:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  21°C bezchmurnie

Ostatni bastion, czyli nasza słynna aleja topolowa

Ostatni bastion, czyli nasza słynna aleja topolowa
  • Ulica po zakończeniu prac drogowych - widok od strony banku. Zapewne z powodu rosnących przy zamku wysokich drzew
    Ulica po zakończeniu p...
  •  topoli na tym odcinku nie posadzono. To właśnie w tym czasie po raz pierwszy w Szczecinku pojawiły się ścieżki rowerowe.
    topoli na tym odcinku...
  • Jak widać środkiem transportowym w tym czasie był wóz konny. Po jednej stronie przyszłej jezdni rośnie szpaler dorosłych już topól
    Jak widać środkiem tra...
  •  zaś od strony jeziora młode sadzonki.
    zaś od strony jeziora...

Sądząc po tym, z czym się spotykamy na każdym kroku, taka ulica nie powinna już istnieć. Mam na myśli nie tyle obowiązujące zasady, co raczej stereotypy dotyczące kształtowania miejskiej przestrzeni. No bo kto to widział, żeby jezdnia była na szerokość trzech samochodów, do tego prosta jak kreślarska przykładnica, bez jakże dzisiaj zalecanych wysepek – spowalniaczy i rond. Kto to widział, aby robić aż tak szerokie chodniki i to po obu stronach, że nie wspomnę o mocno odsuniętej linii zabudowy, a więc wprost pokazowym przykładem lekceważenia wskaźników gęstości zabudowy.

Mało tego. Drzewny szpaler między jezdnią, a chodnikiem, jawi się jako przykład niezwykłej rozrzutności w sposobie zagospodarowania jakże cennego w tej części miasta terenu. 


Całe szczęście, że ta pięknie skomponowana w latach trzydziestych XX wieku nabrzeżna aleja, zachowała się do naszych czasów. Przetrwała nawet stara eklektyczna zabudowa. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie padała łupem różnego rodzaju inwestorów z grubymi portfelami, którzy przy walnej pomocy urzędników – urbanistów potrafią zniweczyć najlepsze założenia przestrzenne. Szczególnie drastycznym przykładem jest postępujące z roku na rok zawłaszczanie parkowej zieleni na rzecz zabudowy jednorodzinnej. 


Ulica Mickiewicza wraz z tutejszym nadjeziornym parkiem (z wyjątkiem placu Kamińskiego i jego bezpośredniego sąsiedztwa) jest przykładem, w jak fenomenalny sposób można połączyć dzieło ludzkich rąk i natury, a przy tym w prawdziwie wizjonerski sposób kształtować miejską przestrzeń dla przyszłych pokoleń. 
Obsadzona strzelistymi, niczym wieża kościoła Mariackiego, czarnymi włoskimi topolami ulica jest wizytówką miasta. Stanowi niemalże jego symbol, tak jak herb z wizerunkiem czarnego gryfa z jesiotrem. Jeszcze do niedawna takimi znakami rozpoznawczymi była także wieża św. Mikołaja i ta na Górce Wodociągowej. 
Po raz pierwszy czarne topole pojawiły się, kiedy ulica – jeszcze bez nazwy, była jedynie polną i do tego mocno podmokłą drogą. Jej początek znajdował się przy dzisiejszym skrzyżowaniu ul. Limanowskiego z ul. 3 Maja a wtedy Lutherstrasse. W tamtym czasie kościół pw. św. Mikołaja (dz. NNMP) lśnił jeszcze nowością. Poświęcony 28 lutego 1908 r., stanął tuż obok wybudowanego sześć lat wcześniej starostwa. 
Te dwa nowe i niezwykle reprezentacyjne, jak na ówczesny Neustetttin, obiekty stanowiły świadectwo dobrej koniunktury gospodarczej miasta i jego rozwoju przestrzennego. 
Jeszcze w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku wzdłuż dz. ul. 3 Maja i dalej aż do skrzyżowania z dz. ul. Kamińskiego, zarówno brzeg jeziora jak i Niezdobnej porastała trzcina oraz nieprzebyty gąszcz rachitycznych olch i krzewów. 


Sądząc po tym, co możemy wyczytać z niezwykle dokładnej, aktualizowanej w 1903 roku mapy, że podmokła okolica nie nadawała się nawet na ogródki warzywne. Ogrody owszem, były ale w bezpośrednim sąsiedztwie dz. ul. Wyszyńskiego a wtedy Bismarckstrasse. Na końcu tej ulicy znajdowała się enklawa przemysłowo-biurowa. Z jednej strony na niewielkim wzniesieniu siedziba nadleśnictwa, zaś po drugiej stronie - mleczarnia oraz całkiem sporej wielkości rzeźnia. W jej miejscu ulokowany jest sklep ogrodniczy „Ogród”. 


Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, przy nadjeziornej polnej drodze na wysokości skrzyżowania z ul. Victoriastrasse (dz. ul. Pileckiego) pojawiły się pierwsze cztery o niezwykle malowniczej architekturze, kamieniczki. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że to właśnie wówczas, ale tylko od strony zabudowy posadzono szpaler czarnych włoskich topoli. 
Pochodzące ze zbiorów Muzeum Regionalnego zdjęcia dokumentują rozpoczęcie i efekty prac przy budowie nawierzchni Blücherstrasse (dz. ul. Mickiewicza). Zdjęcia najprawdopodobniej pochodzą z  początku lat trzydziestych. To w tym czasie (ok. 1925 r.) pomiędzy ulicą a jeziorem powstały tereny parkowe z centralnie usytuowanym ogrodowym parterem (kwietny kobierzec) na osi dz. ul. Pileckiego. W 1925 roku tuż obok wybudowano okazałą siedzibę Kreissparkasse (dz. bank PeKaO). 
Na jednym ze zdjęć fotograf uwiecznił rozpoczęcie prac drogowych. Prace poległy na rozplantowaniu terenu, nawożeniu podsypki piaskowo-żwirowej oraz ułożeniu krawężników. Środkiem transportowym w tym czasie były konne wozy.
 Po jednej stronie przyszłej jezdni widać szpaler dorosłych już topól, zaś od strony jeziora dopiero co młode sadzonki. Te dorosłe zostały wycięte już pod koniec lat trzydziestych. 
Do ich usunięcia zaangażowano wojsko, które na swoim wyposażeniu miało potężnej wielkości łańcuchową piłę spalinową. Tego rodzaju oryginalne urządzenie do niedawna eksponowane było w siedzibie Nadleśnictwa jeszcze przy ul. Kościuszki. 
Po wycięciu starych topoli w ich miejscu pojawiły się młode drzewka. Topolowa aleja została wycięta w całości dopiero ok. 1961 roku. Dodam, że czarne topole do długowiecznych nie należą i zaczynają obumierać w miejskich warunkach już w wieku 20-30 lat. 
W latach 80., chcąc przedłużyć ich żywot, zaczęto wycinać stare, uschnięte konary. Tego rodzaju zabiegi niewiele jednak pomogły, a znaczna część drzew w okolicy stadionu po prostu uschła. W latach 90. burmistrz Marian Goliński, aby nie ogałacać ulicy, postanowił aleję odnowić. Zrobiono to w ten sposób, że pomiędzy stare drzewa posadzono młode. Niestety, zabieg się nie udał i bardzo szybko praktycznie wszystkie sadzonki uschły. 


Tym razem wszystkie drzewa usunięto. Aby przystosować nowe do lokalnych warunków, sadzonki postanowiono wyhodować w szkółce w Gałowie. Po mroźnej zimie na 250 sztuk przeżyła połowa. Ratusz postanowił zlecić to firmie specjalistycznej i wiosną pojawił się szpaler młodziutkich drzew. I tym razem odnowienie alei się nie powiodło. Jak poprzednio zdecydowana większość się nie przyjęła. 


Kolejne sadzonki zakupione przez Kronospan w Holandii pojawiły się w lutym 2012 r. Mimo prowadzonych co roku pracochłonnych zabiegów, drzewka najpierw zaatakowała mszyca a po roku grzyb. Mamy lato 2018 roku. W topolowym szpalerze pojawiły się pierwsze uschnięte drzewa. Aleję prześladuje pech, a może po prostu tak, jak przy uprawie innych roślin, po prostu należy zastosować płodozmian? 
Wróćmy jeszcze raz do narodzin Blücherstrasse, bo tak na cześć pruskiego feldmarszałka nazwano nadjeziorną arterię. Szeroką jezdnię wyłożono bitumiczną kostką tzw. twardą cegłą produkowaną w miejscowej fabryce. Chodnik ale tylko po jednej stronie wykonano najprawdopodobniej (tego nie jestem pewien) z drobnej kostki graniowej. Taką właśnie kostką wyłożone zostały chodniki przy ul. Bydgoskiej dz. ul. Piłsudskiego. 
Od strony parku tak, jak dzisiaj była to jedynie nieutwardzona parkowa alejka. Co ważne, wzdłuż chodników powstały również ścieżki rowerowe, po których dzisiaj nie ma śladu. Różniły się od współczesnych tym, że były niezwykle wąskie. Miały nawierzchnię z masy asfaltowej. Pas rowerowy podatny był na wszelkiego rodzaju uszkodzenia, w tym te pochodzące z korzeni przydrożnych drzew. 

Jerzy Gasiul 

 

artykuł ukazał się w Temacie Szczecineckim,
od lat jedynym tygodniku ze Szczecinka.


Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek


topole aleja linia zabudowy ulica - komentarze opinie

  • gość 2018-06-09 11:02:58

    ...tak to jest kiedy podejście sentymentalne wygrywa z rocznikiem dendrologicznym, który definiuje gatunki i odmiany drzew, które względnie dobrze tolerują WSPÓŁCZESNE warunki miejskie. Dość już tych symboli, widokówek i wspomnień. Czas na przyszłość. Autor ma rację. "Płodozmian" byłby wskazany.

  • gość 2018-06-23 07:21:38

    To logiczne ze przy dzisiejszym zatruciu środowiska topole jeszcze podsalane zima nie przezyją i nie są odporne na choroby tak samo zresztą jak my podtruwani przez głownego sponsora w naszym mieście.

Dodajesz jako: Zaloguj się