:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  11°C lekkie zachmurzenie

Tak czy siak

Opinie i felietony,  - zdjęcie, fotografia

„Pieniądze szczęścia nie dają być może, lecz kufereczek stóweczek daj Boże”. Tak swego czasu podśpiewywało pół Polski, a może i więcej. Cóż zrobić jak tego pojemniczka z kasiorką od NIEGO się nie dostało? Jak wtedy żyć? 

Łatwo nie jest, gdyż trza radzić se za pomocą tego, co się w kieszeni ma. To rozwiązanie niestety do prostych nie należy, gdyż łoczywiście, bo tego nie ma się tyle aby na wszyćko starczyć mogło. A przecie potrzeby są i to niemałe. Ciuchy nowe by się zdały, telefon do wymiany, w mieszkaniu remoncik mały, wszak podłogi, drzwi, lodówka, telewizor, mebelki i insze duperelki lata swoje mają a i z mody dawno wyszły. Na dokładkie sąsiad brykę kupił wypasioną i cholernik kpinkuje z naszego czterokołowego siedmioletniego zabytku.

I jak by tego było mało, kolega z pracy nie dość, że latem był w Grecji, to na dniach Egiptu leci i z wyższością na nas spoziera. Psia krwia! Tak dalej być nie może! Wszak i nam od życia się też cóś należy... i to już, dziś, natychmiast. Ino skąd na to wszyćko brać, gdy w kieszeni nic, a konto świeci pustkami? Wyjścia jak zwykle są dwa. 

Po pierwsze – można udać się po kredyt do banku, tam kawką poczęstują kasiorę pożyczą, a spłatę długu rozłożą na dogodne raty. A gdyby brakowało forsy czyli siana na bieżące wydatki to zawsze można przecie skoczyć do BOCIANA, tam dadzą ci też. To je pierwsze rozwiązanie. Wypada mnie jednak uwagę zwrócić, iż ma ono wadę taką, że co się pożyczyło, trza oddać... Ale, ale nie popadajmy w panikę gdybyśma ze spłatami nie mogli się wyrobić. Z tego kłopotu wybawi nas bowiem komornik i to w try miga.

Drugie rozwiązanie określiłbym jako wyjście angielskie. Otóż nijaka Michelle (po naszemu Michalina) McGagh – dziennikarka zresztą doszła do wniosku, że ciężko na funciaki tyra, a lekko i głupio je wydaje. Postanowiła przez rok niczego zbędnego nie kupować, czyli oszczędzać. Rachunki domowe opłacała regularnie. Z auta przesiadła się na rower, nie chodziła do kina i restauracji. Przestała się opychać słodyczami i kupować modne szmatki. Nie zrezygnowała z bywania w muzeach, czy uczestniczenia w wystawach, tyle że chodziła tam w dni gdy wejścia były darmowe. Urlop spędziła na łonie przyrody mieszkając z mężem w namiocie, co im pono na dobre w sferze uczuć wyszło. 

A teraz pytanie za 10 punktów: ile ta angielska Michalina przez rok zaoszczędziła? Uwaga, wnimanie i atansione, ano okrągluśkie dwadzieścia tysięcy funciaków, czyli kawał grosza. A gdy wreszcie ruszyła na zakupy to zgadnijcie co kupiła, ano ino spodnie i na tym poprzestała. No nie do końca, ponieważ ona to dokumentnie opisała w książce z czego jeszcze dodatkowy grosz szarpnęła.

Pan Józef co emerytem jest, a z którym tom wiedzą się podzieliłem twierdzi, że to rozwiązanie angielskie jest do kitu i u nas nie przejdzie. On wszak także nigdzie nie bywa, ciuchów i inszych fizdrygałów nie kupuje, a i tak grosza nijakiego do skarpety nie je w stanie odłożyć. Zgoła inszego zdania jest jego dwudziestoparoletni wnuczek. Nie pożycza, każdy grosz oszczędza, bo jak twierdzi tym sposobem cele życiowe osiągnie i na starość bidy klepać jak dziadunio nie będzie. Ale on pono tak ma, że mądrować się smarkacz lubi.

Tak czy siak komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com