:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  20°C słabe opady deszczu

Pejzaż Neustettin`a z dachu Provinz Krüppelheim

Pejzaż Neustettin`a z dachu Provinz Krüppelheim
  • Fotka nr 0 z 4
  • Fotka nr 1 z 4
  • Wykonany w berlińskim biurze projektów projekt zagospodarowania terenu dotyczy budowy czterech budynków
    Wykonany w berlińskim ...
  •  których już nie zdążono wybudować. Dla orientacji dodaliśmy współczesne nazwenictwo ulic.
    których już nie zdążo...

Widok z góry jest niczym spojrzenie w przeszłość. Bardzo dobrze, ale już z dystansu, widać codziennie mijane znane miejsca. Mówi się, że widok z góry zapiera dech w piersiach. Akurat w przypadku tego zdjęcia stwierdzenie może być lekkim nadużyciem.  To krajobraz miasta, które już nie istnieje. Archiwalne zdjęcie ukazało się w 1938 roku w propagandowym biuletynie tutejszej NSDAP „Kulturtage Kreis Neustettin”. Tamże przedstawiono najnowsze dokonania rozwoju miasta, nie tylko w sferze kultury. 


Fotograf uwiecznił wschodni pejzaż Neustettin`a stojąc na dachu Provinz Krüppelheim (Domu Pomocy dla Inwalidów) przy ówczesnej Forststrasse, po wojnie ul. Leśnej, a dzisiaj - Armii Krajowej. Piętrowy gmach z płaskim dachem i niezwykle szerokim okapem powstał w 1899-1900 roku. 
Wybudowano go pomiędzy polami zboża, kapusty i ziemniaków. Zwarta zabudowa kończyła się w okolicy ronda, przy skrzyżowaniu z dz. ul. Poniatowskiego. Jedyną, za to niezwykle charakterystyczną budowlą w tej okolicy, był stojący w najwyższym miejscu drewniany wiatrak. 
O jego niezwykłych dziejach i tragicznym końcu pisałem w tym miejscu już wielokrotnie. Ponieważ nie widać go w kadrze, dlatego jedynie napomykam o nim. 
Dom Pomocy po wojnie stał się siedzibą Związku Zawodowego Kolejarzy. To tutaj, na piętrze ulokowano niewielką salę ze sceną i zapleczem. Pierwszym przedstawieniem teatralnym była sztuka Bałuckiego „Radca pana radcy”. Zespół prowadził Bazyli Pańkowiec. W jego składzie byli: Helena Kucharska, Eugeniusz Jakobczuk, Edwin Skopal, państwo Giertlerowie, Halina Potokówna, Anna Pańskowiec, państwo Dąbrowscy, Stankiewiczowie, Teska, Zofia Pańskowiec, p. Jarosz, Złocki, Zwierko, Morawski, Emert, Lewandowski. 
Jak wspominał kierownik, już na początku roku 1946 sztuka została wystawiona w wielu miejscowościach województwa, rzecz jasna nie licząc kilkakrotnych występów w samym Szczecinku. Niestety, z zachowanych wspomnień nie wynika, czy już w tym czasie budynek był w rękach kolejarzy. 
W 1953 roku przeniesiono tutaj z placu Wazów Szkołę Podstawową nr 3. Budynek raczej nie nadawał się na tego rodzaju funkcję. 
Jako absolwent tej szkoły pamiętam korytarze z drewnianą podłogą, którą po wakacjach lub feriach przemywano jakimś środkiem chemicznym. Podłoga była czarna, a w powietrzu unosił się jej zapach. Panowała w szkole niezwykła ciasnota. Przykładowo, pracowania fizyczna znajdowała się w piwnicy. Tam też ulokowano pracowanię do zajęć technicznych, a także stołówkę z kuchnią. Gabinet przyrodniczy znajdował się w przeszklonej dobudówce od strony ul. Młyńskiej. Pierwszym dyrektorem „trójki” został Czesław Drewnowski. W latach osiemdziesiątych szkołę bardzo rozbudowano, a w 1999 roku, po jej likwidacji, umieszczono tutaj Gimnazjum nr 1.
Wróćmy jednak na dach. U podnóża gmachu tak, jak przed laty rozciąga się ul. Niecała. Początek ulicy znajduje się przy pl. Młyńskim. Dzisiaj ta nazwa jest umowna. W latach 90. zamieniono go na szkolne boisko. 
W latach 30. w tym właśnie miejscu, u podnóża górki ze 150-letnim wiatrakiem, urządzono miejski skwer z parkowymi ławkami i alejkami. Wzgórze zostało wyprofilowane, a na jego szczyt wiodły szerokie schody z kamienia łamanego. Jedne z nich znajdowały się na osi głównej alejki, zaś drugie na przedłużeniu ul. Niecałej. 
Ulica Niecała powstała ok. 1936 roku. Wytyczono ją w kształcie spłaszczonej litery „S”, dostosowując przebieg do pierwotnej rzeźby terenu. Zabudowa powstała na skarpie z podmokłym terenem od strony północnej. 
W sumie, przy ulicy postawiono 15 domów w zabudowie bliźniaczej i bardzo wąskich działkach. 
Co ciekawe, dwa tego typu bliźniaki o identycznej architekturze wybudowano dwie ulice dalej, przy ul. Wiejskiej (m.in. dzisiejszy biurowiec MOPS). 
Zupełną nowością był brak na zapleczu jakichkolwiek budynków gospodarczych. Ogrody miały służyć (przed ulicą) jako kwietniki, a na zapleczu pod uprawę warzyw i owoców. 
