:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  19°C pochmurno z przejaśnieniami

Łabędzia Wyspa? A gdzie to jest?

Łabędzia Wyspa? A gdzie to jest?

Są takie miejsca, do których z bliżej nieznanych powodów przylgnęła jakaś nazwa. Dodam, nazwa nie mająca z nim nic wspólnego. Z tego rodzaju zjawiskiem mamy do czynienia właśnie w tym przypadku. Nie ma nikogo, kto by nie słyszał o Tajwanie, ale już o Wyspie Łabędziej wiedzą tylko nieliczni.  Jedni nazywają ją półwyspem, inni wyspą. Prawda jest taka, że jest to wyspa. Od brzegu oddziela ją zaledwie dwu-trzymetrowej szerokości przesmyk. Jeszcze do niedawna był tak zamulony, że praktycznie można było w upalane lata przejść tędy suchą stopą. 


Od zawsze po jej wschodniej części porastały olbrzymie łachy trzciny. To samo dzieje się na cyplu. Stworzony został przez naturę naturalny falochron, za którym w pierwszych powojennych latach, ówczesna Dyrekcja Lasów Państwowych Okręgu Bałtyckiego, wybudowała przystań żeglarską, która została rozebrana w 2006 roku i nie ma po niej nawet śladu. 
W miejscu drewnianej stanicy z wieżyczką, w tym roku (2018) pojawił się „irlandzki pub” z architekturą przypominjącą XIX-wieczne pomorskie dworce kolejowe. Po sąsiedzku, na terenie dawnej przystani, od wielu lat istnieje także nadjeziorna restauracyjka „Jolka” z malowniczym tarasem oraz pomostem, do którego przybijają nawet wodne tramwaje. 
Urokliwa zatoczka była już popularna w okresie międzywojennym. To właśnie tutaj, tuż przy biegnącym półkoliście brzegu, znajdowała się ustawiona na palach tzw. „Chata Rybaka”. Był to mikroskopijnej wielkości drewniany domek, nakryty grubą, trzcinową strzechą. Najprawdopodobniej służył jako przystań dla rybackich łodzi oraz magazyn sieci. 
Kilkanaście kroków dalej, w bezpośrednim sąsiedztwie głównej alejki, na wysokości dzisiejszego placu Jasnego – dokładniej boiska szkolnego SP-4 - znajdował się okazały pomnik poświęcony poległym na frontach I wojny światowej żołnierzom 34 pułku rezerwy piechoty. Pomnik o kształcie sześcianu zwieńczonego półwalcem został zaprojektowany przez prof. Hosans`a z Berlina.
Tuż obok rozebrana, a właściwie wyrównana do poziomu terenu, ulokowała się strzelnica. Oprócz wysokich, ziemnych wałów jedyne wyposażenie stanowiły dwie żelbetowej konstrukcji transzeje z metalowymi uchwytami na karabiny. W ostatnim okresie na wałach rosły już dorodne stare drzewa. 
Obiekt z XIX wiecznym rodowodem po wojnie aż do lat 70 był wykorzystywany m.in. przez I LO im. ks. Elżbiety na lekcje strzelania z KBKS w ramach przedmiotu przysposobienie wojskowe (tzw. PeWu). 
Historia miniaturowej wysepki sięga co najwyżej drugiej połowy XIX wieku i ma ścisły związek z pracami melioracyjnymi prowadzącymi do obniżenia poziomu przyległych do miasta jezior. Pierwsze w dziejach tego rodzaju efekty nastąpiły już w latach 1780-1784. Poziom lustra wody w Trzesiecku ponoć obniżono aż 9 stóp czyli ok. 2,5 m. 
Używając terminu sportowego wyniki długo się nie utrzymały i już w 1866 -1868 poziom jeziora powtórnie obniżono tym razem o 4,5 stopy. To w tym czasie znikła odnoga Niezdobnej przy północnym skrzydle zamku – pozostawiono i jednocześnie poszerzono dzisiejsze koryto rzeki. Wysechł także Kanał Młyński (dz. ul. Powstańców Wlkp.), rozebrano niepotrzebny już most przy Bramie Białogardzkiej.
Wiosną 1888 roku miasto nawiedziła olbrzymia powódź. W tym czasie, oprócz Wzgórza św. Jerzego zabudowanego stodołami, cała zabudowa znalazła się pod wodą. O tamtej powodzi świadczy wmurowana w ratuszowy mur tabliczka oznaczająca poziom wody na ówczesnym Rynku. 
Wodny żywioł przestał miastu zagrażać chyba już na zawsze, dopiero w 1892 roku, kiedy to po raz ostatni udało się obniżyć poziom Trzesiecka. Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy przyjąć, że to właśnie wtedy z jeziornej toni mogło się wynurzyć się co najmniej siedem wysp. 
Co najmniej, ponieważ jeszcze w latach dwudziestych istniała wysepka przy dzisiejszej plaży miejskiej a także ta, która na wysokości koszar przy ul. Kościuszki w nieco wcześniejszych latach stała się półwyspem. 
Do dzisiaj największą jeziorną wyspą jest ta przy Lesie Klasztornym – Mysia Wyspa, a najmniejszą mającą zaledwie kilka metrów kw. Wyspa Ślusarska przy hali Ślusarnia.
Nazwa Łabędzia Wyspa po raz pierwszy pojawiła się w... 1993 roku. To właśnie wtedy po raz pierwszy po wojnie ukazał się plan miasta już bez białych plam (łącznie z terenami wojskowymi) obejmujący także w całości Trzesiecko. 
