:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 1°C
powietrze Dobre

Lekarz, który malował przed zmrokiem. Paul Stubbe i jego zaczarowany, zimny Neustettin

Lekarz, który malował przed zmrokiem. Paul Stubbe i jego zaczarowany, zimny Neustettin
Temat Szczecinecki 14/07/2019 10:40

Dla współczesnych mieszkańców Szczecinka szczególnie cenną spuścizną po Paulu Stubbe - artyście malarzu, którego twórczość przypada na początek XX wieku - jest cykl 11 obrazów z widokami uliczek, zaułków oraz podwórek miasta, które już nie istnieje. W Muzeum Regionalnym znajduje się osiem obrazów. To jest właśnie opowieść o nich... 

Wychodził ze sztalugami późnym wieczorem, lub tuż przed zachodem słońca. Zima, szczególnie ta pomorska, przez malarzy omijana była z daleka. Tymczasem on ją uwielbiał. Chłód, spotęgowany wilgotnym powietrzem znad jeziora i całkiem sporo śniegu - to jego świat. 


W tutejszych warunkach klimatycznych śnieg nie trzyma się długo, a mroźne zimy zdarzają się niezwykle rzadko. Śnieżna pierzyna  zazwyczaj bardzo szybko przechodzi w wodnistą breję. Przynajmniej tak jest w południe, ale już pod wieczór przeobraża się w uciążliwe do przebycia lodowisko. 
Uczucie zimna potęguje powietrze przesycone wilgocią znad Trzesiecka. Owszem, są takie zimy, kiedy jeziorne wody skuwa lód, wtedy w słońcu można zobaczyć mgiełkę unoszącą się nad nurtem Niezdobnej. 
Zimno, szczególnie dokuczliwe jest w pogrążonych w półmroku miejskich zaułkach. Wieczorem najlepiej siedzieć w domu. To nie jest dobra pora, aby w taki czas wybierać się ze sztalugami na ulicę. Nawet dni są często szare, a cóż dopiero wieczorem, albo w nocy. Jak oddać na płótnie zimową noc, kiedy wokół żywego ducha, a jedynym znakiem obecności człowieka, jest ledwie widoczne światło z okna? 
Co innego, kiedy w żółto-złocistych promieniach zachodzącego słońca, spod śniegowej czapy widać skrawek czerwonej dachówki lub muru, a na tle prześwietlonej bieli odbija się czarna krata ścian szachulcowej konstrukcji. Szybkimi pociągnięciami pędzla trzeba utrwalić to ulotne zjawisko. Za chwilę wszystko zniknie, a uliczka pogrąży się w półmroku. Kontury nielicznych przechodniów przemykających ulicą coraz bardziej się rozmywają, a pokryte białym całunem znajome otoczenie staje się zimne i obce. 


Paul Stubbe określany jest jako szczecinecki malarz. Tutaj się urodził, tutaj ukończył Gimnazjum Księżnej Jadwigi. Już jako uczeń znany był z rysowania karykatur nauczycieli, a także powszechnie znanych w miasteczku postaci. Z zamiłowania był malarzem, a z zawodu lekarzem, dzięki czemu mógł żyć w dostatku. 


W swojej twórczości artystycznej najwyraźniej przepadał za zimą. Być może dlatego, że urodził się 6 grudnia 1874 r. Akurat rok nie ma tutaj znaczenia. Co ważne, już jako człowiek dojrzały powrócił do rodzinnego Neustettin`a i tutaj otworzył swoją praktykę lekarską. Mówi się, że był jednym z bardzo niewielu ówczesnych mieszkańców posiadających samochód. Potem, podczas I wojny światowej stał się lekarzem okrętowym w Hamburgu i tam się też przeniósł na stałe. Zmarł w 1950 r. 
Jeszcze w latach dwudziestych przyjeżdżał do rodzinnych stron. Z tego właśnie okresu (1928 r.) pochodził umieszczony w kruchcie kościoła pw. św. Mikołaja (dz. NNMP) fresk, poświęcony poległym podczas wojny mieszkańcom. Dzieło, powstało przy współpracy z Paulem Oesterreich, ale po II wojnie światowej zostało zamalowane. 

Dla nas szczególnie cenną pamiątka po nim jest cykl 11 obrazów z widokami uliczek, zaułków i podwórek miasta, które już nie istnieje. W tutejszego Muzeum Regionalnym znajduje się osiem obrazów. Niestety, ich ekspozycja ma wiele do życzenia. Trudno ją nawet do zauważyć, a na domiar złego część obrazów zawieszono tuż pod sufitem...


