4 żołnierzy żądając wydania 3 kur. Ponieważ takowe dołączyłem do spisu mającego być przekazanym do Urzędu Gminnego, oświadczyłem, że takowe są zabezpieczane i takowych wydać nie mogę, aby nie stać się karygodnym. W odpowiedzi na to zostałem pobity ratując się ucieczką. Oddano za mną 10 strzałów, poczem mnie złapano i znów pobito. Kury zostawiono! (Protokół z zebrania sołtysów, 30.04.1945r.). 

Sowieckie dowództwo patrzyło na to wszystko przez palce. Podobnych bezkarnych napadów i grabieży było rzecz jasna więcej. Zwykłym mieszkańcom, jak również sołtysom poza żywnością, inwentarzem, o innym mieniu nie wspominając, odbierano również jedyne środki transportu - rowery. W 1945 roku sołtysi w swojej desperackiej odezwie zaapelowali do władz wyższych, aby czerwonoarmiści wstrzymali “wszelkie rekwizycje”. Wskazywali, że miejscowa ludność ma dość ucisku i nękania, i gotowa jest już nawet opuścić tutejsze tereny, co zresztą potem czyniła:

“Osadnicy w Gminie Spore są ograbiani. O ile wojska radzieckie i bandy z lasu nadal będą maltretować ludność, wszyscy osadnicy uciekną” (Protokół z zebrania sołtysów z 06.1945r.). “Kol. Zabudowanie żyje stale pod terrorem żołnierzy radzieckich, którzy od 4 miesięcy systematycznie rabują kolonistów polskich do tego stopnia, że koloniści bydła już nie posiadają. Żołnierze ci stale w stanie pijanym włóczą się po tej kolonii, rabując jakby umyślnie, aby zmusić kolonistów polskich do wyjazdu z tych terenów” (Powiatowe Biuro Rolne w Szczecinku 06.09.1945r.).

 

Świerzb, tyfus i kiła

 

Jakby tego było mało, panoszyły się choroby. Zwierzęta karmione złej jakości paszą, pozbawione opieki weterynaryjnej masowo padały praktycznie w całym powiecie. Bydło dziesiątkowała pryszczyca, trzodę chlewną - różyca, owce i konie męczył świerzb. Jak podają źródła, niektóre zdychały, nawet “mimo leczenia w komorach gazowych”. Choroby i pomór dopadały też drób. W dokumentach z 1946 roku zachowały się wzmianki o zagadkowym pomorze drobiu w okolicach Czaplinka (te tereny także zaliczano do ówczesnego powiatu - dop.red.), gdzie kury najpierw zapadały na tajemniczą chorobę, a po trzech dniach gospodarze znajdowali je martwe. Powiat nękały też plagi myszy i szczurów. Mszyce niszczyły zboża.

Łatwo odgadnąć, że przy utrzymujących się brakach żywnościowych i roznoszących różne choroby zwierzętach, o swoje zdrowie ciężko było zadbać również pierwszym osadnikom. Niewłaściwe odżywianie, niski poziom higieny i niedobory środków odkażających sprzyjały zwłaszcza rozprzestrzenianiu się takich chorób jak tyfus. Dur brzuszny atakował już w 1945 roku w Gminie Czaplinek i Grzmiąca, a w 1946 roku odnotowaną epidemie duru w Gminie Spore i w Barwicach. Osadnicy, mając kontakt z zakażonymi organizmami zwierząt, masowo zapadali na świerzb. W Czaplinku w 1945 roku zarejestrowano epidemię świerzbu także u dzieci. Warunki leczenia przy braku lekarzy, odpowiednich sprzętów i leków były oczywiście fatalne. Podobnie rzecz się miała z rozprzestrzeniającymi się chorobami wenerycznymi.

