15°C bezchmurnie

Jerzy Gasiul: A po co to komu?

Zamek w Szczecinku

Ponieważ jest to dobra wiadomość, dlatego nie wzbudziła większego zainteresowania. Mowa o laureatach tegorocznego konkursu, którego organizatorem był Narodowy Instytut Dziedzictwa. Podczas uroczystej gali w obecności, jak to zaznaczano, środowisk naukowych i opiniotwórczych, wszem i wobec ogłoszono, że przyznano nam nagrodę za adaptację południowego skrzydła szczecineckiego zamku. Zaznaczono przy tym, że jego nowa funkcja jest bardzo udana, a przebudowa, choć właściwsze byłoby słowo rewaloryzacja, odbyła się z poszanowaniem wartości historycznej tego szacownego dla nas obiektu. 

Nie wiem, czy ktoś owo wyróżnienie odbierał, ponieważ w tej materii zachowano daleko posuniętą dyskrecję. Wprawdzie od czasu zakończenia prac budowalnych upłynęło już nieco wody w Niezdobnej i nowe oblicze zamku zdążyło pokryć się nawet patyną, ale chwała i uznanie należy się tym, którzy tego dzieła dokonali – burmistrzowi i przede wszystkim ówczesnemu miejskiemu konserwatorowi. 
Obaj panowie, szczególnie w ostatnim okresie za sobą nie przepadali, ale dzieła wiekopomnego dokończyli. Gdyby nie duże doświadczenie zawodowe i nieprawdopodobna wręcz determinacja konserwatora, efekty byłyby mizerne. Już na etapie projektu próbowano z historycznego obiektu zrobić wydmuszkę. Wykonawstwo też było dalekie od doskonałości. Wybrana do tego firma, nawet w swojej nazwie kojarzyła się raczej z instalowaniem rur i grzejników, niźli mozolnym odsłanianiem tego, co przez wieki zakryto przed ludzkim wzrokiem. 
Z tego też powodu konserwator praktycznie nie schodził z budowy. Chwila nieuwagi, a już jakiś detal warty utrwalenia i wydobycia go na światło dzienne, znikał na zawsze pod młotkiem dzielnego instalatora. Akurat właśnie tutaj koniecznie należało ułożyć kabel, rurę, nypel lub jakąś inną skrętkę, której istnienie w tym miejscu uważano za kwestią wręcz strategiczną. 
Dzisiaj można dyskutować o nowej funkcji zamku oraz uprzywilejowanej pozycji pośród innych tego typu podmiotów gospodarczych zajmujących się gastronomią i hotelarstwem. W starych murach nowoczesne wnętrze przesycone jest kuchennym zapachem, ale jakże innym od tego za czasów PRL. Wtedy, z tutejszej stołówki zalatywało bigosem i przypalonym olejem. Właściwie to od wieków nic się w tej materii nie zmieniło. Za czasów książęcych też tutaj jadło serowano, tyle że z pewnością bardziej treściwe niż dzisiejsze. 
Tak też jest i na zewnątrz. Znikł dotychczasowy magazynowo - biurowy wygląd. Ceglana średniowieczna elewacja przyczyniła się do nobilitacji zamku. To już siedziba godna księcia. Co prawda książę ten nieco ubogi, ale na bezrybiu i rak rybą. Zamek pięknie się prezentuje od strony jeziornej tafli. Wycięcie jakiś czas temu, tak mocno oprotestowanych przez ekologów kilku drzew, przyczyniło się do jego właściwej ekspozycji. Po raz pierwszy i chyba jedyny, ich brak poprawił estetykę miejsca. 
Bardzo kontrowersyjnym zamierzeniem jest budowa w tym miejscu półokrągłego, piętrowego pomostu. Znaczy, piętrowy to on ma być w połowie, ale właśnie to „piętro” może skutecznie przesłonić jeziorną perspektywę z zamkiem w tle. Oby po niewczasie nie powtórzyły się historia z galerią i wieżą św. Mikołaja. Tu i tam, tak cenny dla miasta zabytek, nie może być tylko dodatkiem do współczesnej budowli. Żywię się płonną nadzieją, że zamkowe mury widoczne będą nie tylko od strony parkowej alejki i zatoczki. Teraz przy zamku będzie przybijać zarówno „Bayern” i nomen omen „Księżna Jadwiga”. 
Tym sposobem zamek stanie się niczym poczekalnia przy jeziornym dworcu. Ma Gdynia swój przebudowany na muzeum dworzec morski, dlaczego my nie mamy mieć dworca jeziornego tyle, że z gotyckimi murami? 
Być może są to wnioski daleko idące. Zabytków architektury u nas jak na lekarstwo, a tego rodzaju przestrzenna ekstrawagancja może nas drogo kosztować. Nie chodzi o wartość wyrażoną w złotówkach, bo będzie ona niemała, ale te wartości, które są nieprzeliczalne. I tylko szkoda, że nie ma już konserwatora, który mógłby stanąć w obronie tego, co nazywamy dziedzictwem kulturowym, wartością historyczną, krajobrazową, poszanowaniem obiektu zabytkowego i tym podobnymi, nikomu już niepotrzebnym głupstwami.                                                                                                                                      

Jerzy Gasiul 

foto: Alik Buczacki

zamek - komentarze opinie

  • Sławek Sz.gość - niezalogowany 2017-05-14 07:42:41

    Nic dodać, nic ująć. Celny felieton.

  • Szpagacik - niezalogowany 2017-05-15 14:51:13

    Te "średniowieczne" cegły przypominają mi pierestrojkę...

  • gość 2017-05-16 07:47:25

    Zawsze można zastąpić tego tak wychwalanego konserwatora i wykonać anonimowy telefon o podłożonym ładunku wybuchowym ! Ponoć do tego nie jest wymagane żadne wykształcenie.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com





Opinie i felietony, - więcej informacji