:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  21°C bezchmurnie

Sedno tarczy

Sedno tarczy

Gdzie te czasy, kiedy do pracy czy do szkoły, jeżdżono prawie wyłącznie autobusami komunikacji miejskiej? Piszę z małej litery, bo nielicznym stadkiem Autosanów zajmowało się Powiatowe Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. W tamtym czasie w autobusach był dzisiaj zupełnie niewyobrażalny ścisk, a na przystankach czekały tłumy.  Tylko nieliczni dojeżdżali rowerami. Jednoślad zawsze uważano za objaw ubóstwa. Poza tym, w naszym klimacie jazda rowerem przez co najmniej dziewięć miesięcy w roku, jawi się niczym zimowe wyjście w kapciach do osiedlowego śmietnika. Owszem, można, ale w imię czego? 


Bardziej majętni, kupowali pojazdy mechaniczne. Zwyczajowo stać ich było jedynie na WFM-kę, Junaka lub jak się miało dojście do kierownika sklepu - czeską Jawkę lub nawet Jawę. Zdarzali się i tacy, co za marki wschodnioniemieckie w NRD kupowali MZ-ty albo podróżując w dawne rodzinne strony, oprócz łatwopalnych Rubinów nabywali sowieckie Iże. 
Ci przy władzy, mieli również dostęp do talonów uprawniających do kupna w Polmozbycie „małego” lub „dużego” Fiata. Już tylko w pamięci zostało, lub na starych fotografiach, jak tłumnie było niegdyś w Szczecinku na chodnikach, za to pustawo na jezdniach i parkingach. W tamtym czasie w zupełności wystarczała ul. Boh. Warszawy i jednokierunkowa ul. 9 Maja. Potem powstała jeszcze trzecia przelotowa trasa, czyli obwodnica. 
Po wybudowaniu ul. Jana Pawła II, Boh. Warszawy zamieniono na deptak - wcześniej zrobiono to z ul. 9 Maja. Ta trzecia miała docelowo być główną, dwupasmową arterią i łącznie z ul. Lipową (też z dwiema jezdniami) oraz Kościuszki stanowić komunikacyjny kręgosłup miasta. Z wielkiego założenia wyszły nici. Wykonano niewielki odcinek pomiędzy ul. Lipową i 1 Maja. Potem znacznie ważniejsze okazały się parkingi, na których zresztą i tak brakuje miejsc. 
Zamiast godnego, tej wielkości miasta układu komunikacyjnego, mamy dzisiaj wijącą się pośród podwórek, wysepek i parkingów niczym w Pierdziszewie Dolnym uliczkę. Mało tego, powstałe jeszcze w okresie międzywojennym jezdnie, po ich modernizacji w sposób drastyczny zawężono do szerokości dwóch pojazdów. Przykłady? Ul. Wyszyńskiego. Armii Krajowej, Warcisława, Szczecińska... 
Całe szczęście, że nie trzeba jeszcze przy wymijaniu składać lusterek, co może świadczyć nawet o pewnej rozrzutności w zagospodarowaniu miejską przestrzenią. 
Piszę to wszystko w kontekście powstających w tej chwili w kilku miejscach wypożyczalni rowerów. Wszystkie te rowerowe stacje mają być ulokowane przy przystankach autobusowych lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Konia z rzędem temu, kto po wyjściu z autobusu będzie chciał kontynuować swoją podróż miejskim rowerem. 
Mylący, by nie powiedzieć wysoce bałamutny jest pogląd, jakoby wszystko to wynika ze wzrostu świadomości ekologicznej społeczeństwa. Wartym funta kłaków argumentem, jest również mówienie o wzroście popularności rowerów, bo to ruch, swoboda dotarcia na miejsce i szybkość. Może i tak, ale w metropoliach, a nie na śródleśnej polanie jaką jest Szczecinek. 
Popularność jednośladów wzrosła jedynie pośród uczniów podstawówek. Ale już w szkołach średnich w znacznie mniejszym stopniu, bo ci mogą już mieć prawo jazdy. To właśnie przy szkołach można zobaczyć dziesiątki zaparkowanych rowerów. Takich widoczków nie sposób nawet sobie wyobrazić pod żadnym z urzędów. Bynajmniej nie chodzi o pojazdy petentów. Mało tego. Ci ostatni mają utrudniony dojazd, bo z reguły na czas pracy urzędów parkingi przegradza szlaban, a miniaturowe stanowiska na rowery owszem, są piękne, ale zupełnie niefunkcjonalne – no chyba, że ktoś chce ulokować swój jednoślad w pozycji horyzontalnej. 
I w tym miejscu dochodzimy do istoty problemu, czyli jak to mawiał pewien filmowy ubek - „sedna tarczy”. Otóż zgodnie z urzędowymi statystykami najpopularniejszym lokalnym pojazdem jest – tu proszę o uwagę – własne auto! Okazuje się, że jeden statystyczny pojazd przypada na dwóch statystycznych mieszkańców Szczecinka. 
Na nic wzrost cen benzyny, na nic zatłoczone jezdnie i brak miejsc na parkingach. Na nic budowa rowerowych ścieżek, które nie są ze sobą powiązane i kończą się zazwyczaj w zupełnie niespodziewanych miejscach. I nie pomogą żadne zaklęcia. Wreszcie należy sobie uzmysłowić, że nie ma żadnego znaczenia to, że z roku na rok miasto się wyludnia, za to ilość pojazdów stale rośnie. Tam, gdzie niegdyś można było bez kłopotów przejechać furmanką, WFM-ką a nawet małym fiatem, dzisiaj tworzą się zatory – bynajmniej nie z powodu rowerzystów. Wszystko dlatego, że już bardzo dawno temu zabrakło rządzącym miastem wizji układu komunikacyjnego dostosowanego do potrzeb mieszkańców. Reguła „ważne to co dziś” się nie sprawdziła. 
Niedowiarkom zalecam przemieszczanie się autem podczas komunikacyjnego szczytu ul. Pilską, Słowiańską, Cieślaka, a nawet Wyszyńskiego i Mickiewicza. Na nic zakazy skrętu w lewo, w prawo czy na wprost, skoro na czele poruszającej się w żółwim tempie kolumny, jedzie akurat elka, traktorek z Centrostalu lub PGK z dopiero co ściętą trawą. Już nawet nie warto wspominać całkiem sporej ilości różnego rodzaju dźwigów, ładowarek i podnośników, które nadzwyczaj często opuszczają plac budowy. 
Miasto jest zakorkowane, bo nie ma choćby jednej szerszej od dwóch równolegle jadących furmanek jezdni. Nic dziwnego, że bardzo często z tego właśnie powodu, wielu wybiera jazdę zatłoczoną obwodnicą. Lepiej nawet jechać w kolumnie, ale bez obaw, że się ugrzęźnie gdzieś między przejściem z hopką, a imitacją ronda z kostki brukowej. 
Jaki z tego wniosek? Nie ma go, bo został rozjechany niczym wiosenna żaba na trzesieckiej obwodnicy. 