Na Ziemiach Odzyskanych była to nagminność. Nie jest przypadkowa korelacja wybuchu epidemii kiły czy rzeżączki akurat w pierwszych latach powojennych, w szczególności tam, gdzie swoją obecność zaznaczali żołnierze Armii Czerwonej. Szybko rozprzestrzeniające się choroby weneryczne, będące jednym z przykrych skutków masowych gwałtów, były więc także zmorą nowego powiatu szczecineckiego. Aby zapobiegać kolejnym zakażeniom i leczyć przypadki już zarejestrowane, we wrześniu 1945 roku w Gminie Czaplinek powołano przychodnię przeciwweneryczną. Wydano zarządzenie rejestrujące wszystkie nowe przypadki chorób wenerycznych. Dokumenty potwierdzają jednak, że leczenie kiły wśród tutejszej ludności wcale nie szło łatwo. Wiele przypadków w ogóle nie trafiło do rejestru, a lekarze, którzy mieli zająć się chorymi, napotykali na liczne trudności.

Na choroby weneryczne nie było bowiem - jak określił to w swoim sprawozdaniu lekarz powiatowy w Szczecinku w czerwcu 1945 roku - ani “lekarstw, ani opatrunków”.

 

Z wdzięczności za "wyzwolenie"

 

Wbrew powszechnej opinii przemoc seksualna stosowana była przez sowietów nie tylko wobec Niemek. Ofiarami bezwzględnych i zwyrodniałych krasnoarmiejców padały również Polki. Mimo że zachowało się niewiele źródeł, a świadków tych okrutnych wydarzeń z każdym rokiem ubywa, szacuje się, że ten straszny los mógł spotkać nawet setki tysięcy Polek. Na największe barbarzyństwa ze strony zdziczałych sołdatów narażone były niestety pierwsze mieszkanki Ziem Odzyskanych. Do ofiar sowieckich gwałtów zaliczają się też tutejsze pionierki. Ze zrozumiałych względów ofiary niechętnie wracały do tamtych dramatycznych scen. Niemal jedyne “twarde” dowody tych nikczemnych zdarzeń skrywają archiwa IPN-u, nie pozostawiając praktycznie żadnych złudzeń.

Najgorszy był rok 1945. Zachowane źródła, poza rabunkami czy przypadkami zabójstw, mówią wprost o gwałtach. Co istotne, raporty te nie odnoszą się wyłącznie do niemieckich mieszkanek. Te oczywiście także były odnotowywane, jednak przy każdej tego typu informacji dodawana była wzmianka, że sprawa dotyczy właśnie Niemek. Sprawcami kierowało to samo, co w przypadku innych przykładów nękania tutejszych osadników.

Sowieci czuli się panami tych ziem. A Polki, w ich mniemaniu, powinny okazywać wdzięczność za “wyzwolenie”.

“W obelżywych słowach żołnierze odgrażają się, że Polaków wypędzą, skąd przyszli lub że postrzelają. We wsiach zdarzają się ciągłe wypadki zgwałcenia kobiet, rabunku krów i chlewni (...). Toteż przed widmem głodu i w obawie przed gwałtami niektórzy osiedleńcy nawet po dwóch miesiącach pracy rzucają osady i powracają” - czytamy w sprawozdaniu z Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Szczecinku datowanego na 30.06.1945r.

W innych źródłach autorzy zwracają uwagę również na gwałty na nieletnich oraz na “nagminną opieszałość milicji”. 

 

Gwałcili nawet 12-letnie dziewczynki

 

Żadna kobieta, która przybyła na Ziemie Odzyskane, nie mogła czuć się bezpieczna. O bezpieczeństwo z oczywistych względów łatwiej było w samym Szczecinku.

Choć nawet w mieście zdarzały się napady, czasem też w miejscach publicznych. Przykładem jest dworzec kolejowy, gdzie 5.07.1945r. żołnierze sowieccy (nie wiadomo ilu) zgwałciło Leokadię Wójcik, zamieszkałą w Golubiu-Dobrzyniu, pow. Toruń.

Sprawa została skierowana do prokuratury sowieckiej. Jak się zakończyła, można się domyślać. Dokumenty potwierdzają: na gwałt narażona była każda - matka, babka, jak również dziewczynka. Wójt Gminy Krągi w dniu 8.05.45r. zaraportował, że w jego osadzie są przypadki gwałcenia nawet… 12-13-letnich dziewcząt. 

