:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  2°C pochmurno z przejaśnieniami

Plecak, czyli...

Plecak, czyli...

Na złodzieju czapka gore (znaczy się pali), to wie każdy! Dlatego nie dziwota, że łona chodziła ulicami naszego miasta, czujnie się rozglądając, co by skurczybyka wyczaić. Niestety, pani Euzebia (bo to o niej mowa), nikogo z gorejącym nakryciem głowy nie przyuważyła.

Rozglądała się też za kimś z uschniętymi rękoma, bo pono rabusie na takową przypadłość często zapadają, ale i w tym wypadku nic nie zoczyła. Może i dobrze, wszak wkurzona była wielce i do jakiegoś samosądu mogła się dopuścić, a w następstwie tego za kraty trafić (zgodnie z paragrafem KK odpowiednim). 
Wszystko zaczęło się od tego, że KTÓŚ rąbnął jej plecak w kolorze brązowym, gdy zakupy w sklepie robiła. Euzebii jednak nie o zniknięcie plecaka miała żal – bo, jak mi rzekła: „czort z nim, choć śliczny był” – gorzej, że wraz z plecakiem straciła i całą jego zawartość, niestety zresztą. A było tego trochę: portfel z dokumentami i zdjęciami najbliższych, sto złotych polskich ze sporawym hakiem, latarka rewelacyjnie świecąca, jakieś kosmetyki, że o kluczyku z pilotem do samochodu nie wspomnę.
Na szczęście pani Euzebia sprawną i przytomną jest osobą, w panikę nie popadła ino biegusiem na policję się udała. Policjanci protokół spisali i do czynności przewidzianych na takową okoliczność przystąpili. Natomiast poszkodowana zaczęła odskuteczniać bieg na dystansie długim - dobrze ze za młodu biegi przełajowe trenowała. Pierwej do Urzędu Miasta, aby zgłosić kradzież dowodu osobistego oraz stosowny urzędowy papier na takową okoliczność dostać i móc z nim do banku iść, by ów stosowne czynności podjął mienie Euzebii zdeponowane chroniąc. Dalej do ZUS w celu zgłoszenia zaginięcia legitymacji emeryta. A potem jeszcze do fotografa, bo zdjęcie wymaganym elementem w dowodach jest. Ale to nie wszystko... Wracając w domowe pielesze, trza było jeszcze bowiem wymontować akumulator z autka małego, aby złoczyńca będący w posiadaniu kluczyków w siną dal przypadkiem nim nie odjechał.
W obliczu przytoczonych faktów złość pani Euzebi, jak i gromy ciskane pod adresem złodzieja są całkowicie zrozumiałe. A gdy dodać, że od mechanika samochodowego usłyszała, że zamontowanie zmyślnego dynksa auto zabezpieczającego, będzie tłuściutką sumę kosztowało... posłała ku niezidentyfikowanemu rabusiowi wiązkę słów powszechnie uważanych za nieparlamentarne. 
Po prawdzie tom się temu wcale nie dziwił, ponieważ straty przez ową panią poniesione były całkiem spore i niepowetowane. I tak w owym przekonaniu trwałem przez dni dwanaście, a dnia następnego się łokazało, żem myślał błędnie i to bardzo.
Albowiem trzynastego dnia po zdarzeniu (a gadają, że to liczba feralna) pani Euzebia na poczcie odebrała przesyłkę... A w paczuszce był...plecak! W plecaku zaś był portfel z dokumentami i piętnastoma groszami, kluczyk z pilotem do auta małego, kosmetyki... i tylko nie było śladu po banknotach (sto złotych ze sporym hakiem) i latarce, którą łon – ten złodziejaszek – zapewne na pamiątkę owej se zatrzymał. Trzeba przyznać, że czyn ten dla naszego przestępcy łatwy do łyknięcia nie był – wszak z kosztami się nie liczył i za przesyłkę wybulił całe dziesięć złociszy. 
Za to pani Euzebia nie dość, iż ma na powrót plecak zyskała, to jeszcze ma nową legitymację ZUS – ładniejszą od starej, nowy dowód z aktualnym zdjęciem, a i autko bogatsze o dynks zabezpieczający przed zajumaniem. I rzecz bezcenna – odzyskana wiara w człowieka, bo ona już wie, że istnieje cos takiego jak... UCZCIWY ZŁODZIEJ.

Maciej Gaca


maciej gaca felieton - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com