Miejskie pejzaże  powstały na zamówienie ratusza w 1910 roku. To właśnie wtedy, niezwykle uroczyście obchodzono 600-lecie założenia miasta. 
Przyznajmy, obrazy są szczególne – najwyraźniej odzwierciedlają charakter ich twórcy. Wszystkie zostały wykonane zimą, najpewniej w bardzo krótkim czasie. Wszystkie są w ciemnej tonacji, w mocno przygaszonych kolorach. Na tyle mocne, że czasem odbiorca ma wrażenie, jakby zostały namalowane w barwach achromatycznych. 
Obrazy tematycznie nawiązują do historycznego centrum miasta. Artysta nie wychyla się poza jego obszar. Porusza się w obrębie uliczek oddalonych od siebie niemalże na wyciągnięcie ręki. Świadczy o tym choćby nocny pejzaż z wieżę mikołajową, poranek zimowy na ul. Skargi lub kilka kroków dalej widok na tę samą ulicę, ale od strony zaułka przy ówczesnym gimnazjum. 
Najwyraźniej fascynuje malarza to, z czym ówczesny, a także przez dwa powojenne dziesięciolecia, Szczecinek był utożsamiany – z zabudową szachulcowo-ryglową zwaną pospolicie  „pruskim murem”. 


Mimo że w tym czasie miasto przeżywało boom budowlany, na jego obrazach, oprócz widocznej z daleka wieży ciśnień na Wzgórzu św. Jerzego (oddanej do użytku ok. 1912 r.) nie ma ani jednego wybudowanego w tym czasie nowego obiektu. Przypomnę, że to właśnie w 1908 roku wybudowano kościół św. Mikołaja – dz. Mariacki, w 1902 gmach starostwa (dz. Szkoła Muzyczna). Powstały też nowe, wielkomiejskie domy przy dz. ul. Wyszyńskiego, Pileckiego, Ordona itd. 


Najwyraźniej artyście chodziło o podkreślenie klimatu i małomiasteczkowego nastroju, a być może czasu swojej młodości. Unikanie mocnego światła przez artystę to nic innego, jak próba ukazania zagadkowości dobrze znanych miejsc. Świetnie do tego nadają się barwy achromatyczne - biel, odcienie szarości i czerń. Taki właśnie jest obraz miasta zimową porą także w czasach współczesnych. Wtedy , kiedy słońce zazwyczaj ukrywa się pod grubą warstwą chmur, a niebo jest szare. 


Ponoć najłatwiej jest malować w promieniach zachodzącego słońca, a to ze względu na dużą rozpiętość tonalną. Właśnie dlatego zatrzymaliśmy się w cieniu ulicznej zabudowy prowadzącej na szczyt wzgórza św. Jerzego.(tak dla orientacji, dzisiejsza ul. Szafera z kanciastymi blokami nie ma z nią nic wspólnego). Jesteśmy świadkami fascynującego zjawiska, w którym najważniejszą rolę odgrywają „tańczące” po domach promienie zachodzącego słońca, a także biel śniegu. 
Na pierwszym planie dwoje dzieci z sankami. Przystanęły, na tle „przemarzniętego” z szarymi liszajami domu, nieco zdziwione obecnością pana ze sztalugami. W górnych partiach okien, będących jeszcze poza zasięgiem cienia, odbijają się ostatnie promienie chylącego się ku zachodowi słońca. 
Sylwetki zostały ujęte w mocno przyciemnionej tonacji z rozmazanymi konturami. Niechybny znak kończącego się dnia. Za domem, na śniegu ślady po saniach. To tędy wiedzie droga do zapełnionych o tej porze roku słomą, sianem, a także zbożem stodół. Ich żółto-białe ściany z czarnymi kratami z belek i słupów, toną w złocistych promieniach słonecznych. 
To tutaj miejscowi rolnicy przechowują swoje plony. To jedyne miejsce, do którego nigdy nie dojdzie fala powodziowa kapryśnej Niezdobnej, rokrocznie zatapiającej najniżej położone tereny. Na wzgórzu jest ich przeszło dziewięćdziesiąt, co nie znaczy, że jest to miejsce bezpieczne. W pamiętnym 1847 roku w wielkim pożarze spłonęło aż 85 stodół. 
W tej najstarszej części wzgórza, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu był miejski cmentarz ze szpitalem a potem magazynem prochu strzelniczego, dumnie pręży się nad miastem dopiero co wybudowana wieża wodociągowa. Pachnie jeszcze świeżymi tynkami. To jest jedyny na tym obrazie atrybut nowoczesności – wszakże wodociągi miejskie pojawiły się dopiero w 1912 roku. 

