:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  20°C bezchmurnie

Trochę gdańskiej starówki w Szczecinku i miliardy marek

To jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Szczecinka. Drugiego, choćby w nieco zbliżonej formie, nawet ze świecą próżno szukać. Trudno powiedzieć czym kierował się architekt projektując przy nadbrzeżnej promenadzie właśnie obiekt o tak nietypowej, jak na lokalne uwarunkowania, architekturze. Jego szczytowa elewacja jest jakby żywcem wyjęta, rzecz jasna w bardzo ubogim wykonaniu, z gdańskiej starówki. 


Archiwalne zdjęcie zostało wykonane w marcu 2001 r. i podobnie jak te współczesne kiedy na ulicach leżał śnieg. W tamtym czasie  przy skrzyżowaniu ul. Ordona z Parkową istniała jeszcze smażalnia ryb z altaną porośniętą dzikim winem. 
Trzeba dodać, że ulica Ordona (przed wojną Stellterstrase – nazwa pochodziła od nazwiska sędziego, pomysłodawcy, założyciela miejscowego parku), od swego powstania, a było to zaledwie sto lat temu, słynie z niezwykle malowniczej eklektycznej zabudowy. Nie masz w Szczecinku ładniejszej, ulicznej pierzei niż ta wzdłuż nadjeziornego parku. Gotów jestem iść o zakład, że jest to zarazem najpiękniejsza ulica na całym Pomorzu. Jej piękno zawdzięczamy poprzednim mieszkańcom, tym którzy tutaj mieszkali do 1945 roku. Szczęściem ulica przetrwała bez uszczerbku najpierw „wyzwolenie”, a następnie z małymi wyjątkami radosną twórczość z epoki budowy blokowisk. 
W zdecydowanej większości przed wojną, oprócz mieszkań to tutaj znajdowały się pensjonaty. W tamtych odległych czasach, Neustettin z racji specyficznego mikroklimatu, a także czystego powietrza, miasto określano jako Lutfkurort. Kuracjusze przyjeżdżali nawet z wcale nie tak odległego Berlina. Wprawdzie bezpośredniego połączenia ze stolicą (Niemiec) nie było, ale z przesiadką w Pile można było dojechać już w ciągu 4,5, a w Szczecinie - 5 godzin. 
Starszym mieszkańcom naszego miasta prezentująca się jak spod igły, a do niedawna wyjątkowo zapuszczona kamieniczka, kojarzyła się z Powszechną Kasą Oszczędności, bo właśnie tu do ok. 1977 roku znajdowała jego siedziba. To, że ulokowano właśnie w tym miejscu bank, nie było dziełem przypadku, dlatego wróćmy do jego początków. 
Wypada wspomnieć o prapoczątkach miejscowej bankowości. XIX wiek zwany też epoką pary, spowodował ożywienie gospodarcze, a co za tym idzie, nienotowany do tej pory rozwój miasta. Z pewnością największy wpływ miała budowa na terenie powiatu dróg bitych, linii kolejowych a także zakrojone na wielką skalę prace melioracyjne. Ponieważ inwestycje nieodzownie łączą się z pieniądzem, stąd w roku 1856 r. powstał w Szczecinku oddział Banku Pruskiego, a od roku 1876 Banku Państwowego (Reichsbank), którego siedziba najprawdopodobniej znajdowała się przy ul. Królewskiej (Königstrasse) - dz. ul. Boh. Warszawy.
Ale zanim utworzono oddział banku państwowego, istniały już miejskie, powiatowe instytucje finansowe i kredytowe obsługujące głównie przemysł, rzemiosło i handel. Taką właśnie instytucją finansową nastawioną na obsługę znacznie większej ilości klientów niż firmy prywatne, była założona w 1856 roku Kreissparkasse. Dyrektorem został Bogusław (Bogislav) von Bonin-Bahrrenbusch, a główne odziały znajdowały się w Barwicach, Okonku, Czaplinku, a oddziały w Łubowie (od 1927 r.), Bornem Sulinowie, Wierzchowie i Krosinie. 
W 1885 r. powstała, nastawiona głównie na obsługę rzemiosła i gospodarstw domowych Stadtsparkasse, czyli Miejska Kasa Oszczędnościowa. W tym czasie jego siedziba znajdowała się w ratuszu, a po wybudowaniu (1935 r.) tuż obok nowego gmachu- przy dz. ul. 1 Maja 2 (Friedrichstrasse). W tym czasie istniała już, najbardziej okazała na terenie miasta, siedziba instytucji finansowej – Kreissparkasse, której budowę na rogu dz. ul. Limanowskiego i Mickiewicza (dz. bank PKO SA) zakończono w kwietniu 1925 r. 