To, co działo się w pobliskich wioskach, naprawdę mroziło krew w żyłach. Okoliczności tych koszmarnych zbrodni zwykle były podobne.

Pijani sołdaci dobijali się do domostw, często w nocy, choć nie było to regułą, terroryzując całe rodziny i dotkliwie bijąc lub mordując tych domowników, którzy bronili kobiet.

Źródła mówią m.in. o dramatycznych scenach, jakie rozegrały się latem 1945r. w pobliskim Cieminie: “W nocy żołnierze Rosjanie w mieszkaniu rybaka Drzewieckiego Marjana sterroryzowali go i chcieli zgwałcić jego żonę. Zaś w mieszkaniu rybaka Tulimowskiego Bolesława sterroryzowali mieszkańców i jedną kobietę zgwałcili”. (25.06 45.) Miesiąc później - powtórka. “W nocy żołnierze sowieccy u rybaka Tulimowskiego Bolesława sterroryzowali 3 mężczyzn, rozbierając ich do naga. Dwie kobiety zostały zgwałcone. W tejże wsi została zgwałcona NIEMKA MAJĄCA 65 LAT!” (07.45r.)

Inny udokumentowany przykład mówi o tym, że 23.07.45r. krasnoarmiejcy napadli na Jelenino. Mieszkańcom wioski odebrano odzież, chleb, żyto, “połamano szafy, drzwi, gwałcono kobiety”. Zachował się również dowód napadu na jedną z osadniczek we wsi Żołtnica. Sowieci próbowali ją zgwałcić. Kobietę znaleziono 22.06.45r. “z doszczętnie zerwanym ubraniem”.

Wstrząsający opis napadu sowieckiego zachował się w notatce Walentego Adamiaka zamieszkałego w Mosinie. Z relacji wynika, że w jego domu sowieci zjawili się w nocy, 21/22.07.45r. Żołnierze dobijali się do drzwi. Widząc, że nikt nie zamierza otworzyć, rozpoczęli wybijać okna i strzelać. Kiedy już wdarli się do środka, zaczęli rabować. Walenty Adamiak opisuje, jak odebranym podstępnie karabinem rani jednego z sołdatów. “Wyprowadzono mnie na ogród z zamiarem rozstrzelania. Zmasakrowano okrutnie brata mego Jana Adamiaka. Poczem zaczęli gwałcić moje pracownice. Po trzech godzinach przerwy przyjechało 8-10 żołnierzy i kierownik gospodarstwa rosyjskiego. Zabrali nam 2 pracownice, rzeczy tychże, zapasy żywnościowe i resztki mego ubrania” - opisuje osadnik w sprawozdaniu w Urzędzie Gminy w dniu 24.07.45r.

Wzmianki o rabunkach i gwałtach są także obecne m.in. w raportach z Uniemina, Łubowa i Turowa. W ostatniej z wymienionych miejscowości 28/29.10.45r. zrabowano majątek Stanisława i Bolesława Sikorskich, a następnie pobito i zgwałcono siostrę gospodarza. Napadu dokonało “trzech osobników, z czego dwóch w mundurach Armii Radzieckiej”. O obawie przed gwałtami mówią też dokumenty w Gminie Grzmiąca:

“O wypadkach gwałtów, kradzieży (...) wiedzą całe rzesze ściągających z Centralnej Polski osadników, którzy ze zrozumiałych powodów nie osiedlają się w naszej okolicy, przyczyniając się tym samym do osłabienia naszego polskiego stanu posiadania” (12.11.45r.).


Za zbrodnię nikt nie odpowiedział

 

Kary za te wszystkie nieludzkie czyny i zbrodnie z reguły nie było. Sprawcy najczęściej rozpływali się w powietrzu, a śledztwa komunistyczne służby prowadziły tak, jakby nie dobro ofiar było dla nich najważniejsze. Przekonała się o tym rodzina zamordowanych Karoliny i Błażeja Rebizaków, która po latach próbowała wrócić do tej sprawy.

