16°C lekki deszcz

Konserwa i zaćmienie

Opinie i felietony, Konserwa zaćmienie - zdjęcie, fotografia

„Temat” nigdy nie był dziesięciodolarówką i dlatego nie musi każdemu się podobać.

 

Tak jak przed laty „Trybuny Ludu”, czy innego „Głosu Pomorza”, nie brałem do ręki, tak mi zostało do dzisiaj. Po prostu partyjnych organów nie czytam, nawet tych wydawanych w formie elektronicznej. W tym względzie nie obiecuję poprawy. Skąd ta publiczna świecka spowiedź? 
Zaraz wyjaśnię. Ponieważ nie chciałbym być źle zrozumiany, dlatego zastrzegam, że nie czuję się w jakikolwiek sposób dotknięty, sponiewierany, czy urażony. Tak już najwidoczniej być musi. Dlatego nakładam wór pokutny i sypiąc na głowę obfitymi garściami drzewnym (a więc ekologicznym) popiołem – mówię: Nie masz większej winy nad moją. 
Jak mi doniesiono, w jednym z takich właśnie organów, pojawił się napisany przez pana burmistrza artykuł, w którym pan burmistrz przywołuje mnie z imienia i nazwiska do porządku. Może nawet i dobrze, bo nieważne, jak o tobie piszą, ważne, żeby po nazwisku. Autor jak najbardziej słusznie, bo z urzędu napomina, że relacja (https://szczecinek.com/artykul/3-maja-w-szczecinku/237385) , którą niecnie sprokurowałem z trzeciomajowych obchodów, jest nierzetelna i nieprawdziwa, a kto wie, może nawet tendencyjna sprzyjająca określonym siłom. Nieprawdziwa, ponieważ nie wspomniałem o gratulacjach i aplauzie. W ten to sposób rozminąłem się z rzeczywistością. 
Po prawdzie z racji wieku słuch mam już nieco przytępiony, a i wzrok już nie taki, czego dowodem jest niski pesel. Być może z tych właśnie powodów umknęło to mojej uwadze. Nieśmiało przy tym chciałbym napomknąć na czynniki całkowicie ode mnie niezależne. Ponadto akurat tego dnia, za wyjątkiem ratuszowego hydrantu, na placu uruchomiono wszystkie wodotryski, przez co szum spadającej na granitową posadzkę wody, był tak donośny, że mógł skutecznie zagłuszyć ewentualne oklaski, wiwaty i gratulacje. 


Na swoje usprawiedliwienie dodam, że przytoczyłem tylko to, co zostało wypowiedziane przez proboszcza, burmistrza i panią poseł. Ponieważ była to relacja, niczego nie dodałem od siebie. Pragnę zauważyć, że relacji nie utożsamiam z racją, choćby była najsłuszniejszą pod słońcem. Ponieważ w tym roku słońca też w nadmiarze nie było, więc nawet w tym względzie nie można mi zarzucić, że mi zaszkodziło. 


Być może przyczyna jest zupełnie gdzie indziej. Zupełnie nie tak dawno, w ponury wieczór pod pomnikiem Piłsudskiego zgromadzeni tam tutejsi obrońcy wolności słowa, wykrzykiwali różne „wolnościowe” hasła. Jedne z nich dotyczyło wolności mediów. Nie wiem, czy autorzy pod uwagę brali wszystkie media, czy tylko te niektóre. Szkoda, że przy okazji nie wyartykułowano, o które dokładnie chodzi. Jak nie tylko w świecie lokalnym wiadomo, media są różne. Są słuszne, niesłuszne, a nawet wrogie, które wszelkimi sposobami należy zwalczać. 
„Temat” nigdy nie był dziesięciodolarówką i dlatego nie musi każdemu się podobać. Piszemy tak, jak jest, a nie jak się wydaje, choćby zilustrowane to zostało najbardziej wyszukanymi komputerowymi wizualizacjami. Przez 27 lat (bo tyle lat ma pismo), walnie przyczyniliśmy się do budowy naszego dziedzictwa kulturowego. Fakt, brzmi to może bardzo wzniośle, ale taka jest rzeczywistość. Na podstawie naszego dorobku powstało niejedno naukowe opracowanie i niejedna praca licencjacka czy magisterska. Na kolumnach gazety zostały spisane nie tylko mniej lub bardziej ważne wydarzenia z ostatniego ćwierćwiecza, ale także tej zamierzchłej historii, którą do lat 90. znali wyłącznie muzealnicy i archiwiści. 
Doprawdy, trzeba mieć w sobie dużą dozę niechęci, a może nawet nienawiści, aby tego nie zauważyć i w gazetę walić jak w bęben. Być może tego rodzaju postawa mieści się w wyobrażeniu demokracji, tyle że tej liberalnej. Podobnie jak kiedyś ta socjalistyczna – też wyznaczała swoje standardy. Kto nie z nami, ten nasz wróg. 
Z podobnym pojmowaniem świata, mieliśmy również do czynienia podczas wernisażu malarskiego w Galerii Zamek (https://szczecinek.com/artykul/w-sredniowiecznych-murach/239202). Tamże artysta miast mówić o tym, na czym się zna, zaczął narzekać na konserwatywne społeczeństwo w małych miastach, któremu do tej „prawdziwej” demokracji jest dalej niż na Księżyc. Być może tylko w tych wielkich metropoliach wszyscy są fajni i wszystko jest okay. I co ważne gazety piszą tyle, na ile długość smyczy im pozwala. Nie to, co u nas, każdy może mieć swoje zdanie, bo tu panie prowincja, czyli konserwa i zaćmienie. 
                                                                                                                                 Jerzy Gasiul 

Konserwa i zaćmienie komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2017-05-28 12:00:03

  • Gość - niezalogowany 2017-05-28 12:49:00

    Podzielając pański pogląd w w/w kwestii proszę ponownie o poprawę w artykule Mordy, grabieże..., akapitu mówiącego o tym skąd przybyli Polacy do Szczecinka. Lwowiaków faktycznie było niewielu. Najwięcej rzeczywiście było z Grodzieńszczyzny, następnie z Oszmiany i Wilna. Po cóż, powołując się w przyszłości na temat, miałby ktoś powielać błąd ?

  • Pan - niezalogowany 2017-05-28 16:57:15

    Tak właśnie jest, Panie Jurku. Władza ma krótką pamięć, szczególnie ta za którą bierze się prokurator.

  • Janusz Mirosław 2017-05-29 08:58:23

    fragment o zagłuszaniu mistrzowski. zgrabny felieton :)

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com





Opinie i felietony, - więcej informacji