A któż to wybiera się nocą na zamarzniętą taflę jeziora? Wszystko po to, aby przekazać na płótnie to, co latem skrywają trzciny i wysokie drzewa - zwaliste mury północnego skrzydła zamku książęcych wdów. Po jego dawnej świetności zostały już tylko opowieści lokalnych historyków. W najstarszym skrzydle jest teraz dom pracy i opieki dla ubogich. Tuż obok, od zachodniej strony wybudowano warsztaty rzemieślnicze. Jest nawet ulokowana w parterowej przybudówce kuźnia. Zamek tonie w trupio- bladej księżycowej poświacie. Niezwykłą scenerię podkreślają poskręcane od wiatrów, nagie gałęzie i konary drzew, których cienie błądzą po ciemnawych oczodołach zamkowych okien. 
W jednym z nich błyska światło, ale to tylko nocny stróż, a może osoba odpowiedzialna za spokojny sen lokatorów domu opieki. W chybotliwym blasku zapalonej świecy- widać wnętrze pokoju. Okno tonie w brązach i ugrach – symbolu domowego ciepła. Na szczycie stromego dachu, śnieg za dnia zdążył stopnieć, odsłaniając karmin dachówki. Oprócz trzech rozświetlonych okien, wszystko pogrożone jest w odcieniach szarości i bieli przybrudzonego śniegu. 
Śmiem twierdzić, że widok jest niezwykle przygnębiający. Nie jest przypadkiem, że Chińczycy biel uważają za symbol żałoby i śmierci. Taki właśnie jest szczecinecki zamek nocą. Kilka lat temu w 1897 roku zamkowa wyspa stała się półwyspem, a w tle pod ponurym niebem, bieleje dach północnego skrzydła przebudowanego na dom urzędników. 


Jeszcze ul. Zamkowa pogrążona jest w cieniu. Pierwsze ożywcze, słoneczne promienie pojawiły się od strony mostu. W mroźnym poranku widać już skulonych z zimna przechodniów. 
Ktoś zamaszyście usuwa łopatą z chodnika zwały nocnego śniegu, torując dojście do wejścia piętrowej kamienicy. Szczytowa ściana, urozmaicona drewnianą kratą belek i słupów, przylega do niezwykle wąskiej w tym miejscu Niezdobnej. 
Tuż obok, ale już na przeciwległym brzegu, widać czarną o tej porze ścianę spichlerza. Po lewej nowe domy. Za pięknie zdobioną, będącą w głębokim cieniu eklektycznej fasady, kryje się podwórze ze stolarnią. 
Na drugim planie ciemny wlot Predigerstrasse (Kaznodziejska) - dz. ul. ks. P. Skargi, zaakcentowany czerwienią bramy. To wjazd na podwórze szaro-niebieskiej pastorówki, której charakterystycznym elementem od ulicy są schody i niezadaszony jeszcze ganek. 
W złocistych, słonecznych barwach tonie intensywna czerwień murów oraz dach wieży św. Mikołaja. Po wiekowym kościele św. Mikołaja pozostała już tylko wieża, którą właśnie zaadaptowano na muzeum. Ustępujące żółci - brązy na niebie, zapowiadają słoneczny dzień. Uliczny zakamarek prowadzi do tajemniczego wjazdu ulokowanego tuż przy gimnazjum. 