Po dramatycznym mordzie na rodzicach, rodzeństwo pani Walerii zostało rozdzielone. Ona sama krótko po tragedii trafiła pod opiekę Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek. Rodzina nigdy nie doczekała się zadośćuczynienia za popełnioną zbrodnię. Sprawcy mordu nigdy nie ustalono i nigdy nie ujęto. 

Ślub Karoliny i Błażeja Rebizaków, 1928r. Archiwum rodzinne Walerii Babisz

Fakt, że zbrodnia na małżeństwie Rebizaków rzeczywiście miała miejsce, został odnotowany w dokumentach służb, które miały zajmować się śledztwem. W sprawozdaniu Komendy Wojewódzkiej MO w Szczecinie z 1946 roku czytamy: “W odległości 2 km za miastem Szczecinek w zabudowaniach gospodarczych dokonano morderstwa na osobach Rebizak Błażej i jego żonie Karolinie. Morderstwa dokonali nieznani osobnicy w mundurach sowieckich. Dotychczas sprawców zabójstwa nie ujęto. Dochodzenie w toku”. Jedynym bezpośrednim świadkiem mordu była najstarsza siostra pani Walerii - Dominika.

Po latach na wniosek rodziny IPN Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie na nowo podjęła śledztwo w tej sprawie. Decyzją instytutu z 2008 roku rozpoczęte postępowanie przygotowawcze zostało jednak umorzone:

“W toku śledztwa nie zdołano ustalić motywów zabójstwa Błażeja i Karoliny Rebizaków. Nie zdołano ustalić także, czy w sprawie ich zabójstwa było prowadzone śledztwo, a jeżeli tak, to czy śledztwo to prowadziły polskie organy śledcze. (...)”. “Fakt ten nie może budzić wątpliwości. Świadczą o tym zeznania Dominiki W. (córki Błażeja i Karoliny Rebizaków - dop. red.), która w momencie zabójstwa miała 17 lat i była bezpośrednim świadkiem tej zbrodni. Nie ustalono jednak sprawcy (...)”. "Oceniając zebrany w tej sprawie materiał dowodowy, należy przyjąć, że zamordowanie Karoliny i Błażeja Rebizaków przez nieustalonego żołnierza Armii Czerwonej było czynem, który wyczerpał znamiona zbrodni komunistycznej. Popełnione ono zostało przez funkcjonariusza państwa komunistycznego i było naruszeniem podstawowego prawa człowieka tj. prawa do życia. W toku prowadzonego śledztwa wyczerpano wszelkie możliwości ustalenia bliższych okoliczności zamordowania Błażeja i Karoliny Rebizaków. Brak jest jednakże dokumentacji tej zbrodni wytworzonej w 1946 roku, a co za tym idzie, nie ma obecnie możliwości ustalenia sprawcy tej zbrodni. Dlatego też postępowanie przygotowawcze w tej sprawie należało umorzyć, ze względu na niewykrycie sprawcy przestępstwa”. 

 

Została bezradność i rozpacz

 

Pani Waleria wspomina pogrzeb swoich rodziców z ogromnym wzruszeniem.

Przywołuje z pamięci tłum poruszonych ludzi i jadący ulicami Szczecinka stary wóz z dwiema trumnami, na którym siedziały osierocone dzieci. Cała szóstka płakała, patrząc na siebie i wzajemnie szukając pocieszenia. Mimo że za żałobnym konduktem szło mnóstwo mieszkańców Szczecinka, wszystkim towarzyszyła przejmująca cisza.  

- To było tragiczne - wspomina pani Waleria. - Tym bardziej, że my, szóstka dzieci, takie drobne malizny, siedzieliśmy między tymi trumnami. Obraz był naprawdę rozpaczliwy. My płakaliśmy. A razem z nami płakali idący obok nas ludzie. Wszyscy wiedzieli, jakie nieszczęście się stało. Wiedzieli, co wydarzyło się w naszym domu i że my - dzieci zostałyśmy teraz zupełnie same. 

