18°C lekki deszcz

Motocyklem przez Kosmos

Podróże, Motocyklem przez Kosmos - zdjęcie, fotografia

artykuł ukazał się 22.12 w tygodniku Temat

W pierwszym etapie podróży dotarli do Sahary Zachodniej. Teraz wyjeżdżają znacznie dalej. Jadą na spotkanie rajdu Dakar, zobaczyć dżunglę amazońską i odkrywać najdziksze zakątki Ameryki Południowej, tak, by w kwietniu dotrzeć do Meksyku.

Wszystko zaczęło się 9 września. Właśnie wtedy Rafał Staniszewski (organizator Art Pikniku oraz innych artystycznych festiwali w Polsce) wraz z Anantą Mrozińskim (pochodzącym ze Szczecinka joginem, explorerem nieskończonego potencjału kosmicznej świadomości) wyruszyli w swoją wyprawę dookoła świata. Towarzyszył im ktoś jeszcze – 25-letni motocykl „Pani Europa”. W pierwszym etapie podróży dotarli do Sahary Zachodniej. Teraz wyjeżdżają znacznie dalej. Jadą na spotkanie rajdu Dakar, zobaczyć dżunglę amazońską i odkrywać najdziksze zakątki Ameryki Południowej, tak, by w kwietniu dotrzeć do Meksyku . Jak sami mówią, to będzie „wyprawa w stronę słońca”.

Motocykl, droga i spokój 

- Jak to się zaczęło? Trochę czasu temu zacząłem chodzić na zajęcia z jogi. Tam poznałem Anantę, który to wszystko prowadził – tak o początkach swojej wyprawy opowiada Rafał Staniszewski, organizator odbywającego się w Szczecinku od 4 lat Art Pikniku.

– Potem, po powrocie z Anglii z dosłownie 100 euro w kieszeni znalazłem się na trasie podróży Ananty i jego przyjaciółki, którzy stopem próbowali się dostać na Boom Festiwal w Portugalii. Miałem taki niedosyt podróżowania. Brakowało mi spokoju, jaki daje droga. Postanowiłem się do nich przyłączyć. 

- Potem już tylko z Anantą pojechaliśmy dalej, w kierunku Maroka. Stamtąd w stronę Sahary. Wrażenia? Nie do opisania. Pojechaliśmy do kraju muzułmańskiego i naprawdę nie spodziewaliśmy się, że spotkamy się z taką życzliwością. Ludzie byli bardzo otwarci, dzielili się tym, co mają. Nigdzie wcześniej, a sporo podróżowałem, nie spotkałem się z taką życzliwością, jak tam. 

Totalny Kosmos 

- Gdzie spaliśmy? Na ulicy – opowiada dalej Rafał Staniszewski. – Przez dwa miesiące spaliśmy pod gołym niebem. Mieliśmy ze sobą namiot, ale jego elementy były nam potrzebne do naszej „pracy”, bo to wcale nie było tak, że przez tyle czasu udało nam się utrzymać za 100 euro. 

- Wspierali nas też nasi przyjaciele. Spaliśmy na parkingach, w parkach, plażach, górach, lasach. Motocykl był zawsze obok albo w zasięgu naszego wzroku. Wbrew pozorom, było bardzo bezpiecznie. Na początku nie mogłem spać. Ciągle słyszałem, jak przechodzą obok nas ludzie. Ale potem doszedłem do wniosku, że trzeba inaczej. Zacząłem czuć się jak u siebie, jakby to były moje miejsca. 

- Podróżowaliśmy na jednym motorze. Ananta – jogin przez całą drogę jechał na boso. Tylko raz, w Maroku zrobiło mu się zimno. Wtedy założył... wełniane skarpety z Pod- hala i już było  OK i pojechaliśmy dalej. 

A praca? Tak, przez dwa miesiące udało nam się popracować. Poznaliśmy pewnego człowieka, który był iluzjonistą magikiem wracał właśnie z samotnej wyprawy z Maroko. To była radocha dla dzieciaków. Ale nie chcielibyśmy tego robić. To nie nasz cel. Może moglibyśmy pomyśleć o takim 2-3 osobowym, objazdowym teatrze dla dzieci, który byłby zrozumiały na wszystkich krańcach świata? 

 

Z Chile do Meksyku i...? 