To idealne miejsce do rozstawienia stelaża. Po prawej, szczytowa ściana Gimnazjum Księżnej Jadwigi. Ciasny zaułek z czynszową zabudową wiedzie na zaplecze domów stojących przy Rynku i Königstrasse (ul. Królewskiej). 
Właśnie w brzasku wschodzącego słońca, ryglowa konstrukcja piętrowej kamienicy z naczółkowym dachem, wygląda wprost zjawiskowo. Okazały dom znajduje się przy Predigerstrasse (Kaznodziejskiej) i należy do rektora Lanza. To tutaj, przez trzy lata mieszkał uczeń gimnazjum, późniejszy pruski marszałek polny Fryderyk von Wrangler. 
Kaznodziejska biegnie dokładnie na osi wschód – zachód, stąd o tej porze tak duża rozpiętość tonalna – od nocnego mroku, poprzez niebieskawą poranną mgiełkę, po intensywne światło mroźnego i zarazem rześkiego poranka. 
Będąca jeszcze w głębokim cieniu, nieco schylona postać, stawia nieśmiało stopy w zamarzniętych jeszcze koleinach. W tle, co jest rzadkością, widać kilku innych przechodniów. 
Być może są to spieszący na lekcje uczniowie. Nieśmiały blask bijący ze szklanych okien wskazuje, że za chwilę rozlegnie się szkolny dzwon zawieszony przed głównym wejściem. To taki codzienny, bez względu na porę roku rytuał. 
Niecały rok po namalowaniu tego obrazu, w wielkim pożarze południowo-wschodniej pierzei rynkowej (dz. pl. Wolności) postała zupełnie inna zabudowa. W miejscu ciasnego zaułka pojawił się trzykondygnacyjny, nowoczesny budynek mieszkalny, który stał się zarazem wschodnią pierzeją do tej pory nieistniejącego jeszcze nowego miejskiego placu – Maślnego Rynku. 
Jego żywot był krótki. Po przejściu frontu podczas II wojny światowej została po nim wielka sterta gruzu. Chyba jednak zanadto wybiegamy w przyszłość... 

Jesteśmy tuż przed głównym wejściem do gimnazjum. Od ulicy dyskretnie oddziela go - teraz przyprószony śniegiem, wysoki żywopłot. Kończy się jeden z zimowych dni na Predigerstrasse. Ostatnie promienie zachodzącego słońca muskają dachy. Zimową porą słońce zachodzi niemalże na wprost gimnazjum. Złocista tarcza za chwilę schowa się za drzewami leżącego po drugiej stronie jeziora Lasu Klasztornego. Jeszcze chwila i gwarna uliczka pogrąży się w wieczornej szarówce. 
Właśnie zapalono uliczną latarnię. Jarzy się teraz czerwono-żółtym blaskiem. W tym miejscu chodnik jest niezwykle wąski, dlatego latarnia stoi niemalże tuż przy ścianie parterowego domu prof. Beyer`a. Akurat z bramy wychodzi drobna postać. Jej sylwetka wtapia się w ciemny brąz Domu Dyrektorów. 
Wbrew swojej nazwie - są tam nie tylko mieszkania, ale także biblioteka oraz pracowania fizyczna i rysunku. Gmach wybudowano w 1878 roku. Jego niezwykła, jak na lokalne warunki neogotycka architektura, wzbudza powszechny podziw. 
Początki gimnazjum sięgają zamierzchłych czasów, kiedy na tutejszym zamku rezydowała znana z dobroci serca księżna Jadwiga Brunszwicka. To za jej przyczyną w murach dawnej szkoły miejskiej powstało (1640 r.) gimnazjum i zarazem fundacja jej imienia. Gmach był wielokrotnie przebudowywany. Zaledwie trzy lata po tym, kiedy powstał ten obraz (w 1913 r.) szkoła przeniesie się na nowe miejsce przy jeziorze. 
Ulicę przemierza drobnymi krokami mężczyzna. Sądząc po jego dostatnim ubiorze, być może jest to wracający do domu nauczyciel. Jeszcze chwila i okna rozbłysną światłem, a wszystko pogrąży się w zimowym śnie. 