 

Felieton ukazał się w Temacie Szczecineckim,
jedynym tygodniku ze Szczecinka.                                                                                                                        


komunikacja autobusy rowery - komentarze opinie

  • Slavus - niezalogowany 2018-06-10 13:29:16

    W czasach nadnaczelnika, towarzysza Witolda doszłego senatora RP, bruk w centrum miasta zalano asfaltem. Damy w szpilkach wyglądały pociesznie, kiedy buciki ugrzęzły w asfalcie roztopionym latem :) Świetny felieton. Ukłony.

  • Sebastian - niezalogowany 2018-06-10 17:50:28

    Cytat: „Miasto jest zakorkowane, bo nie ma choćby jednej szerszej od dwóch równolegle jadących furmanek jezdni." Drogi bezimienny autorze! Przyczyną zakorkowania miasta nie są wąskie ulice, lecz zbyt duża liczba pojazdów. Do tego dochodzi przyzwyczajenie każdego posiadacza samochodu że musi wszędzie dojechać... czasem wręcz wjechać do sklepu czy domu itd... Te negatywne przyzwyczajenie jest potęgowane przez naszą miejską władzę która w centrum miasta urządziła miasteczko parkingowe kosztem przestrzeni publicznej (np. likwidacją skwerów zieleni)dla mieszkańców i pieszych. Dorzucić należy do przyczyn brak polityki transportowej miasta, brak porządnej i spójnej komunikacji zbiorowej. Na nic twoje lamenty i żale skoro nie widzisz sedna problemu.

  • gość 2018-06-11 08:37:40

    bezimienny? ja tam widzę kto jest autorem. nie wąskie ulice, lecz liczba pojazdów? a to ciekawostka - dostosowuje się ulice do ilości pojazdów, czy wydaje ilość pozwoleń na pojazdy adekwatnie do szerokości ulic? ;) spieprzona dobra, niemiecka wizja i tyle. szczecinecka urbanistyka na poziomie przedszkolnym - myślenie "tu i teraz, po mnie choćby potop".

Dodajesz jako: Zaloguj się