Niezwykle burzliwym okresem były pierwsze lata po zakończeniu I wojny światowej. Był to czas hiperinflacji. Pieniądze traciły swoją wartość niemalże z dnia na dzień. To właśnie wtedy lokalne banki, w tym szczecinecka Kreissparkasse, zaczęły drukować zastępcze pieniądze papierowe tzw. notgelty. Wcześniej, bo już w 1918 r. pieniądze zastępcze, ale jeszcze w niskich nominałach, wydawano w magistracie. Pierwsza partia o nominale 500 tys. oraz 5 milionów marek, ukazała się w sierpniu 1923 r. W październiku do obiegu trafiły nominały 5, 10, 20 i 50 miliardów marek. Pieniądze inflacyjne miały pokrycie w aktywach Miejskiego Zakładu Energetycznego i Wodociągowego (Städtische Licht- und Wasserwerke).
Co interesujące, szczecineckie notgelty były ostatnimi, zastępczymi pieniędzmi wydanymi na terytorium Rzeszy. 
Wróćmy jednak do intrygującego ze względy na swoją architekturę budynku przy ul. Parkowej 3. Wybudowano go w 1919 roku na narożnej działce. Jego plan oparty został na literze „L”. Główny korpus tworzy trzypiętrowa bryła z frontonem ukształtowanym w swojej górnej partii w stylu północnego renesansu. Charakterystycznym elementem esownicowej attyki zwieńczonej tympanonem są narożnikowe, kamienne czary ze spiczastą nakrywką. Kilkanaście lat temu, jedna z nich została zniszczona, ale po ostatniej przebudowie dachu (2016 r.) oraz odnowieniu elewacji czarę odtworzono. 
Od strony jeziora do głównego korpusu przylega parterowe skrzydło kryjące niegdyś hol kasowy. Oś głównego budynku wyznacza- od ulicy Ordona- taras oparty w poziomie parteru na czterech słupach. To właśnie w tym miejscu znajdowało się niegdyś główne wejście do banku. Od strony ul. Parkowej wejście z łukowym nadprożem prowadzi na wewnętrzną klatkę schodową, której charakterystycznym elementem są wspornikowe biegi schodowe. Na połaci dachowej znajdują się, niezwykle już rzadko spotykane, okna poddaszowe tzw. wole oczka. 
Co istotne, razem z Reichsbankiem na sąsiedniej działce pod dziewiątką wybudowano trzykondygnacyjną kamienicę z mieszkaniami dla pracowników. Linia zabudowy jest nieco cofnięta w głąb działki. Z nieznanych powodów usytuowany szczytem do ulicy budynek, o elewacji także wystroju północnego renesansu, jest znacznie bogatszy w różnego rodzaju architektoniczne detale. Kamienica powstała najprawdopodobniej rok po zakończeniu budowy banku. 
Przez dwa pierwsze powojenne lata niedawna siedziba Reichsbanku zajęta została, tak jak znaczna większość najlepiej zachowanych budynków w mieście, przez zdobywców, czyli Armię Czerwoną. 18 lutego 1947 roku Zarząd Nieruchomości wydał zezwolenie na tymczasowe użytkowanie przez oddział Narodowego Banku Polskiego. Budynek w stały zarząd NBP przekazany został dopiero w 1951 r. Najstarsi mieszkańcy wspominają, że w tamtych latach od czasu do czasu, przed siedzibą banku pełnił wartę uzbrojony w długi karabin ochroniarz. Jeszcze w latach 50. bank przeniesiono do przedwojennej Kreisseparkasse przy ul. Mickiewicza. Intersujące jest to, że w nowoczesnej, dobrze wyposażonej siedzibie bankowej w tym czasie gospodarzył... Komitet Powiatowy PZPR. 
Po wyprowadzce NBP, przy ul. Parkowej na parterze ulokowano Powszechną Kasę Oszczędności. Piętro zaadaptowano na służbowe mieszkanie. W 1976 r. po przeprowadzeniu na szerszą skalę prac remontowych PKO przeprowadziło się do swojej nowej, znaczniej większej siedziby po dawnej Stadtsparkasse przy ul. 1 Maja 2.