Zamiast zaśnieżonej ulicy- zimny nurt Niezdobnej. W tym miejscu przypomina- z racji wysokich nadbrzeżnych murów- kanał. Odbija się w niej niebo. Niezwykły widok. To gdzieś pomiędzy zapleczem bogatej Preußischerstrasse (Pruska – dz. Bartoszewskiego) a mostem na ul. Rzecznej. 
Kilkadziesiąt metrów dalej potok płynie szerokim zakolem. Potem jeszcze most na ul. Rzecznej (dz. JPII) i dalej prosto do Wielimia. 
Perspektywę nadrzecznego bulwaru zamyka wybudowany w 1869 roku, szachulcowej konstrukcji tzw. kościół apostolski. Pół wieku wcześniej gmina liczyła ok. 70 wyznawców, w tym tylko 25 miejscowych i właśnie wtedy powstała w tym miejscu świątynia. 
Przed jego zwalistą sylwetką rozciągają się przydomowe ogrody i sady, a środek znaczy bezimienny zaułek z rzędem parterowych rzemieślniczych warsztatów i domów. Wąziutka uliczka dochodzi do Niezdobnej i tu się kończy. Najbardziej okazałym domem jest ten przyprószony niebieskim kolorem. Parterowa i bardzo licha zabudowa „w kratę” ukrywa się na zapleczu ul. Pruskiej. 
To w tym miejscu przebiega granica dostatku i biedy. Ulica Rzeczna, Podgórna, Szewska, Garbary – to zamieszkała przez najuboższych część miasta. 
Z dachów przez cały dzień kapała woda. Teraz stopniowo zamienia się w długie sople. Skoro o wodzie mowa, mieszkańcy korzystali jeszcze ze studni publicznych. Miejska sieć wodociągowa i kanalizacyjna to coś zupełnie nowego. 
Owszem, woda jest, ale przy głównej ulicy. Do tutejszych domów trzeba ją donieść. Pranie odbywa się na nisko zawieszanej nad nurtem kładce. Właśnie w jej kierunku, a może tylko do domu z zielonymi okiennicami, podąża kobieta dźwigająca wiadro z wodą. 
Złociste promienie zachodzącego słońca odbijają się na jej czerwonej chuście igrając w zakamarkach długiego płaszcza. Tańczą na nadbrzeżnych kamiennych ścianach, murach, przysypanych śniegiem dachach a także konarach drzew. 
Niezdobna, nawet w najsroższe zimy, nawet wtedy, gdy przy brzegach robi się lodowa kra, nigdy nie zamarza – taka jej natura. Jest posępna i groźna – przynajmniej w tym miejscu.

Podwórze – studnia. Były takich dziesiątki. Istniały przy głównych ulicach. Jako ostatnie znikły te na zapleczu pomiędzy dz. ul. Bartoszewskiego, a Sadową oraz pomiędzy ul. Ogrodową, a Boh. Warszawy. 
Tutaj słońce nigdy nie dochodziło, no może latem, a i to w samo południe. Zimową porą królował tam półmrok, który kojarzył się także z zapachem stęchlizny i wilgoci. To w takich miejscach ulokowane były magazyny i warsztaty. Zazwyczaj na górnych piętrach mieściły się, często połączone drewnianymi galeriami mieszkania, do których wiodły zewnętrzne drabiniaste schody. 
Najprawdopodobniej zawędrowaliśmy na zaplecze zabudowy północnej pierzei ul. Królewskiej, gdzieś tam w okolice ul. Ogrodowej. Wnętrze miniaturowe, ale niezwykle malownicze, przynajmniej dla mistrza palety. Zwróćmy uwagę na geometrię okapów podkreślonych bielą śniegu i zamykające przestrzeń podwórzowe schody. Te właśnie linie, elementy decydują o kompozycji obrazu. To mikroświat odcięty od gwarnej ulicy. Z tym zewnętrznym światem łączy go tylko rozsłonecznione wieczorowe niebo. 

Złoto i biel. Ale to tylko tło dla niezupełnie czytelnej dla nas współczesnych ulicznej scenki. Trójka dzieci przygląda się z uwagą, jak wysoki dryblas z dziwacznym nakryciem głowy przykuca ładując(?) a może tylko próbując wyciągnąć coś z umieszczonej na sankach skrzyni. 
Do dziecięcych sanek zaprzęgnięty został pies. Może to tylko taka zabawa? Tą nietypową scenę bacznie obserwuje, opatulona w długą chustę tęga jejmość. Stoi w drzwiach parterowego domu, którego znakiem szczególnym jest skąpana w słonecznym świetle szczytowa ściana z ornamentem z belek, oczepów, słupów i zastrzałów. 
Zapadnięta środkowa część ściany oraz dach świadczy o jego starości. Tuż obok właśnie powstała nowa, wielkomiejska kamienica z mansardowym dachem i okazałym dekoracyjnym ryzalitem. Za nim niezabudowany jeszcze plac. Nadchodzą nowe czasy i stare musi ustąpić nowemu. 
Gdzie jesteśmy? Właśnie z tym jest problem. Choć dwupiętrowa kamienica wydaje się podobna do tej przy dz. ul. 1 Maja pod czterdziestką, teraz w 2019 roku jest to już pejzaż z nieistniejącego już miasta. 
                                                     

Jerzy Gasiul

 

 

artykuł ukazał się w 946 wydaniu Tematu Szczecineckiego, 
jedynej gazecie ze Szczecinka wydawanej od 30 lat!

Reklama

paul stubbe neustettin malarstwo muzeum szczecinek uliczki zaułki widok obrazy - komentarze opinie

  • gość 2019-07-14 14:13:36

    Panie Jerzy, jakaż to urzekająca kompetentna opowieść! Dzięki obrazom Paula Stubbe oraz Pańskim komentarzom zobaczyłam moje rodzinne miasto, jakim było ponad sto lat temu. Niezwykłe przeżycie, dziękuję!

