:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  10°C umiarkowane opady deszczu

Medyczna (dez)informacja. Zanim zdejmie się szwy, trzeba trochę sobie pobiegać (akt.)

Zanim zdejmie się szwy, trzeba trochę pobiegać

Zdjęcie szwów w Szczecinku? Jak się okazuje, to nie zawsze łatwa i oczywista sprawa. Nasza Czytelniczka, której syn wymagał właśnie takiego zabiegu, była odsyłana z jednego miejsca do drugiego. Jak twierdzi, można by było tego wszystkiego uniknąć, gdyby już na samym początku na karcie informacyjnej szpitala znalazł się właściwy zapis dotyczący tego, gdzie konkretnie ma się udać.  O tym, jak może wyglądać podejście do prostego zabiegu, pani Anna postanowiła opowiedzieć naszym Czytelnikom. Przy okazji postanowiła przestrzec, na co w takich przypadkach ewentualnie warto zwracać uwagę. 


- Chodził o zdjęcie kilku szwów – rozpoczyna swoją opowieść nasza Czytelniczka. – Kilkunastoletni syn przed majówką miał niezbyt groźny wypadek, rana wymagała szycia. Udaliśmy się więc na SOR w szczecineckim szpitalu. Trochę poczekaliśmy. Krwawiącą ranę lekarz obejrzał dopiero po trzech godzinach. Potem wszystko było jak trzeba. Rana została opatrzona, założono również kilka szwów. Na koniec, przed opuszczeniem oddziału, otrzymaliśmy kartę informacyjną z zaleceniami. A tam poza zmianą opatrunku i dezynfekowaniem rany, zalecono, by usunąć szwy w Poradni Lekarza Rodzinnego przez pielęgniarkę środowiskową. Powiedziano nam jeszcze, by szwy ściągnąć około 7 doby.
Pani Anna zrobiła tak, jak jej zalecono. Odczekała kilka dni, aż rana syna się zagoi, a 7 dnia zgłosiła się do lekarza rodzinnego. Tam powiedziano jej jednak, że to niewłaściwe miejsce i że powinna zgłosić się gdzie indziej. – W rejestracji u lekarza rodzinnego usłyszałam, że oni takich zabiegów nie wykonują. I że trzeba się zgłosić do poradni chirurgicznej, bo tylko tam syn może mieć ściągnięte szwy. Pomyślałam, no dobrze i poszłam do poradni chirurgicznej. A tam – okazało się, że owszem, ściągną szwy, jednak potrzebne jest... skierowanie. 


- Zastanowiło mnie, dlaczego nikt w rejestracji u lekarza rodzinnego nie poinformował mnie o tym. No, ale trudno. Bez dyskusji wróciłam do lekarza rodzinnego. Usłyszałam, że najbliższy wolny termin na przyjęcie wypada… za tydzień. Zaczęłam tłumaczyć, że przecież chodzi o zdjęcie szwów, że nie można tego tak odkładać w nieskończoność. Ostatecznie pani w rejestracji „wcisnęła” nas w kolejkę i mogłam być przyjęta tego samego dnia. Trzeba było jednak odczekać 1,5 godziny.


- Otrzymałam skierowanie. Wróciłam z synem do poradni chirurgicznej, ale powiedziano nam, że mamy udać się w inne miejsce. Dobrze, że obie poradnie znajdowały się w obrębie jednego budynku, więc nie trzeba było daleko chodzić. Udałam się tam, gdzie mi wskazano. A na miejscu okazało się, że dzisiaj – nic z tego i że też trzeba się rejestrować. Znów musiałam tłumaczyć, że chodzi o zdjęcie szwów…
- Udało się zapisać do lekarza na najbliższy wolny termin. Pani w rejestracji zaznaczyła jednak, że trzeba przyjść z samego rana, bo „lekarz będzie krótko”. Na szczęście wszystko poszło już jak trzeba. Przed nami była długa majówka i nie wiadomo, ile trzeba by było jeszcze czekać, gdybyśmy nie zdążyli przyjść przed opuszczeniem przez lekarza przychodni.
Pani Anna zastanawia się, czy cała procedura ściągnięcia szwów rzeczywiście musiała tak wyglądać?

