:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  25°C lekkie zachmurzenie

M jak miszcz

M jak miszcz

Że na naszych drogach źle się dzieje, wiadomo nie od dzisiaj. Wypadków, kolizji, stłuczek wszelakiego rodzaju multum, a po upalnym weekendzie jeszcze więcej. I tak po prawdzie, to i nie dziwota, wszak wspaniałych maszyn coraz ci u nas więcej.  Autostrady co prawda się buduje, ale większość dróg nie dość, że wąska, to na dokładkie obsadzona drzewami. A przecie taki dorodny klon, albo insza lipa, spotrafi złośliwie rzucić się pod koła nadjeżdżającego pojazdu i kraksa gotowa. A potem wszyscy – huzia na Józia, czyli na kierowcę, niestety zresztom. 


Na ten przykład eksperci i insze spece od motoryzacji. Jedni gadajom, że drzewa trza wyciąć musowo, a insi twierdzom, że nasi kierowcy o technice jazdy to bladziutkie pojęcie majom, jeżdżą za szybko i powinni się doszkalać. Wiśta-wio, łatwo powiedzieć, ale jak i gdzie? Wszak wiadomo, że szkoły jazdy do tanich rzeczy nie należą. 
A może wystarczy posłuchać rady pana Józefa, który lat czterdzieści z hakiem za kółkiem spędził, kraksy ani mandatu nie zaliczył, znaczy się, iż ekspertem jest. Łon twierdzi, że to są proste rzeczy. I tak, widząc znak ograniczający prędkość do 40 km/h wzrok należy skierować na licznik prędkości samochodu. Następnie zgrać liczbę czterdzieści występującą na znaku drogowym z taką samą na liczniku prędkości. 
Taki efekt jest możliwy wtedy, jeśli pamiętać będziemy, że gdy pedał gazu ciśnięty w dół zwiększa prędkość pojazdu, a zmniejsza – zdjęcie nogi z tegoż pedału. 
Niestety rada ta nie dotyczy tzw. MISZCZÓW kierownicy. Ci bowiem wiedzą, iż przepisy ruchu drogowego i podobne im pierdoły, np. kultura jazdy, której na kursie uczono, to i owszem kierowców dotyczą i to jak najbardziej, ale nie ich. 
Wszak łoni, znaczy się miszczowie, nie po to kasiorę na dziesięcioletniego dwulitrowego audika wybulili, co by się teraz turlać, wlec (niepotrzebne skreślić) za innymi jakąś idiotyczna dziewięćdziesiątką. 
Przecie, gdy taki jeden, ino leciutko dotknie pedału gazu, to jego bolid kołami asfalt zrywa, a co dopiero jak piąty bieg wbije. Co gorsza, na takiego miszczunia nie ma silnych. Za nic ma radary, mandaty, pouczenia i punkty karne. Utrata prawa jazdy też na nim nijakiego wrażenia nie robi, a na ogół wywołuje wręcz odwrotny skutek. Nie musi się przecie już bać, że za przekroczenie dozwolonej szybkości odbiorą mu prawko no i... dociska pedał gazu na maksa. I to je zaraźliwe, bo gdy taki miszcz śmignie obok inszego, a jadącego zgodnie z przepisami pojazdu, to ten też chce pokazać, iż ze swej maszyny spotrafi wycisnąć więcej niż fabryka dała. 
Zatem, nie tylko ja się pytam: co z takimi pogromcami szos zrobić? I na to pytanie zna odpowiedź pan Józef, który ma pomysła. Nijakich drzew wycinać nie trza. Wystarczy odstąpić od ścigania tych kierowców, co notorycznie łamią przepisy ruchu drogowego. 
Żadnych radarów, mandatów, punktów karnych i zabierania prawa jazdy. Funkcjonariusze muszą przystąpić do wyłapywania tych użytkowników dróg, którzy nijakich przepisów nie łamią, jeżdżą prawidłowo i są w posiadaniu odpowiednich dokumentów. I takie akcje muszą być przeprowadzane z całom bezwzgłędnościom i surowościom. 
A wyłapanych kierowców pochwalić za prawidłową jazdę i wręczyć nagrodę (na przykład jakieś 100+), że o dyplomach z podpisem komendanta głównego policji już nie wspomnę. Naród nasz może i pazerny nie jest, ale liczyć wszak potrafi.

 

felieton ukazał się w 907 wydaniu Tematu Szczecineckiego,
od 1989 roku  jedynego tygodnika ze Szczecinka.


wypadek kolizja stłuczka drzewo drogi maszyna kierowca - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się