Domy wyróżniały się bardzo oszczędnym detalem architektonicznym. Charakterystycznym elementem były pozbawione wiatrołapów, ulokowane na osi budynków drzwi wejściowe z kilkoma schodami. 
Był to najtańszy rodzaj ówczesnego budownictwa bazujący głównie na miejscowych materiałach budowalnych. 
W tamtym czasie, tylko po wschodniej stronie miasta znajdowały się co najmniej trzy cegielnie. Jedna z nich w Buczku – osadzie leżącej przy drodze do Żółtnicy (tuż przy granicy administracyjnej Szczecinka). Kolejna była w peryferyjnej dzielnicy Kwieciszewo (ul. Pilska rejon biurowca GDDKiA). Dzisiaj w tym miejscu znajduje się mogilnik. 
Jeszcze bliżej było do cegielni przy dz. ul. Słupskiej, w okolicach nowego cmentarza przy ul. Prusa. Na starym zdjęciu majaczy na szczycie płaskowyżu, na dalekim planie. Zanim na porytym terenie po wyrobiskach gliny rozpoczęto przed dwoma laty budowę obwodnicy, miejsce to służyło głównie jako wysypisko śmieci. 
Najstarsi powojenni mieszkańcy wspominają o zrujnowanym budynku oraz o torowiskach i wagonikach do przewożenia piasku. Do dzisiaj, część dawnego wyrobiska używana jest jako miejsce, gdzie wyrzucane są odpady biodegradowalne - liście i trawa z parku i miejskich zieleńców. 
Nieco inną cegielnią była wytwórnia tzw. twardych cegieł przy dz. ul. Waryńskiego. Oprócz produkcji cegły wapienno-piaskowej wyrabiano tam cegły bitumiczne. Te ostatnie służyły do budowy nawierzchni jezdni. Tego rodzaju nawierzchnie wykonano na (nazewnictwo współczesne) ul. Słowiańskiej, A.K. Artyleryjskiej, Zana, Młyńskiej i Niecałej. 
Na archiwalnym zdjęciu zrobionym rok – dwa przed jego publikacją, nawierzchni jeszcze nie było. W tym czasie urządzono dopiero przydomowe ogródki. Ciekawe, że od strony ulicy ogrodzono je siatką na stalowych słupkach używanych do budowy zasieków przy Wale Pomorskim. 
Budowa domów była możliwa dzięki Towarzystwu Użyteczności Publicznej Budowy Domów i Osiedli Mieszkaniowych. Towarzystwo to grupowało ludzi z różnych zawodów, dzięki tanim kredytom, umożliwiając budowę domu ludziom o niewielkich dochodach. 
Z tego samego okresu, co domy przy ul. Niecałej, pochodzi cała dzielnica (na zdjęciu) obejmująca m.in. dz. ul. Armii Krajowej, Wiejską, Pomorską , Artyleryjską, Niecałą, Kwiatową, Sienkiewicza, Szymanowskiego i Matusewicz. 
Ta część miasta powstała w połowie latach trzydziestych ubiegłego wieku. W 1935 oddano do użytku kompleks koszarowy, w którym zakwaterowano pułk artyleryjski – stąd wywodzi się nazwa Artilleriestrasse dz. ul. Artyleryjska. Wraz z koszarami powstały budynki wielorodzinne przeznaczone dla wojskowych rodzin. Z pewnością tego rodzaju domów byłoby znacznie więcej, gdyby nie wybuch wojny. 
Na zdjęciu nie ma jeszcze trzech, dwupiętrowych bloków stojących pomiędzy budynkiem koszarowym, w których znajdowały się siedziba sztabu, biuro przepustek oraz areszt, a zabudową ul. Szymanowskiego. Tuż za nim widać wylot ul. Wiejskiej. W miejscu dzisiejszej ul. Łódzkiej jest tylko pole. 
Niezmiernie interesującym dokumentem jest projekt zagospodarowania terenu wykonany w berlińskim biurze projektów. Projekt dotyczy budowy czterech budynków, które zresztą nigdy nie powstały (w miejscu rozebranego w kwietniu 2010 r. Domu Młodego Robotnika) oraz kilku niewielkich budynków mieszkalnych dz. ul. Słowiańskiej (Deutschestrasse). Na dokumencie widnieje data - 6 marca 1939 r. 
Jak widać, docelowo na całej długości ulicy planowano obustronną zabudowę. Z planu zagospodarowania wynika, że w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się kościół pw. św. Krzysztofa, a wcześniej przez kilkadziesiąt lat był plac zabaw, planowano budowę dwóch bloków - jeden dwuklatkowy, drugi z trzema klatkami schodowymi. Za tym drugim, już przy ul. Pomorskiej miał powstać... dziecięcy plac zabaw. 
Z tamtych dawnych lat przetrwała praktycznie cała zabudowa. Przetrwała, tyle że na skutek przebudów i modernizacji, ich architektura niewiele ma wspólnego z tą oryginalną. 
Do naszych czasów przeżyły mocno już przerzedzone i oszpecone przez „cięcia sanitarne” lipowe szpalery przy ul. A.K. i Słowińskiej. Drzewa posadzone właśnie zostały pod koniec lat 30.  Wprawdzie z roku na rok jest ich coraz mniej, ale przynajmniej o tej porze roku zapach przypomina dzieciństwo tym, którzy tutaj niegdyś mieszkali. 
                                                 