– Czy SOR w szpitalu nie mógłby ustalić procedur z innymi poradniami, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Jeśli mam w zaleceniach napisane, by udać się na zdjęcie szwów do lekarza rodzinnego, to oczekuję, że właśnie tam szwy zostaną ściągnięte. Jeśli jest inaczej, to ktoś tu chyba kogoś wprowadził w błąd. Już na tym etapie powinnam otrzymać informację, co należy robić. Potem także powinnam otrzymać dokładną informację, co powinnam zrobić. Nie muszę się przecież na tym znać.


- Domyślam się, że w tej sytuacji wszyscy chcieli dobrze: lekarze na SOR-ze, pani w rejestracji, lekarz rodzinny, chirurg… Ale to rodzic i pacjent wyszli na przysłowiowych „głupków”. 

Aktualizacja:

W odpowiedzi na publikację „Medyczna (dez)informacja. Zanim zdejmie się szwy, trzeba trochę sobie pobiegać”, która ukazała się na portalu Temat Szczecinecki uprzejmie informuję, że szwy, które założono pacjentowi na izbie przyjęć lub na SOR-ze, mogą być usunięte przez: lekarza rodzinnego, pielęgniarkę środowiskowo-rodzinną lub w poradni chirurgicznej, zgodnie z zaleceniem na karcie informacyjnej - informuje nas Małgorzata Koszur, Rzecznik Prasowy Zachodniopomorskiego Oddziału NFZ. -  Do lekarza rodzinnego nie jest wymagane skierowanie. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej ma zapewnić w poradni POZ funkcjonowanie gabinetu zabiegowego od poniedziałku do piątku, wyposażonego w wymagany sprzęt, aparaturę i produkty lecznicze, wśród których jest podstawowy zastaw narzędzi chirurgicznych oraz zestaw do wykonywania zabiegów i opatrunków. Skierowanie do pielęgniarki POZ może wystawić każdy lekarz ubezpieczenia zdrowotnego, tj. taki, który pracuje w ramach umowy z NFZ. Z takim skierowaniem pacjent udaje się do swojej pielęgniarki POZ, do której złożył deklarację wyboru (najczęściej do tej samej poradni, w której pracuje nasz lekarz POZ). Zadania, które pielęgniarka może wykonać na podstawie skierowania wydanego przez lekarza ubezpieczenia zdrowotnego, zostały określone przez ministra zdrowia w drodze rozporządzeniu. Należy do nich podawanie leków różnymi drogami i technikami zleconymi przez lekarza, w tym wykonywanie iniekcji domięśniowych, dożylnych, podskórnych, śródskórnych; zakładanie opatrunków na rany, odleżyny i oparzenia, wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych, a także zdejmowanie szwów. Pielęgniarka ma prawo odmówić wykonania zlecenia lekarskiego lub innego świadczenia, które jest niezgodne z jej kwalifikacjami, ale musi to uzasadnić na piśmie. Jeśli usuwanie szwów założonych w izbie przyjęć lub na SOR-ze ma się odbyć w poradni chirurgicznej, skierowanie do poradni wystawia lekarz, który taką decyzję podejmuje. Dla uzupełnienia informacji dodam, że gdyby szwy założono podczas pobytu pacjenta w szpitalu, np. w oddziale chirurgicznym, ich usunięcie odbyłoby się w poradni przyszpitalnej, w ramach wizyty kontrolnej, której celem jest ocena efektów hospitalizacji. 


szwy ściąganie szpital chirurg karta informacyjna lekarz rodzinny - komentarze opinie

  • gość 2018-06-04 07:36:46

    A może to system naganiania klientów (już nie pacjentów) do prywatnych gabinetów chirurgicznych?