- Kiedy już w ciszy wjechaliśmy na cmentarz, ktoś z uczestników pogrzebu zauważył, że wśród zebranych ludzi znalazł się sowiecki żołnierz. To jeszcze bardziej rozzłościło ludzi. Jedna kobieta, pamiętam, była tą obecnością żołnierza bardzo poruszona. Nie znam jej, nie wiem, kim była, ale zapamiętałam jej twarz. Z tego wszystkiego, z tej złości wyrwała z jakiegoś grobu krzyż i tym krzyżem chciała go uderzyć. Nie mogę sobie przypomnieć, czy to faktycznie zrobiła, ale wiem, że razem z innymi ludźmi wygoniła tego “ruskiego” z cmentarza. Miała w sobie taką ogromną bezradność i straszną rozpacz. 

 

Magdalena Szkudlarek-Szarkowska

 

 

Reklama

szczecinek ipn archiwum historia wspomnienia cmentarz pogrzeb - komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-11-02 09:08:27

    Sowieci nie zasluguja na napis ,,bohaterscy" na pomniku z bialym lukiem na cmentarzu. Za to przy kaplicy jest wiele polskich patriotycznych pomnikow, ktore zasluguja na pamiec. Soldaty gwalcili nie tylko dziewczeta, ale takze dzieci, mezczyzn i zakonnice niemieckie mieszkajace z polskimi.

  • gość 2019-11-02 09:15:32

    ruskich trzeba nienawidzić za to co zrobili temu narodowi.

  • Gość - niezalogowany 2019-11-02 11:18:26

    Mieszkańcy Szczecinka nie znają historii skoro wciąż głosują na PO, partię która nadal broni ludzi mających często krew Polaków na rękach. Z niezrozumiałych powodów głosują na Platformę Obywatelską, której przywraca komunistyczne nazwy ulic i z honorami żegna oprawców, vide Jaruzelski, czy prokurator z Koszalina, który skazał niepełnoletnie Inke na śmieć. Komuna w mieszkańcach Szczecinka tkwi mocno pomimo tak tragicznej historii. Smutne to bardzo.

  • gość 2019-11-02 11:58:24

    To Polacy Polakom zgotowali ten los, bo dogadali się z ruskimi i nie bronili Polaków mimo swoich urzędów i władzy.

  • Gość - niezalogowany 2019-11-02 12:10:02

    I te głupie, ciemne ludzie palące świeczki zbrodniarzom! A pomnik amerykańskich lotników gdzieś w krzakach przy kaplicy.
    To tam powinny być uroczystości, a nie przed bandytami z ZSRR.
    Więcej takich tekstów Temacie. Odkłamywania historii.

  • trawek - niezalogowany 2019-11-02 12:56:17

    Patrząc na zapalane znicze, składane wieńce przy pomniku barbarzyńców sowieckich, zawsze zastanawiam się z czego to wynika? Z wieloletniej komunistycznej propagandy, niewiedzy, czy może zwykłego oportunizmu. Jednego wszak jestem pewien, wielu z nich, gdyby tylko matka, babka, ciotka lub prababka, gdyby tylko wstała z grobu, zdzieliłaby mokrą ścierą aż by ruski miesiąc popamiętał.
    Państwo Rebizak spoczywają w kwaterze 7 (pierwsza od lewej idąc główną aleją, rząd 3, grób 25 - liczony od najstarszej alei na Ściętym Wzgórzu). Grób znajduje się dosłownie kilka metrów od główniej alei.
    P.S. Każdy może znaleźć miejsce spoczynku żołnierzy Wojska Polskiego (wówczas nikt nie używal nazwy LWP), np. ekshumowani z Cmentarza w Kluczewie spoczywają zaraz po lewej stronie, za pomnikiem sowieckich dzikusów. Są wymienieni z imienia i nazwiska. BĘDZIEMY POLAKAMI, GDY PAMIĘĆ O OFIARACH BĘDZIE NA PIERWSZYM MIEJSCU!!!

