:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  13°C lekkie zachmurzenie

O lokalnych możliwościach

O lokalnych możliwościach

Ilekroć jestem na wyludnionym szczecineckim dworcu kolejowym, oczyma wyobraźni widzę jego powtórną, tym razem bardziej świetlaną przyszłość. Być może już za parę lat, miast nielicznych pasażerów z torbami i walizkami na kółkach, zobaczymy tłum wesołych i – darujcie starszemu człowiekowi – rozwrzeszczanych, wszędobylskich maluchów i tych nieco starszych z tabletami i telefonami. 


Oczyma wyobraźni widzę, jak w opuszczonych ścianach dawnej dworcowej restauracji, salonu fryzjerskiego, a nawet poczekalni i mieszkania służbowego zawiadowcy oraz kilku innych pomieszczeń i dyżurek pojawią się różne kluby, kółka zainteresowań, a nawet biurka zatrudnionych tutaj urzędników. 
Tak! Mowa oczywiście o domu kultury. Tak to przynajmniej wynika z tego, co może się znaleźć lub się znajduje w tzw. „strategii rozwoju miasta”. Rzecz jasna wieloletniej strategii, nie żeby ktoś myślał, że tylko na jedną kadencję. Strategia niczym się nie wyróżnia od programu wyborczego, dlatego traktowana jest niczym cytat przemówienia Kim Dzong Una. 
Kto wątpi ten nasz wróg. Ważna jest doktryna, a nie wiedza i rzeczowe podejście do rzeczywistości. To na dworzec ma być przeniesiona siedziba SAPiK, a być może także kilka organizacji pozarządowych, mieszczących się teraz w obskurnych pokojach dawanego SzOK. Ponieważ stary budynek dworcowy do pokaźnych obiektów raczej nie należy, to jakby co galerię da się urządzić w podziemnych przejściach, poza godzinami przyjazdu pociągów również na miejsca do zajęć ruchowych – przykładowo tańca lub szydełkowania. Nic tak nie robi dobrze, jak szczypta świeżego powietrza z leśną nutką zapachową pochodzącą z pobliskiej, największej w regionie fabryki. 
Nie dość na tym. Taka właśnie lokalizacja sprawi, że u młodych ludzi wybitnie wzrośnie zainteresowanie kolejnictwem. To będzie wychowanie i pobudzanie dziecięcej wyobraźni do dalekich podróży. Ale nie tylko. Tory kolejowe to również hutnictwo, metalurgia, a dalej na południe to nawet górskie narciarstwo, o którym więcej za chwilę. To również poszerzanie wiedzy z zakresu historii i geografii. Nauka, nie poprzez wkuwanie albo z rodzicielskiego nakazu. 
Nawet przy bezwiednym słuchaniu skrzeczących megafonów zapowiadających kolejne pociągi z różnych stron kraju, powoduje niczym pośpieszny – szybkie i doskonałe rozeznanie w położeniu ważnych węzłów kolejowych i miast. A ekspres „Krakowiak” nie będzie już tylko kojarzył się z tańczącą parą czy lajkonikiem, ale także z XXI wiecznymi nowoczesnymi środkami transportu. Wprawdzie na Pendolino na tej trasie trzeba będzie jeszcze długo poczekać, ale to nie znaczy, że tędy nie przejedzie. Jednym słowem, to całe przedsięwzięcie można uznać za fenomenalny pomysł. No, może nie na skalę takich geniuszy, co to zawracali bieg Amu-darii, ale wszystko na skalę lokalnych możliwości. 
Skoro o potencjałach i możliwościach, to wypada jeszcze wspomnieć o nie mniej ważnym przedsięwzięciu, jakim będzie budowa narciarskiego wyciągu. Ponieważ wyciąg poziomy w postaci wodnego, znaczy jeziornego, jest już od dawana, najwyższa pora na wyciąg pionowy. Demokratycznym sposobem, a więc dwuosobowo, na jego lokalizację wskazano Rynkową Górkę. 
Jak każdy wie, zimową porą, o ile spadnie śnieg można tamtędy zjeżdżać na sankach. Skoro na sankach, to dlaczego by nie na nartach? Po co tracić pieniądze na dalekie Dolomity, bo w Tatrach się już nie da - za gęsto i pospolicie, skoro można na miejscu. Co prawda górka niewielka, ale na bezrybiu i rak rybą. Jakby co, to się ją podwyższy. Co prawda kilkadziesiąt lat temu na jej stoku i podnóża postawiono kilka bloków mieszkalnych, ale od wschodu są już tylko kszaczory a za nimi McDonald. 
Zgodnie z pomysłem górkę można podwyższyć z urobku pochodzącego z budowanej obwodnicy. Jakby się uprzeć, wyjdzie z tego całkiem spore usypisko. Wprawdzie Gubałówki z Rynkowej nie da się zrobić, ale będzie to przedsięwzięcie nie tylko na skalę możliwości, a co najważniejsze prawie w środku miasta. 
To bardzo ważne. Bo po co komu taka inwestycja w miejscu, wprawdzie bardziej odpowiednim, ale na uboczu? W czasach PRL też budowano tak, aby wiekopomne dzieło było najbardziej wyeksponowane. Dlatego owczarnie czy obory lokalizowano w miejscu najbardziej widocznym z głównej drogi. Władza mówiła patrzcie, jak się rozwija i rośnie. I o  to chodzi. 
Terkoczący pod oknami bloków wyciąg orczykowy, kolejki, autokary, parkingi – nareszcie będzie tak, jak przystało na centrum - hucznie i tłumnie. I tylko całkiem niepotrzebnie pewien mieszkaniec przytomnie zauważył, znacznie lepszym terenem jest piaszczysta górka i wyrobisko służące teraz PGK jako wysypisko odpadów zielonych pomiędzy ul. Słupską i Prusa. I górka większa i obwodnica na wyciągnięcie ręki, a tor może być znacznie dłuższy. 
Jest tylko jeden problem. Pomysłodawca jest spoza „złotego kręgu”. To bardzo niedobrze. Mało tego. To wprost fatalnie. Tego się nie da ująć w żadnym programie, strategii czy nawet wyborczej kampanii. No bo jak powiedzieć. Że to nie my, a mieszkańcy? Toż to nawet nie wypada, bo co sobie ludzie o tym pomyślą. 
                                                               