  • gość 2018-06-04 09:53:53

    Lecznictwo szczecineckie to śmiech na sali...pozostaje im tylko politykę robić...a i w tej dziedzinie okazuje się, że szału nie ma

  • Gość - niezalogowany 2018-06-04 10:36:19

    procedurę, kto ma ściągać szwy ustala NFZ, a nie szpital lub poradnie. Byc może NFZ tak często zmienia przepisy, że personel nie nadąża za zmianami. Też jest możliwość, że można to zrobić w różnych jednostkach, ale ponieważ nie jest dodatkowo płatne z NFZ, to następuje spychologia. Ale to też wina systemu, a nie poradni.

  • Gość - niezalogowany 2018-06-04 10:38:39

    A mama dziecka nie mogła zadzwonić zamiast chodzić? Parę telefonów i wiedziałaby co robić.

  • Gość - niezalogowany 2018-06-04 10:40:56

    Taki ktoś wymyślił system. Oczywiście kretyński. SOR nie może wystawić skierowania do poradni chirurgicznej tylko kieruje do rodzinnego a ten do poradni.

  • gość 2018-06-04 16:23:28

    " Gość - niezalogowany 2018-06-04 10:40:56 Taki ktoś wymyślił system. Oczywiście kretyński. SOR nie może wystawić skierowania do poradni chirurgicznej tylko kieruje do rodzinnego a ten do poradni. " a u lekarza rodzinnego oczywiście musi być "pełna wizyta", żeby kasa była z NFZ, od czego są tam pielęgniarki, ciężko wypisać takie skierowanie i dać pani dr do podbicia? I tak za każdym razem z każdą pierdołą, a potem się dziwią że kolejki do lekarza. Totalny brak organizacji.

  • gość 2018-06-04 18:10:51

    "lekarzyna" poszedł na "burmistrza i nie ma kto podjąć "mądrej decyzji" .Jaja jak u Patataja.

  • Gość - niezalogowany 2018-06-04 21:59:00

    Pielęgniarki u lekarza rodzinnego mają inne zadania. Skierowanie wypisuje lekarz, a nie pielęgniarka. System wymyśla NFZ, a nie burmistrz i nie lekarze. NFzetem zarządza rząd. Proszę zgłosić uwagi do pana ministra.

  • gość 2018-06-05 08:34:44

    To jest specyficzna logika publicznej służby zdrowia, a najpewniej jej brak. Założenie szwów bez skierowania na poradę i zdjęcie? A co niby jeszcze można z tą raną zrobić? No tak, ale.... po co? A tak rodziny zaliczył poradę, chodź to nie w jego gestii. Kilka pielęgniarek sprawdzało, informowało. Pacjent z matką spędził bezproduktywnie kilka godzin w kolejkach. A potem lekarze się skarżą, że w systemie jest za mało pieniędzy, bo na zachodzie..... Tak jest więcej, bo ludzie wydajniej pracują, a nie siedzą w kolejkach do lekarza.

  • gość 2018-06-05 09:28:53

    To kpina! Zauważyłem, że lekarze w Szczecinku uważają się za "nadzwyczajną kastę" - WIEM, bo spędziłem na tzw. SOR-rze wiele, wiele godzin z żoną i rodziną - oczywiście na taborecie. To nawet nie przypomina prawdziwego SOR-u. Nazwa była potrzebna aby "spółka" brała kasę z NFZ. O szpitalu nie wspomnę, bo nie byłem pacjentem - starałem się unikać pobytu w tym przybytku - powód bardzo niski poziom USŁUG. Tak, bo to są usługi, a nie "ŁASKA" nadzwyczajnej kasty. Płacimy na to przez całe życie i mamy zwykłą ignorancję, bo im się należy. "Nadzwyczajni" tu na "wsi" myślą, że są ponad to wszystko. W Szczecinie w szpitalu na ul Arkońskiej w 3 godziny żona zrobiła więcej badań, niż na tym zadupiu w ciągu dwóch lat. Podobnie jest z innymi zabiegami. Lekarze w dużych miastach są kulturalni, uprzejmi i szanują pacjenta, a w Szczecinku są bezczelni, grubiańscy i mało kompetentni - albo takich udają. Co lepsi fachowcy pouciekali z tego grajdoła, a pozostali - sami widzicie jacy specjaliści. Niedługo będą wybory i możecie sobie pomóc, ponieważ warunkiem udzielania ludziom pomocy nie powinny być rachunki ekonomiczne, lecz całkowicie odmienne wartości - po to płacimy bardzo dużo pieniędzy. Co z tego, że szpital jest doposażany w nowoczesny sprzęt, jak sztucznie tworzy się kolejki. W mediach piszą, że nie chodzi o wyleczenie, lecz o chroniczne leczenie.

