:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  5°C słabe opady deszczu

Może i dobrze

Opinie i felietony, Może dobrze - zdjęcie, fotografia

tekst ukazał się 12 stycznia w tygodniku Temat

Boże Narodzenie, Nowy Rok i Trzech Króli za nami. Przed nami coroczne niespodzianki w postaci podwyżek od składek ZUS poczynając, na różnych opłatach za energię (pardon - za przesył, dosył, odczyt, eksploatację itp.) kończąc. Byłbym zapomniał o tradycyjnym noworocznym dokręcaniu śruby w przepisach fiskalnych. Rzecz jasna tylko dla tych najmniejszych firm, bo właśnie z nich najłatwiej można wycisnąć. W ich obronie z pewnością nie stanie żaden związek zawodowy ani korporacja. Akurat w tej dziedzinie nie ma znaczenia, kto rządzi i jakie ma zamiary w kwestii swojej politycznej kariery. 

Od razu zastrzegam, nie politykuję, jedynie na początek roku takie czarne myśli nawiedzają mnie, małego żuczka, zagubionego gdzieś tam pośród źródeł Parsęty i setek jezior. A tak w ogóle to żyje się nam coraz luźniej. Mam na myśli zagęszczenie na metr kwadratowy. Na nic zdało się przyłączenie sześć lat temu dwóch przedmieść Trzesieki i Świątek. Okazało się, że liczba mieszkańców spada w tempie zastraszającym i proporcjonalnie do ilości pogrzebów. Na nic zda się nam nawet pięćset plus, skoro młodzi i tak wyruszą w świat za chlebem. Dobrze jeśli go znajdą pomiędzy Odrą a Wisłą, a nie przykładowo za Kanałem La Manche. 

Nasze miasto, zgodnie z wciąż obowiązującą polityką zagospodarowania przestrzennego kraju (kto nie wierzy, niechaj zajrzy do dokumentów), jest rezerwuarem dla wielkich metropolii. Określenie niezbyt eleganckie, ale przystające do rzeczywistości. Oznacza to ni mniej, ni więcej, to że nasze bariery rozwojowe, nasz potencjał jest na miarę oazy położonej pośród saharyjskich piasków. Owszem, można tu napoić wielbłądy i sprzedać podróżnikom produkowane na miejscu nanizane na sznureczek muszelki, ale nic ponadto. Jesteśmy zapleczem dla tych dużych i bogatych. Nie ma co też liczyć, że większość tubylców jest na tyle mało rozgarniętych, że smutną prawdę przykryją nawet te najdroższe i najbardziej okazałe fajerwerki. Od kilkunastu lat liczba mieszkańców dramatycznie spada, a to ma swoje przełożenie na wiele dziedzin życia, w szczególności na życie gospodarcze i kulturalne. 

Jeśli chodzi o ten ostatni termin, to nawet można go określić jako wyjałowienie. W historii miasta takiego zjawiska jeszcze nigdy nie było. Jeśli weźmie się pod uwagę i to, że część mieszkańców jest tylko nominalna i przyjeżdża tutaj tylko na święta i... pogrzeby, to w perspektywie liczy się jedynie, to kiedy ostatni z nas zgasi światło. 

Są też strony dodatnie. Jedną z nich jest ilość pojazdów, co ma swoje przełożenie na ruch na naszych wyjątkowo wąskich i zapchanych uliczkach. Mam na myśli dzień powszedni, a nie okres świąteczny jaki przed chwilą przeżywaliśmy. To był uliczny horror. Jeszcze raz się okazało, że psu na buty przydaje się nawet największy śródmiejski parking, skoro nie da się przejechać przez centrum, bo wąskie jezdnie, bo jeden kierunek, bo lewoskręty są u nas nieznane, a co krok to wysepka z latarnią udająca rondo. 

Jak to się stało, że przez środek miasta nie da się przejechać ciężarówką? Nie dlatego, że są znaki zakazu, ale z powodu różnego rodzaju takich „naturalnych” przeszkód jak latarnia, donica czy inny betonowy gazon ustawiony na środku skrzyżowania. Problem w tym, że właśnie w centrum są sklepy sieciowe, a te są zaopatrywane nie z dostawczaka a więc firmy transportowej pana Ziutka, ale dużych ciężarówek z naczepami. Od razu tłumaczę, ja o markety się nie martwię. Nie mój ból głowy. Ale chciałbym przejechać na „drugą” stronę miasta bez większych przeszkód. Tak już jest, że skoro akceptuje się wielkie sklepy i galerie w centrum, trzeba nolens volens zaakceptować także swobodny do nich dojazd z dostawą towarów. Wówczas nie doszłoby do tak humorystycznego wydarzenia, kiedy któregoś dnia centralna ulic(zk)a została zablokowana, bo kilkadziesiąt metrów dalej, gdzieś het w bocznej uliczce zaklinowała się pośród osobówek ciężarówka. Istny cyrk na kółkach – korek jak się patrzy, policja, objazdy. 

W takich okolicznościach przyrody niewątpliwym dobrodziejstwem dla wszystkich kierowców a i rowerzystów również, będzie już tylko za trzy lata dwupasmowa(!) obwodnica Szczecinka. Jakby coś to skok w bok, obwodnicą i jesteśmy na miejscu. Potem to już nawet niechaj pozamykają, rzecz jasna celem poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, wszystkie jezdnie nie tylko w środku miasta. Zamiast nich będą tzw. sięgacze – to termin z osiedli domów jednorodzonych. Zupełnie wystarczą. I to jest bardzo słuszna koncepcja. Całe szczęście, że pomyśleli za nas w centrali. I jak tu nie wierzyć, że ci na górze, mimo naszej marnej kondycji, jednak o nas nie dbają.                                                                                                                                        

Jerzy Gasiul 

 

foto: GDKiA


Może i dobrze komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com