- Jaki jest nasz cel? Okrążyć Ziemię, poznawać ludzi, szukać inspiracji... - podkreśla nasz rozmówca. – Podróże wciągają. Padł impuls, by jechać dalej. Jedziemy. Nie wiem, czy potrafiłbym odkładać pieniądze, by jechać np. za rok. Często jest też tak, że osoby, które odkładają taką podróż, tak naprawdę nigdy nie wyjeżdżają. Dlatego wyruszamy od razu, teraz. Chcemy spotkać ciekawe osoby, tak jak podczas podróży do Maroka. Poznawaliśmy niesamowitych ludzi. Każdy to inna historia: o przyjaźni, miłości, rodzinie, o wojnie i ucieczce... 

Dlaczego Ameryka Południowa? 

Zawsze ciągnęło mnie na Wschód. Myślałem już o podróży w tamtym kierunku, przez Rosję, Pakistan do Tajlandii, a potem do Australii, no ale mamy zimę. Wiadomo. A tu decyzję podjęliśmy natychmiast. Motocykl, „Pani Europa” już płynie do portu Valparaiso w Chile. My wylatujemy do Santiago z Paryża 25 grudnia. Bardzo pomaga nam właściciel firmy ADV Factory, która organizuje wyprawy motocyklowe na całym świecie. Mamy taką umowę, że jeśli pomożemy mu rozładować kontenery z motocyklami to transport naszego mamy za darmo. 

- Trasa? Chcemy dotrzeć do miejsc, gdzie odbywa się rajd Dakar. Więcej nic konkretnego nie planujemy. Będziemy w Argentynie, Boliwii, Ekwadorze, Kolumbii, w Peru, Kostaryce, Nikaragui. Ananta chciałby spędzić trochę czasu w dżungli amazońskiej. Wcześniej spędził kilka lat w dżungli w Indiach, więc ma doświadczenie. 

 - Potem pewnie dotrzemy do Panamy. Tam kończy się droga. Nie ma nawet rozkładu jazdy promów. Z Polaków to chyba Cejrowskiemu udało się tamtędy przejechać. Jest bardzo niebezpiecznie, wielu podróżników stamtąd nigdy nie wróciło. Chcemy ten teren oczywiście ominąć, przepłynąć statkiem. A potem? Ruszamy dalej. Ale to nie wyścig. Ludzie pokonują trasę dookoła świata przez rok. Tylko nie wiem, ile wtedy udaje się im zobaczyć, poznać ludzi... 

Co z Art Piknikiem? 

- Będzie, wracamy trzy miesiące przed festiwalem – zapewnia Rafał Staniszewski. – Jedziemy, by znaleźć więcej inspiracji, zawrzeć nowe znajomości, tak, by 5. urodzinowy Art Piknik, był bardziej międzynarodowy. 

- Przez te cztery lata udało nam się utrzymać zgrany team, na czele z Lambadą, Mańkiem, Pawłem Okuszko, Moniką Kolosz-Perz, Agatą Lewandowską i Fundacją Lidki Pieńkos FIS. Przed nami piąte urodziny festiwalu. Na pewno będzie to znaczące wydarzenie. Plan jest taki, że wracamy pod koniec kwietnia. Jest jeszcze czas, by wszystko dopiąć. Poza tym, stale jesteśmy w kontakcie. Także z SAPiK-iem. Czy nam potrzebne wsparcie? Nawet nie będziemy ukrywać, że na to wszystko nie wystarczy nam pieniędzy. 

- Wspiera nas wiele osób. Mamy patronaty, m.in. gazety „Poznaj Świat”, wspiera nas też firma Larson z Gdańska i Koszary.pl. Słyszeliśmy już, że niektórzy nie chcą wspierać czyjejś zabawy. Ale to też nie do końca tak. Chcielibyśmy wrócić i podzielić się, tym, co przeżyjemy, z dzieciakami z okolicznych szkół. 

- Chcemy im pokazać, że podróżowanie nie jest zarezerwowane dla Cejrowskiego, Kamińskiego czy Pawlikowskiej. Że taką podróż może przeżyć każdy. Wystarczy tylko chcieć, Życzymy całej redakcji Tematu Szczecineckiego oraz jej Czytelnikom spokojnych Świąt. Wyprawę możecie śledzić na www.roadtothesun.pl.

(sz)

 

 

Motocyklem przez Kosmos komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com





Podróże, - więcej informacji