23°C rozproszone chmury

Ulica Junacka, jakiej już nie ma

Historia, Ulica Junacka jakiej - zdjęcie, fotografia

14011_18481.jpg

To mało doskonałe zdjęcie ma bezcenną wartość dokumentacyjną. Powstało najprawdopodobniej w 1960 r. Zostało wykonane przez ówczesnego architekta powiatowego Zdzisława Naję. 

To właśnie w tym czasie wykonano całą serię zdjęć dokumentujących śródmiejską zabudowę. Ponieważ z reguły w znacznej części była ona w fatalnym stanie technicznym, tym sposobem kwalifikowano zabudowę do rozbiórki.

Zdjęcia stanowiły też materiał, którym posługiwano się przy tworzeniu planu zagospodarowania przestrzennego. Dodam, że pracownia urbanistyczna znajdowała się w zamku, początkowo w skrzydle północnym, potem na poddaszu dzisiejszej siedziby Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. 

To właśnie na lata 60. przypada intensywny rozwój budownictwa mieszkaniowego. W miejscu starej zabudowy, nie licząc się z uwarunkowaniami historycznymi, zaczęły powstawać typowe bloki mieszkalne. Nie miała znaczenia także architektoniczna wartość obiektu, ani tym bardziej data jego powstania. Kształtowaną przez wieki zabudowę nadającą niepowtarzalny specyficzny charakter miejsca i miasta, a nawet jego historyczną siatkę uliczną wyburzano na niemal masową skalę.

W ten sposób do lat 80 rozebrano ok. 80 budynków. Owszem, były również opracowania konserwatorskie i wytyczne dotyczące kształtowania układu przestrzennego starego miasta, ale z reguły tego nie przestrzegano. Szczecinek w tym względzie nie był odosobniony. W imię szczytnych sloganów o zielonych osiedlach, zacierano namacalne ślady historii. W ten też sposób realizowano politykę państwa dotyczącą tożsamości tzw. Ziem Odzyskanych. 

Szczecinek w ciągu swoich dziejów nigdy nie był miastem zamożnym. Dlatego też najstarsza XVIII i XIX-wieczna zabudowa składała się wyłącznie z budynków o konstrukcji ryglowej pospolicie zwanej „pruskim murem”. Tego typu konstrukcja drewniana bardzo często była uwydatniona na elewacji, tworząc dekoracyjną kratę, składającą się z podwalin, oczepów, słupków i zastrzałów. 

W Szczecinku w zdecydowanej większości budynków, drewniany szkielet ukrywano pod tynkiem lub architektonicznym wystrojem, ale tylko w elewacjach tych od strony ulicy. Ze względu na użyte do budowy drewno, obiekty nie były trwałe. Przez niemalże dziesiątki lat niekonserwowane i nieremontowane domy z reguły były w złym stanie technicznym, a ich remont był bardzo kosztowny.

Pnąca się nieco pod górkę uliczka Junacka, była doskonałym przykładem takiej właśnie zabudowy. Widać ją na zdjęciu po prawej stronie. Do szczytu istniejącego do dzisiaj budynku po byłym Hotelu Pomorskim a wtedy Keun`s Hotel, przylegała piętrowa kamieniczka z mieszkaniem na poddaszu oraz oficyną od strony ul. Junackiej. 

Po wojnie od strony ul. Boh. Warszawy na parterze mieścił się prywatny zakład naprawy radioodbiorników, którego właścicielem był p. Domagała. Pamiętam jako dziecko, że za dużą sklepową witryną stało duże lampowe (innych nie było) radio. 

Pięknie prezentująca się na zdjęciu oficyna, ściana szczytowa na wysokości piętra i poddasza dekorowała nie przykryta tynkiem ściana „w kratę”. Drewnianą konstrukcję uwidoczniono także w niezwykle malowniczo wyglądającym budynku gospodarczym. Od południa posesja przylegała do bezokiennej ściany spichlerza. Środek tworzyło mikroskopijnej wielkości podwórze, do którego nigdy nie dochodziło światło słoneczne. 

Kilka lat potem całą zabudowę, z wyjątkiem równie starego XIX wiecznego spichlerza rozebrano. Na wolnej działce na wysokiej betonowej podmurówce stanął przeszklony pawilon ze sklepem odzieżowym. Od samego początku zakładano, że jest to obiekt tymczasowy. Przetrwał aż do 1994 roku. 

Dzisiaj zostały po nim ściany fundamentowe oraz mocno wyszczerbiona... posadzka z płytek lastrykowych. Od tego czasu położona w samym sercu miasta nieruchomość służy jako poligon doświadczalny dla amatorów mazania ścian sprayem. 

W 2014 roku w ramach odbywającego się w mieście II Art Pikniku, na ścianie dawnego spichlerza, a obecnej siedziby firmy EP&M powstał pierwszy, ale raczej mało udany mural sporządzony na podstawie archiwalnej fotografii przedstawiającej dawną ul. Pruską – dz. Bartoszewskiego. 

Na starym zdjęciu widzimy jedynie niewielki fragment XIX wiecznego spichlerza. Jakimś cudem budynek udało się uratować z pogromu. Może dlatego, że ostatecznie wpisano go na listę obiektów chronionych, a sam budynek wykonano z solidnych materiałów. Oprócz kamiennych ścian piwnic w całości został zbudowany z cegły. 

Potem przez dziesiątki lat stał zamknięty na kłódkę. W latach osiemdziesiątych powstała koncepcja, aby zaadaptować go na potrzeby wystawiennicze mieszczącej się tuż obok w mikołajowej wieży Muzeum Regionalnego. Sporządzony został nawet projekt, ale na tym etapie inwestowanie przerwano. 

Wnętrze z racji bardzo skromnej powierzchni raczej się do tego nie nadawało. Wprawdzie miał aż cztery naziemne kondygnacje, ale za to bardzo niskie. Wchodziło się na tam po drewnianych, rachitycznych schodach. Zbudowano go z niezwykle solidnych i grubych ścian. 

Z pewnością najciekawszym pomieszczeniem była przesklepiona beczkowym stropem piwnica. Szeroka łukowa brama służyła niegdyś do wyładunku lub załadunku zboża z konnych platform, dlatego strop parteru znajdował się mocno powyżej wjazdu. Równie charakterystycznym elementem, były drzwi na każdym piętrze (na dachu zwieńczone nadbudówką), służące do podnoszenia, przy pomocy umocowanej na bloczku liny, worków ze zbożem. 

Szczęśliwie tak się stało, że stary spichlerz w końcu znalazł swego nowego właściciela. Jest to doskonały przykład, jak wiekowy budynek można wykorzystać do współczesnych wymogów i to z poszanowaniem jego historycznej tożsamości. 

Jerzy Gasiul

 

Ulica Junacka, jakiej już nie ma komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com





Historia, - więcej informacji