12°C bezchmurnie

Kolejka jak w PRL. Takich tłumów w muzeum dawno nie widziano

Nawet zaproszenie było jakieś niedzisiejsze.  Czytamy: Wzywa się obywatela do osobistego stawienia o godz. 17, (…) przy ul. Szkolnej 1. Po wejściu do lokalu zaskakuje niemożebny ścisk. Jest duszno i gorąco. Ludzie się tłoczą, bo każdy chciałby zobaczyć, tymczasem miejsca niewiele. 

To nie są kolejkowe wspomnienia za czasów PRL ze sklepu mięsnego przy ul. Świerczewskiego. Tak właśnie działo się podczas czwartkowego wernisażu pt. „Kolejka” w  Muzeum Regionalnym w Szczecinku. Rzecz o dobrach materialnych, które w okresie, kiedy „Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatnio” jeśli były dostępne, to wymagały czekania w sążnistych, wielogodzinnych kolejkach, bądź  na zapisy, bony, przydziały czy ostatecznie na kartki. Od dawna takich tłumów w muzeum i to mimo fatalnej pogody, nie widziano. Dyrekcji należą się brawa za pomysł i zapał, aby zgromadzić aż tak dużo eksponatów. 

Najwięcej z nich przybyło z Muzeum Narodowego w Szczecinie, a materiały filmowe z Instytutu Pamięci Narodowej. Swoje zbiory zaprezentowały także osoby prywatne:  Jerzy Gasiul, Roman Piotrowski, Grażyna Kisiel, Stanisław Malinowski, Władysław Fijałkowski, Wiesław i Łukasz Wasiak, Jarosław Niewiadomski, Alicja Roszak i Grzegorz Grondys.  

Na wystawie zaprezentowano tak duży wybór poszukiwanych dóbr, że nawet ci, którzy doskonale pamiętają tamte czasy, tylu rzeczy w jednym miejscu nie widzieli. No chyba, że ktoś miał dostęp do tzw. „bonów towarowych”, wówczas mógł skorzystać z tego co oferowało Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego czyli sklep Pewex przy ul. Żukowa. 

- Tak wesoło wtedy jednak nie było – zauważył podczas otwarcia wystawy dyrektor Irek Markanicz. – Zastanawialiśmy się, że właściwie na wystawie powinniśmy powiesić, tak jak niegdyś w sklepach mięsnych, nagie haki. Tamte czasy to dla młodszych smak dzieciństwa. Najmłodsi nie pamiętają już tych czasów i nie do końca zdają sobie sprawę, jak to mogło wyglądać.  Tymczasem sklepy nie zawsze służyły do tego, aby w nich cokolwiek sprzedawać. Czasem oprócz octu, musztardy czy żółtego sera, nic nie innego nie było. 

- To były takie dziwne czasy. Chcieliśmy pokazać czasy, kiedy sklepy były zupełnie inne niż te, które widzimy dzisiaj, kiedy jest kolorowo i pełno reklam. Nieraz nie wiemy co wybrać. Wtedy takiego dylematu nie było, bo trzeba było kupować to, co było. Były piękne tylko dlatego, że byliśmy młodsi – zaznaczył dyrektor. 

Siedząca za ladą pani sprzedawczyni ubrana w biały fartuch oferuje takie pyszności jak wedlowską bombonierę, czekoladki z bydgoskiej „Jutrzenki”, oranżadę w butelkach zamykanych na ceramiczny korek z gumką, śmietanę, mleko w butelkach z szeroką szyjką zamykane srebrną lub złotą folią aluminiową,  krajowe wino  oraz- rzecz jasna- musztardę i wodę sodową w butelkach z grubego szkła zamykaną syfonem. 

Oczopląsu można dostać na widok innych dóbr materialnych, takich jak żelazka, ubrania, kosmetyki w tym woda brzozowa kolońska, żyletki „Irydium” lub do wyboru „Polsilver” a dla niemowląt oliwka „Bambino”, proszek do prania „Radion”, papierosy „Popularne”, „Płaskie”, „DS.” a nawet tytoń fajkowy „Kapitan”. Jest także prawdziwy ówczesny hit – papier toaletowy w rolkach na sznurku.   

Podczas konsumpcji przygotowanych na tę okazję specjałów - wody sodowej z syfonu, oranżady, cukierków „Raczki” czy galaretki, można skorzystać z pasjonującej lektury takich ówczesnych gazet jak „Głos Pomorza”, „Trybuna Ludu”, „Żołnierz Wolności”. Były także organy bratnich partii: rumuńska „Scientea”, sowiecka „Izwistia” czy bułgarska „Raboczeskoje Dieło”.

Zwiedzający mogą oczywiście skorzystać z „Książki życzeń i zażaleń”, do której można wpisać swoje uwagi. Czy będą wpisy o tym się przekonamy do 15 stycznia, bo do tego czasu potrwa wystawa.   Już w tej chwili można zapoznać się z niektórymi wypisami pochodzącymi sprzed lat trzydziestu: 

Klient: Ekspedientka sprzedała bez kolejki osobie znajomej ostatni makowiec, który przypadł zgodnie z kolejką mnie. 

Odpowiedź dyrekcji: Ekspedientce zwrócono uwagę, ale makowca nie udało się odzyskać z uwagi na jego konsumpcję.

Inny wpis: Nie mogę doprosić się kierowniczki sklepu by zamawiała biały ser na wagę. Jeszcze raz bardzo proszę, aby był w tym sklepie biały ser na wagę, a nie w kostkach.

Odpowiedź:  Nie dostajemy sera na wagę. 

Wystawę przygotowała Anna Dymna: Zachęcam wszystkich do oglądania i do ustawiania się w kolejce. Przypominam, że „kontrola jest najwyższą formą zaufania”. (jg)

 

 

 

Kolejka jak w PRL. Takich tłumów w muzeum dawno nie widziano komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com





Muzeum, - więcej informacji