  • gość 2018-06-05 16:05:30

    wielu tu komentującym brak elementarnej wiedzy na tem systemu opieki zdrowia. Uważają ze lekarze wymyślili ten dziwny system, a nazwa NFZ to taki abstrakcyjny twór który nie ingeruje w nic tylko łaskawie daje kaskę. A to ze ilość badań w szpitalu powiatowym jest znacznie mniejsza niż w wojewódzkim, czy fakt ze ktoś musiał poczekać na krzesełku na SOR dwie godzinki z rozciętą głową, czy pochodzić za skierowaniem do lekarza rodzinnego to wina oczywiście... lekarzy! Tylko niestety oni maja tyle samo do powiedzenia co wy- pacjenci. Bo to nie oni dzielą i zawiadują w tym systemie.

  • gość 2018-06-05 17:52:17

    Gość - niezalogowany 2018-06-04 21:59:00 Pielęgniarki u lekarza rodzinnego mają inne zadania. Skierowanie wypisuje lekarz, a nie pielęgniarka. System wymyśla NFZ, a nie burmistrz i nie lekarze. NFzetem zarządza rząd. Proszę zgłosić uwagi do pana ministra. pitu pitu po prostu ten chory system wam odpowiada, gdzie jesteście "panami" . Nie potraficie zorganizować sprawnej obsługi pacjenta i tyle.

  • Gość - niezalogowany 2018-06-05 22:13:01

    Miałam podobną sytuację tylko że to miało miejsce w Gdańsku

  • gość 2018-06-05 22:42:59

    Lekarzu lecz się sam ( nie jestem jhd by napisać MKAKRONIARSKO, Z WTRĘTEM OBCOJĘZYCZNYM)

  • gość 2018-06-06 17:27:59

    Czytając powyższe wnioskuję, że każdy ma po trosze racji. Jest kompletny bałagan. Jednak chodzi o to, żeby sami lekarze znający procedury domagali się ich uproszczenia, oczywiście przy wsparciu pacjentów i społeczeństwa. A kto doprowadził do wyeliminowania publicznej służby zdrowia. Cały czas wygrywa egoizm i materializm. Kardiolog prywatnie w 7-10 dni, na NFZ półtora roku inni specjaliści podobnie. Czy to nie jest umyślna eutanazja, albo zmierzanie do chronicznego leczenia? Lekarz za dyżur 12 godz. w pogotowiu ma ok. 1200,- zł i mu mało, a ratownik tylko 120,- zł i ma mu wystarczyć - nikt go nawet nie pyta. Idąc dalej, tzw. SOR ozn. Szpitalny Odział Ratunkowy, a nie System Opóźnionego Reagowania. Poziom usług i szybkość reakcji lekarzy też powinna być zmieniona - to jest bardzo proste. Odrobina umiejętności i chęci, których widać brakuje - ale po co najlepiej piastować. Nie obrażając nikogo - mieszkańcy tego kiedyś miasta, dzisiaj mieściny, nie mają wygórowanych potrzeb. Wystarczy prywata i szarlatanizm. Nie mylić z satanizmem i Nergalem.

  • gość 2018-06-14 17:46:39

    Odrobina umiejętności i chęci, których widać brakuje - ale po co najlepiej piastować. gość 2018-06-06 17:27:59 ŚMIAŁO DROGI PANIE POKAŻ NA CO CIĘ STAĆ, STAŃ DO WYBORÓW. WSZYSTKO WIESZ NAJLEPIEJ

Dodajesz jako: Zaloguj się