Jako jego autor postanowiłem - nie zawsze było to możliwe - nawiązać do historycznego nazewnictwa wysp, kanałów i strumieni. Dlatego też to wtedy pojawiły się takie nazwy jak m.in. Lipowy Potok, Wilczy Kanał czy Mysia Wyspa (Mauseinsel), Wyspa Szczupaka (Hechtberg), a także Wyspa Łabędzia (Schwaneninsel). Przyznam, polskie nazewnictwo nie zawsze odzwierciedla te oryginalne(?) Jak można spolszczyć nazwę Wyspa Sitowia niem. Binsenberg? (Sitowia Górka?). 
Niemieckie nazwy wysp widnieją na wydanym pod koniec lat 30. planie miasta. Tamże możemy odczytać nazwę m.in. Wyspy Łabędziej. Na jednej z zachowanych do naszych czasów pocztówek z początku XX wieku, obok wyspy uwieczniono dwa łabędzie. Być może była to aluzja do jej nazwy. Wklejone do zdjęcia (narysowane) ptaki, miały uatrakcyjnić nadjeziorny krajobraz. 
Najwyraźniej w tamtych latach ptaki te były rzadkością. Przypomnę, że pierwsze łabędzie w Szczecinku pojawiły się dopiero w 1905 roku. Przywieziono je z dalekiego Hamburga i był to ponoć dar od tamtejszych mieszkańców. Dzisiaj ptasia populacja jest tak liczna, że moglibyśmy obdzielić ją niejedno miasto. 
Skąd zatem wzięła się nazwa „Tajwan”. Wszystko zaczęło się w pierwszych latach powojennych. To właśnie wtedy w mieście wyrosły, niczym grzyby po deszczu, liczone w dziesiątki różnego rodzaju knajp, restauracji, szynków i jadłodajni. Jedną z nich była drewniana, parterowa buda, ulokowana właśnie na Łabędziej Wyspie. Knajpa, albo inaczej bardziej dosadnie mordownia, otwarta była w okresie letnim, której właścicielem był restaurator p. Sworowski, będący jednocześnie właścicielem popularnej kawiarni „Pół czarnej” obok sądu przy ul. Boh. Warszawy. Kawiarnia jako jedyny lokal z tamtego okresu przetrwała cały PRL. 
Wyspowa knajpa bardzo szybko zasłynęła głównie z dobrej zakąski, wyszynku oraz... pijackich burd. Mimo tego, lokal cieszył się olbrzymią popularnością. Może też dlatego, że był ulokowany w parku, do którego latem ciągnęły po prostu tłumy. To były czasy, kiedy nie było jeszcze telewizorów. Rozrywkę stanowiły trzy kina, kawiarnie, restauracje a także parkowe spacery. 
Do dzisiaj krążą opowieści, jak to niejednemu z jej uczestników udawało się salwować, przed milicją lub rozjuszonymi kompanami, ucieczką z okna wprost do zimnego jeziora. 
W tamtym czasie w Chinach trwała wojna domowa, która zakończyła się dopiero w 1950 roku zwycięstwem komunistów. Zwolennicy Czang Kaj-szeka ewakuowali się na Tajwan ,ogłaszając Tajpej tymczasową stolicą Republiki Chińskiej. Ówczesna propaganda komunistyczna rząd na Tajwanie określała niemalże jako zbrodniarzy. O Tajwanie i Czang Kaj-szeku radio bębniło dzień i noc, stąd na przekór komunistom cieszył się popularnością, ponieważ dokonał rzeczy prawie niemożliwej – uciekł z komunistycznego raju pociągając za sobą ok. 15, mln swoich rodaków. 
To właśnie wówczas wyspową knajpę zaczęto nazywać „Tajwanem”. Lokal bardzo szybko zakończył działalność, ale nazwa funkcjonuje właściwie do dzisiaj. Zawstydzające jest jedynie to, że tą nazwą posługują się zarówno urzędy jak i firmy odpowiedzialne za promocję miasta. 
Przez dziesiątki lat parkowa, mocno zaniedbana wyspa stanowiła oazę dla wędkarzy, a wieczorową porą także amatorów mocnych trunków. Zmiany nastąpiły dopiero przy odbudowie w latach 90 betonowego nabrzeża. To właśnie wtedy, miejscowy przedsiębiorca budowalny zaproponował wykonanie podwójnego, łukowego mostku. Niestety „chińskie” mostki, szczególnie podczas opadów, są niezwykle śliskie i raczej nie zachęcają do wejścia. 
Z końcem 2011 roku zakończyła się modernizacja parku. Na wyspie Łabędziej, w miejscu polnej dróżki, pojawił się niezwykle trwały, wykonany z desek kompozytowych pomost. Pomost kończy się tarasem widokowym na zatoczkę, który w nocy jest podświetlany (przynajmniej tak było na początku). Po ostatniej zimie kra lodowa spowodowała jego przesunięcie. Efekt jest taki, że pale są lekko przekrzywione, a pomiędzy tarasem i pomostem powstała nawet wyrwa, której naprawić najwyraźniej nie ma komu. Tak już jest, że znacznie łatwiej wydawać publiczne pieniądze na remont, niż skąpić grosze na  bieżące utrzymanie. 

Jerzy Gasiul


 


Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek


Łabędzia Wyspa? A gdzie to jest? komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-07-05 10:54:50

    Opis dobry ale zdjęcia nowe nie zgadzają się z starym miejscem

Dodajesz jako: Zaloguj się