:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  9°C całkowite zachmurzenie

Ulica Leśna, czyli Forststrasse

Aż dziwne, że za pomocą biało-czarnego obrazka możemy się przenieść w lata dwudzieste minionego wieku. Jesteśmy na Forststrasse - po polsku ul. Leśnej. Taką też nazwę przez kilka powojennych lat ulica nosiła. Z pewnością jest to jedno z najstarszych zdjęć tego zakątka naszego miasta.

Pochodzi z przebogatych zbiorów Muzeum Regionalnego w Szczecinku i nie wiedzieć dlaczego, zastrzeżonych do publicznego wglądu. A przecież placówka ta utrzymywana z publicznych pieniędzy po to właśnie istnieje, aby promować i upowszechniać wiedzę o dziejach naszego miasta. Takich perełek jest znacznie więcej i szkoda, że do tej pory skrzętnie je ukrywano niczym rodowe srebra. 
„Temat”, który od początków swojego istnienia, popularyzuje historię lokalną i utrzymuje się nie publicznych pieniędzy, a wyłącznie z reklam, nie zastąpi powołanych do tego instytucji. 
Zdjęcie tym razem pochodzące ze zbiorów prywatnych, tego samego fragmentu ulicy publikowaliśmy już kilka lat temu. Było tam  uwiecznione dzisiejsze skrzyżowanie ul. Armii Krajowej i Poniatowskiego, a wtedy pnąca się mocno do góry polna droga. Na jej krańcu widać było drewnianej konstrukcji wiatrak typu holenderskiego. Górował nad całą okolicą. Górka, no może dokładniej to co z niej zostało,  została zniwelowana do poziomu ul. Młyńskiej i Niecałej w latach 80. podczas rozbudowy Szkoły Podstawowej Nr 3 przekształconej z czasem w Gimnazjum Nr 1. 
Na prezentowanym przez nas zdjęciu, widać po lewej stronie jedynie fragment południowego stoku Młyńskiej Górki. To właśnie tutaj, już w latach 30. powstał dwupiętrowy budynek mieszkalny. Został zaprojektowany na planie w kształcie litery „L”, z tym że jego dłuższe skrzydło, nie wiedzieć z jakich powodów, biegnie po lekkim łuku. 
Posesja wyróżnia się jeszcze jednym elementem. Jest nim murek oporowy z łamanych polnych kamieni od strony ulicy. Murek co raczej jest dość niezwykłym zjawiskiem, zachował się niemal w całości do dzisiaj. Został jedynie zdewastowany w miejscu gdzie przed latami ustwiono drewnianej konstrukcji kiosk. 
Po wojnie pierwsi polscy już mieszkańcy ul. Leśnej – bo taką nazwę przez jakiś czas ulica ta nosiła, kojarzą ją przede wszystkim z jezdnią wyłożoną szarą, granitową kostką. Nawierzchnia jezdni w swoim górnym biegu, a więc na wysokości szkoły i ul. Kamiennej, przechodziła w gładki asfalt. Dokładniej była to asfaltowa kostka, o której za chwilę kilka słów. 
Najwyraźniej ulica była doświadczalnym poligonem, bo kilkaset metrów już za skrzyżowaniem z ul. Słowiańską, przechodziła w wijącą się zakolem gruntową drogę. Pogrążoną w szpalerze wysokich i rozłożystych lip drogę, co jakiś czas wzmacniano jedynie drobnymi kamieniami. Nic dziwnego, że wraz z wiosną pojawiał się w tym miejscu parowy(!) walec drogowy. Efekty jego pracy nie były nadzwyczajne, ale przez kilka następnych miesięcy droga była bez dziur i wybojów. 
Tak po prawdzie, w tamtych odległych latach, nie była to żadna nadzwyczajna arteria komunikacyjna. Ot, boczna trasa wylotowa z miasta w kierunku Miejskiego Lasu – stąd jej nazwa. Dalej, tak jak dzisiaj można było dojechać do Czarnoboru lub Żółtnicy i Drawienia. 
To tędy w dni targowe, na swoich furmankach jechali tutejsi rolnicy. Przy okazji można było podkuć konia w kuźni obok targowiska z wjazdem od strony dz. ul. Wyszyńskiego. 
Tędy też co jakiś czas, z wielkim mozołem konie ciągnęły wóz drabiniasty wyładowany pniami ściętych w Lesie Miejskim drzew. Wóz miał rozsunięte koła, dzięki temu można było załadować na niego długie pnie. W tym czasie tartak był przy ul. Mierosławskiego i przed końskim zaprzęgiem była jeszcze daleka droga. 