Jerzy Gasiul

 

artykuł ukazał się w 907 wydaniu Tematu Szczecineckiego,
jedynego tygodnika ze Szczecinka


kreis neustettin widok zdjęcie krajobraz nsdap - komentarze opinie

  • gość 2018-08-11 23:14:08

    Panie Jerzy, jestem w pozytywnym szoku. To Pan powinien być albo burmistrzem, albo dyrektorem MUZEUM. Ma pan tak ogromną wiedzę, a miasto nie powstało tylko po to by nijaki "ŻOrżyk:" odwalił jubileusz 700 lecia, przypisując sobie wszystkie zasługi. Wie Pan ile zostało nie sprzedanych tzw, Wartków, monet okazyjnych? Myszy z archiwum SAPiK mówią o tysiącach sztuk. To też należy rozliczyć tak samo jak Jajeca za wszystkie jego wydumki. Pozdrawiam

  • gość 2018-08-12 15:38:05

    no, przed Panem Drewnowskim był Pan Zabrodzki.....

  • gość 2018-08-12 16:17:19

    Niezupełnie. Najpierw kierownikiem SP-3 był pan Czesław Drewnowski (dokładnie od 1954 r.) po nim był pan Zabrocki, a jego następcą K. Lenckowski.... Jerzy Gasiul

Dodajesz jako: Zaloguj się