Przez kilka następnych miesięcy aż do listopada 1977 r. w budynku nic się nie działo. Po wykonaniu bardzo powierzchownego remontu (piętro, a nawet poddasze zajęte było na mieszkania) wiosną następnego roku, na parter przeniesiono z ratusza zbiory Archiwum Państwowego. W przeciwieństwie do ciasnych dwóch klitek w ratuszu, tutaj do swojej dyspozycji archiwiści mieli „aż” 200 mkw. 
Prawdziwym utrapieniem stali się lokatorzy, którzy notorycznie, poprzez niewłaściwą eksploatację centralnego ogrzewania i instalacji wodnej, zalewali pomieszczenia magazynowe. Ich wyprowadzka, a następnie przekazanie całego budynku w 1998 r. (kierownikiem był wtedy Sławomir Miara) było dla tutejszych pracowników niemalże powodem do świętowania. 
W tym miejscu wypada także wspomnieć o dziejach Archiwum Państwowego, którego powstanie w Szczecinku wiąże się z utworzeniem w lipcu 1950 r. województwa koszalińskiego. W 1954 roku niewiele brakowało, aby właśnie u nas znalazła się siedziba archiwum wojewódzkiego. Na siedzibę zaproponowano budynek przy ul. Kościuszki (dzisiaj własność CSI Słowianka), w którym do tej pory mieściło się kino. 
Obiekt wymagał przebudowy, a w związku z tym wykonania dokumentacji technicznej. Ówczesne Wojewódzkie Biura Projektów w Koszalinie zlecenia nie przyjęło (takie to były czasy!) proponując wykonanie projektu dopiero w następnym roku. Ponieważ w następnym roku w budżecie NDAP w Warszawie pieniędzy na to już nie było, z nowej siedziby nic nie wyszło. 
W 1961 r. szczecinecka placówka należąca do Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Koszalinie obejmowała swoim zasięgiem powiaty: drawski, człuchowski, szczecinecki, wałecki i złotowski. Po likwidacji powiatów od 1 stycznia 1976 r. PAP w Szczecinku przekształcono w Ekspozyturę Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Koszalinie, a jego zasięg ograniczono już tylko do byłego powiatu szczecineckiego i drawskiego. 1 lipca 1981 r. szczecineckie archiwum stało się Oddziałem Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Koszalinie. 
Pierwszymi archiwaliami przejętymi przez szczecinecką placówkę były akta zespołu „Magistrat zu Neustettin” z lat 1701-1945. W tej chwili zasoby obejmują łącznie 515 metrów bieżących dokumentacji zgrupowanych w 283 zespołach archiwalnych. 
Pierwszym kierownikiem szczecineckiego archiwum od 1952 do 1953 r. była Zofia Żukowska, następnie w latach 1953-1955 Edmund Garbaliński, Eugeniusz Krysiński 1955-1959, Halina Kolosz 1961-1975, Jerzy Marian Roszkowski 1979 -1983, Sławomir Miara 1983 - 2001, Monika Głuszak 2001 - 2006, Sławomir Miara 2006 – 2014 i od 2015 r. Monika Głuszak.
                                                 

Jerzy Gasiul 

artykuł ukazał się 24.01.2018 w tygodniku Temat


Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek


archwium państwowe szczecinek historia ordona parkowa notgelt - komentarze opinie

  • gość 2018-02-22 11:45:35

    Trochę gdańskiej starówki w Szczecinku. A to odkryta niespodzianka. Nie tak dawno może z 10 lat temu usłyszałem opinię, że w Szczecinku nic z architektury gdańskiej nigdy nie było. Tymczasem przy ul. Koszalińskiej pojawiły się kominy gdańskie na oficynie i wyremontowanej kamienicy. Potem jak grzyby po deszczu ten model komina wyrastał w przestrzeni Szczecinka, na osiedlu "generalskim" i innych zakątkach miasta. Gdyby średniowieczna polska magnateria trwała w stylu architektonicznym swoich przodków, nie było by wpływów np. włoskich, francuskich w modernizowanych posiadłościach, pałacach. Dziś Polska może się poszczycić tymi przepięknymi pałacami modernizowanymi na przestrzeni setek lat.

Dodajesz jako: Zaloguj się