:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  6°C całkowite zachmurzenie

Jerzy Gasiul: Niezgodnie ze scenariuszem

temat.net: archiwum, Jerzy Gasiul Niezgodnie scenariuszem - zdjęcie, fotografia

Chapeau bas, choć może to zabrzmieć nieco dziwnie zważywszy na okoliczności, jakie miały miejsce i rodzaj nakrycia głów uczestników tej dość niezwykłej uroczystości. Chodzi o odsłonięcie tablicy upamiętniającej miejsce po spalonej synagodze w 1938 roku. Chapeau bas - to dowód uznania dla postawy starosty szczecineckiego, który doprowadził do powstania tablicy. Że się starosta odważył w takich okolicznościach, przy takim totalnym braku tolerancji dla inności, to rzecz niezwykła. A przecież na każdym rogu ulicy czai się teraz niebezpieczeństwo w postaci krwiożerczych tych którzy nazywają siebie patriotami, a tak naprawdę to są nacjonalistami, szowinistami, albo mówiąc wprost - zwykłymi faszystami. Strach nawet pomyśleć, co też może się stać. Ani chybi w najbliższych dniach, jeśli nie na drzwiach samochodu, to może na gmachu urzędowym, a może i prywatnym jacyś nieznani sprawcy wysmarują jakieś obrzydliwe treści. Nie piszę tego po próżnicy. Oj, nie. 

Oglądając telewizyjne relacje, współczesne polskie filmy, tudzież czytając prasę i parówkowe strony internetowe, Polska jawi się jako kraj antysemitów i rasistów, którym na sam widok człowieka o innej skórze i religii w otworze gębowym natychmiast pojawia się piana, a w rękach kij, siekiera lub widły. To indywiduum nie ma nawet twarzy. W jej miejscu występuje płat czerwonej skóry z małymi świńskimi oczkami i niegolona tygodniami szczecina. A jeśli się uśmiecha, pokazując dziury w uzębieniu, to tylko na widok półlitrówki. 

Bynajmniej nie są to obrazy z niemieckich gadzinówek z okresu, kiedy był jeden naród, jedno państwo i jeden wódz. Takie i podobne treści - klisze próbują za pieniądze podatników, czyli kasę wspólną, zaszczepić nam nasi rodacy. Dla nich polskość to nienormalność, nauka historii to nikomu niepotrzebny balast, od którego boli tylko głowa, ewentualnie kręgosłup zmuszony do dźwigania w plecaku dodatkowych szkolnych podręczników. Przecież ważne to, co jest dzisiaj, no może najdalej co będzie za 24 h. Bawmy się, bo liczy się jedynie szczęście jednostki. To jest normalność.

Aby już dopowiedzieć do końca, taka nienowoczesna, by nie powiedzieć nieeuropejska postawa cechuje szczególnie tych z małych miasteczek, wsi i przysiółków rozsianych po leśnych ostępach. Żeby nie było wątpliwości - mowa o nas. Mgła, mokradła skutecznie izolują nas od postępu. Chodzą tacy co niedzielę do kościoła, a czasem – o zgrozo nawet na majowe. Chodzą, bo zmusza ich do tego gruby proboszcz, obnoszący się swoim maybachem. Ludzie kradną, bo jak wiadomo robią to tylko ci, co chodzą do kościoła. Rzecz jasna, kradną z biedy. Bo z czegoś pić muszą, aby o tym zapomnieć. No i piją. Wsiadają potem do samochodu i dla zabawy zabijają albo wałęsającego się po ulicy kundla, albo matkę z czwórką dzieci idącą akurat po zasiłek do MOPS-u. Gwoli przypomnienia, najnowszy obraz (zupełnie niedawno wyświetlany w „Wolności”) to opowieść o takich jak my. Opowieść o tłuszczy, której jedynym zajęciem między chlaniem wódy a smarowaniem na ścianach gwiazd Dawida, jest prześladowanie tych, którzy chcą upamiętniać swoich nieżyjących sąsiadów – Żydów. 

A jak jest naprawdę na głębokiej prowincji, z której nawet pociągiem do stolicy trzeba jechać cały dzień i pół nocy, a o własnym samochodzie kluczącym pomiędzy bagnami i leśnymi ostępami, nawet głupio wspominać. Jesteśmy przecież prawdziwym Zapieckiem, czy jak kto chce Zadupiem, za to z kursującymi (latem) po jeziorze dwoma wodnymi tramwajami.

I w takich to właśnie okolicznościach przyrody starosta odsłania tablicę. No koniec świata. W takich okolicznościach kilka miesięcy temu na naszych łamach pisaliśmy o porzuconych i zaginionych macewach. Od wielu lat piszemy o tragicznej historii miejscowej społeczności żydowskiej, dla której najbliżsi sąsiedzi okazali się katami. Dopowiem: tymi sąsiadami z całą pewnością nie byliśmy my Polacy, czy jak to ujęto na tablicy cyt. Kres ich istnieniu przyniosła II wojna światowa. (...) zamordowanych podczas holokaustu. Czytaj więc - sprawcy nieznani. Piszemy, robimy, upamiętniamy i nikt nikogo nie przybija za to do drzwi. Coś tu nie tak. Przecież w scenariuszu miało być zupełnie inaczej i są na to dowody. 

My tu na prowincji, dla których Polska to jednak normalność i przy tym olbrzymi obowiązek, upamiętniamy tablicami i obeliskami różne mieszkające niegdyś na tym terenie nacje. Bo właśnie taka jest prawda, panowie i panie ze stolycy.

 

                                                                                                                                     Jerzy Gasiul 

Jerzy Gasiul: Niezgodnie ze scenariuszem komentarze opinie

  • kasiulat36 - niezalogowany 2013-10-04 16:24:13

    byłaby co najmniej 10 lat temu - proszę nie kłamać. Zasługą Lisa co najwyżej może być brak słowa Niemcy na tablicy.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com