  • Gość - niezalogowany 2019-11-02 15:30:15

    Może niech nauczyciele historii zaczną wreszcie mówić prawdę w szkołach. A nie prowadzać uczniów, żeby palili świeczki mordercom i gwałcicielom.
    Szacunek zmarłym się należy. I mają. Schludnie groby. Wystarczy. Odkłamcie wreszcie to miejsce przez pamięć do ś.p. państwa Rebizaków i ich dzieci.

  • mieszkaniec - niezalogowany 2019-11-02 15:50:11

    Szacunek dla Pana Dariusza Trawińskiego! Władze miasta, powiatu i wszystkich okolicznych gmin powinny okazywać Panu wsparcie.

  • gość 2019-11-02 16:02:18

    Często oprawcy i bierni urzędnicy na urzędach byli sługusami, kolaborowali z wysłannikami kryminalisty Stalina... Dziś sytuacja w kraju jest zgoła podobna, ciągle znajdują się tacy co kolaborują...

  • gość 2019-11-02 16:53:42

    Znam, to tragiczne wydarzenia z opowiadania mojego nie żyjącego już taty. Moi rodzice mieszkali na Wybudowaniu, tato tego dnia roznosił po sąsiadach jakieś urzędowe zawiadomienia . Po dotarciu do obejścia pp. Rebizaków zastał opisaną sytuację. Małżonkowie nie żyli, natomiast nie widział dzieci. Mój tato spał przez ok. 2 lata z bronią pod poduszką, ponieważ obawiali się ruskich sołdatów, którzy stale kręcili się po okolicy.

  • gość 2019-11-02 21:22:56

    swietny artykuł brawo
    ogólnie jesli chodzi o nasz region to jest pod względem wiadomosci i wiedzy o historii po 45 roku totalna pustynia..interesuję sie historią i jedyne co kiedys wyczytałem to o BOA w Bobolicach ( Bojowy Oddział Armii), o Panu Adamie Giedrysie ( był więziony przez UB) i o zabójstwie Czesława Owczarka (szef PUBP w Drawsku Pomorskim) a i to trzeba było się dużo naszukac ( pisma o małych nakładach)
    Pan Dariusz Trawinski ode mnie wielki szacunek i wielkie słowa uznania, mam nadzieję że kiedys napisze Pan ksiązkę ( skoro powstaja ksiazki typu W Dawnym Szczecinku i stawia się pomniki dawnym mieszkancom Neustettin, wielu patriotów czeka na taką prawdziwą ksiażkę o Szczecinku) Czekam na taką ksiązkę... wiem to są duże koszta jednak myslę ze ludzie chętnie by się dorzucili do powstania takiej ksiazki a jest ona potrzebna..

  • gość 2019-11-03 12:42:46

    Armia Radziecka prąc na Pomorzu od Wisły na zachód, zamieszkałych od pradziejów na tych ziemiach Kociewiaków i Kaszubów traktowała podobnie jak osadników na ziemiach odzyskanych. Z tą różnicą, że z Kaszub i Kociewia rychło po wojnie zniknęli, nie to co w Szczecinku, ulokowali się w mieście i niepodal w Bornem Sulinowie. Ze wspomnień świadków tamtych czasów pozostały opowiadania. Jak to zakwaterowani na chwilę radzieccy żołdacy w prywatnych domostwach, garnki traktowali jak nocniki a i zdarzało się, że z nocników popijali. Stłukiwali, rabowali złocone zdobienia porcelany stołowej. Kradli zegarki, rowery. Nie sposób niewspomnieć o gwałtach kobiet, kolbami traktując mężczyzn uznając ich za Niemców.
    Moja matka jako sześcioletnie dzicko płaczem i szarpaniem żołdaka za spodnie ochroniła swojego ojca którego radzieccy "przyjaciele" wzięli za Niemca (podczas okupacji dziadek nosił naszywkę z literką P). Wieledziesiąt lat po wojnie były widoczne skutki tej napaści.
    Ucieczką miejscowych kociewskich i kaszubskich kobiet przed napastnikami było smarowanie ciała sadzami. Wiele kobiet uchroniło się przed gwałcicielami ze wschodu. Na Pomorzu oswobodziciele ze wschodu dali się poznać jako dzicz. I takie miano po nich na Pomorzu pozostało.
    W wielkim telegraficznym skrócie: uważam, że to generałowie powinni iść na czele wojska wywołanej wojny. Gdy oni wyginą żołnież wróci do domu, obsieje pole, zbierze co posiał, zatroszczy się o rodzinę, zaprowadzi tym sposobem spokój.