  • Gość - niezalogowany 2019-07-14 16:31:40

    Bardzo ciekawy tekst.

  • SŻ - niezalogowany 2019-07-14 17:55:55

    Ładnie napisane, trochę w stylu Wiktora Zina...

  • gość 2019-07-15 13:47:04

    Tekst złoto. Zaczarowane miasto, chciałabym żeby tak było...

  • Gość - niezalogowany 2019-07-15 13:57:39

    Swietny artykuł.
    Wiecej takich zamiast politycznego szczucia.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Dzierżawa ziemi rolnej, łąk i

Przyjmę w dzierżawę każdą ziemię rolną,łąki i pastwiska na terenie gmin: Szczecinek, Grzmiąca, Barwice. Powierzchnia od 1 ha. Czynsz ustalany..


ANGIELSKI - PRZYGOTOWANIE DO

Magister fil. ang. oferuje profesjonalne przygotowanie do matury z j. angielskiego.


Leasing Szczecinek

Jeśli chcesz wziąć samochód lub dowolny środek trwały w leasing dobrze trafiłeś. Szybki proces, procedury uproszczone, minimalne wkłady własne,..


Schneider-Electric zatrudni

Firma Elda-Eltra Elektrotechnika SA należy do grupy Schneider Electric, która jest światowym liderem w zarządzaniu energią i automatyce dla..


DO WYNAJĘCIA Odkurzacz Piorący

Wypożyczę odkurzacz piorący Karcher Puzzi 10/1 w komplecie ssawka do tapicerki, ssawka do dywanów, i porcja proszku do mycia tapicerki na jeden..


Pranie

Oferujemy pranie i czyszczenie dywanów,mebli tapicerowanych,wózków dziecięcych,materaców oraz tapicerki samochodowej wraz z generalną czystką..


Sprzedam mieszkanie

Słoneczne, przestronne i bardzo ustawne mieszkanie – 58 mkw., 3 nieprzechodnie pokoje, odrębna jasna kuchnia i łazienka.Mieszkanie położone jest w..


SERWIS OKIEN PCV -okres

SERWIS OKIEN PCV -regulacja okien -naprawa okuć -wymiana uszczelek -wymiana szyb -likwidacja przedmuchów -wymiana klamek


ROLETY na wymiar - PRODUCENT

Rolety na wymiar - dzień noc, termiczne, zewnętrzne, antywłamaniowe, plisy, żaluzje i wiele innych. Produkcja w Szczecinku = najniższe ceny,..


SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ -

SKUP AUT ZA GOTÓWKĘ - 507-678-396 - SZCZECINEK I OKOLICE


LEGALIZACJA TACHOGRAFY CYFROWE

LEGALIZACJA TACHOGRAFY CYFROWE


Firma Elda-Eltra

Firma Elda-Eltra Elektrotechnika SA należy do grupy Schneider Electric, która jest światowym liderem w zarządzaniu energią i automatyce dla..


Poszukuję niani/opiekunki dla

Poszukuję niani dla córeczki w wieku trzynastu miesięcy. Bardzo proszę o kontakt wszystkie zainteresowane osoby. Chętnie telefonicznie udzielimy..


Czyszczenie, pranie dywanów,

Oferujemy profesjonalne pranie i czyszczenie dywanów i wykładzin, mebli tapicerowanych (narożniki, kanapy, fotele, krzesła i inne), samochodów i..


Schneider-Electric zatrudni w

Firma Elda-Eltra Elektrotechnika SA należy do grupy Schneider Electric, która jest światowym liderem w zarządzaniu energią i automatyce dla..


HP Probook i5 6GB RAM 240GB

Laptop HP Probook po przeglądzie w serwisie komputerowym posiadamy parę sztuk w ciągłej sprzedaży HP Probook modele 6560b 6570b cechy wspólne..


Dofinansuję przedsięwzięcie

Szukam osoby, która ma pomysł na biznes lub już go prowadzi i potrzebuje dokapitalizowania. Tylko poważne oferty.


Kupie wszystkie maszyny

Kupie wszystkie maszyny rolnicze , ciagnki przyczepy plugi agregaty kombajny ladowarki i inne , stan obojetny stary zlom jak i nowsze do 100tys..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez szczecinek.com, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

GAMA Maria Gasiul z siedzibą w Szczecinek 78-400, Niecała 23

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"