tygodnik Temat, 22.02.2018                                                                


Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek


dworzec pkp szczecinek górka rynkowa stok narciarski dzieci tablety - komentarze opinie

  • gość 2018-03-04 10:34:02

    Czyli mamy miejskiego uszczęśliwiacza Ludzi a konkurencyjnym jest tylko Jarosław Kaczyński.

  • Gość - niezalogowany 2018-03-05 00:03:08

    W okolicy dworca PKP mieszka sporo ludzi, jakoś tu żyją co może zdziwić red Gasiula. W tym ja z rodziną. Nie podał sensownego powodu, by nie rozwijać miasta równomiernie. Są tu parkingi, dojeżdżają tu autobusy miejskie, jak również PKS i pociągi z okolicznych wsi, więc więcej młodzieży mogłoby korzystać z zajęć.

  • gość 2018-03-05 11:08:51

    Jakbyś był na zajęciach w Sapiku, to byś nie plutł trzy po trzy. Wiekszość rodziców i dzieci jest z Zachodu, bo to sypialnia Szczecinka. Dworzec to peryferie. Jak masz takie świetne połącznie z centrum, to możesz dojechać na Kilińskiego. Ktoś chce zrobić kasę na sprzedaży Sapiku nad jeziorem i tyle. Będzie tam klinika, a czyja? Domyśl się.

  • gość 2018-03-05 11:10:45

    Dzieci na dworcu, do Sapiku chodzą maluszki trzyletnie. Akurat małe płucka będą jak gąbka chłonąć smrody Czarnobyla i wypuszczać świeże powietrze.

Dodajesz jako: Zaloguj się