  • gość 2019-11-03 14:37:53

    ...no tak wskoczyło z błędem... winno być żołnierz - oczywiście

  • Gosc. - niezalogowany 2019-11-03 16:21:52

    A "obroncy" demokracji cimoszewicze, belki, rossati i inna swolocz. Rozpieraja sie parlamentach. Ponury zart historii.

  • Gość - niezalogowany 2019-11-03 16:29:48

    Znow komentarze w Temacie Szczecineckim sa tak wartosciowe, ze zasluguja na osobny artykul. ,,Ucieczką miejscowych kociewskich i kaszubskich kobiet przed napastnikami było smarowanie ciała sadzami. Wiele kobiet uchroniło się przed gwałcicielami ze wschodu. Na Pomorzu oswobodziciele ze wschodu dali się poznać jako dzicz. I takie miano po nich na Pomorzu pozostało."

  • gość 2019-11-03 19:06:56

    Druga nitka toru kolejowego Chojnice Tczew rozebrana została przez sowietów i przetransportowana do Matuszki Rasiji

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Dla Chłopca Kurtki

Posiadam Na Sprzedaż Kurtki Zimowe (dla chłopca) rozm. 134-140 szt. 3. Cena za jedną 80 zł + wysyłka. Ciuchy Paczka Spodnie i Bluzy Rozm.134-140. Za..


Leasing Szczecinek

Jeśli chcesz wziąć samochód lub dowolny środek trwały w leasing dobrze trafiłeś. Szybki proces, procedury uproszczone, minimalne wkłady własne,..


SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ -

SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ - 507-678-396 - SZCZECINEK I OKOLICE


ANGIELSKI - PRZYGOTOWANIE DO

Magister fil. ang. oferuje profesjonalne przygotowanie do matury z j. angielskiego.


Oferujemy pranie i czyszczenie dywanów,mebli tapicerowanych,wózków dziecięcych,materaców oraz tapicerki samochodowej wraz z generalną czystką..


Elektromechanika Szymon Pazur

Oferuję usługi elektromechaniczne : naprawa rozruszników oraz alternatorów, instalacje elektryczne, systemy: airbag, abs, esp, centralne zamki, car..


HP Probook i5 6GB RAM 240GB

Laptop HP Probook po przeglądzie w serwisie komputerowym posiadamy parę sztuk w ciągłej sprzedaży HP Probook modele 6560b 6570b cechy wspólne..


Osuszanie/Ozonowanie/Wypożycza

Osuszanie, likwidacja wilgoci technologicznej (posadzki, tynki), ozonowanie pomieszczeń i samochodów, wypożyczalnia profesjonalnych osuszaczy,..


mieszkanie do wynajecia

kawalerka 29 m2 w Skotnikach 5 km od szczecinka , po remoncie , kuchnia i przedpokoj zabudowane , ogrzewanie gazowe , cieple , sloneczne


DO WYNAJĘCIA Odkurzacz Piorący

Wypożyczę odkurzacz piorący Karcher Puzzi 10/1 w komplecie ssawka do tapicerki, ssawka do dywanów, i porcja proszku do mycia tapicerki na jeden..


Praca w biurze obsługi klienta

Osoba do obsługi klientów - Szczecinek Dynamicznie rozwijająca się firma związana z turystyką dziecięcą i młodzieżową zatrudni osobę do pracy na..


Sprzedam mieszkanie

Słoneczne, przestronne i bardzo ustawne mieszkanie – 58 mkw., 3 nieprzechodnie pokoje, odrębna jasna kuchnia i łazienka.Mieszkanie położone jest w..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez szczecinek.com, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

GAMA Maria Gasiul z siedzibą w Szczecinek 78-400, Niecała 23

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"