Aby nieco ulżyć zwierzętom, woźnica szedł najczęściej piechotą, nie szczędząc bata. Najgorzej było pokonać górkę pomiędzy przejazdem kolejowym a skrzyżowaniem z  ul. Kamienną. Konie ledwie dawały sobie radę. Zimową porą buchała z ich grzbietów para. Po drodze przystawały na krótki odpoczynek, oczywiście jeśli pozwolił im na to woźnica. 
Zdarzało się, że bat niewiele pomagał i z nadmiernego wysiłku po prostu padały. Jako dziecko pamiętam, jak częstowaliśmy czerstwym chlebem ledwie dychające zwierzę, które nie mogło już stać na nogach. 
Codziennym widokiem na tej ulicy była podążająca w kierunku Wybudowania furmanka. Jej właściciel trudnił się wożeniem węgla. Jego wieczorny powrót do domu był o tyle niezwykły, że koń szedł noga za nogą, a woźnica leżał na dnie wozu, bo z wiadomych względów nie mógł już usiedzieć na ławce. Czasem głośno śpiewał, ale najczęściej leżał i tylko nogi dyndały mu na burcie. Koń, mądre zwierzę, trafiał bezbłędnie do domu i to przez przejazd kolejowy(!).
Nie mniej ważnym ulicznym rytuałem były przejazdy ruskich ciężarówek oraz autobusu dowożącego dzieci do szkoły w Bornem Sulinowie. Był też cogodzinny przejazd „dwójki”. Miejski autobus zahaczał jedynie ulicę (był tu również przystanek) pomiędzy Słowiańską, a Artyleryjską (potem Poniatowskiego). 
Mimo że na początku lat 50. patronem ulicy został gen. Świerczewski, dla tutejszych była to nadal ul. Leśna. Ulica ożywiała się w dni powszednie, głównie za przyczyną stojącej u jej szczytu Szkoły Podstawowej nr 3. Wprawdzie szkoła istniała już w 1949 roku, ale początkowo mieściła się przy pl. Wazów. 
Do budynku, do tej pory zajmowanego przez Związek Zawodowy Kolejarzy, przeniosła się w 1953 roku. Była to jedna z mniejszych szkół licząca w tym czasie 274 uczniów (dane wg Joanny Powałki „Dzieje Szczecinka”). 
Stojący niegdyś na obrzeżach miasta dwukondygnacyjny budynek z płaskim dachem i szrokim okapem, powstał w latach 1899 -1900. Do niedawna data jego budowy uwidoczniona była na elewacji od strony boiska. Tamże znajdowała się drewnianej konstrukcji weranda z podjazdem – pochylnią dla niepełnosprawnych, po której dzisiaj nie ma śladu. 
Jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku mieścił się tu dom pomocy społecznej dla inwalidów (wojennych?) – osób niepełnosprawnych (Provinz Krüppelheim). W tamtych odległych czasach wokół budynku rozciągały się jedynie pagórkowane pola. 
Archiwalne zdjęcie pochodzące najprawdopodobniej z lat 20. upamiętnia budowę brukowej nawierzchni ul. Leśnej. Sądząc po znacznej szerokości jezdni oraz dużego łuku przy wjeździe na dz. ul. Poniatowskiego, robiono to z rozmachem godnym dużego miasta. Środek skrzyżowania, w miejscu dzisiejszego niby ronda, zajmowała trójkątna wysepka. Na zdjęciu wysepki nie widać, być może powstała nieco później. Jezdnię, której nawierzchnię zmieniono dopiero kilka lat temu, ułożono z obrobionej kostki z szarego granitu. Bynajmniej nie z takiej, jaką przed dwoma laty wyłożono pasy na pl. Wolności. Z takiego materiału to najwyżej można sobie robić podjazd do garażu, a nie nawierzchnię w tak reprezentacyjnym miejscu. Środek jezdni wyznaczał pojedynczy rząd z czarnych kostek. 
Na pierwszym planie widać szopę ze stertą zwiezionej kostki. Materiał dowożono na miejsce montażu dwukółką. Grupa brukarzy właśnie zajęta jest jej układaniem. Na przeciwległym chodniku zatrzymała się ciężarówka, dowożąca kolejną partię płytek chodnikowych. Co ważne prace trwają od razu na całej szerokości ulicy, a dotychczasowa gruntowa droga znika niemalże w oczach. W jej miejscu pojawia się niemalże wielkomiejska arteria. 
W tym czasie nie było jeszcze po obu stronach ulicy drzew. Zabudowa po prawej zachowała się do dzisiaj bez większych zmian. Jedną z bardziej charakterystycznych kamieniczek była ta ze sklepem od szczytu.  W latach 50. mieścił się tam sklep z pieczywem. Wejście ulokowane było w ściętym narożniku. W jego miejscu dzisiaj jest mieszkanie. 
Nie mniej charakterystyczną zabudową wyróżniającą tę właśnie ulicę, były ulokowane przy skrzyżowaniu z ul. Kamienną dwa drewniane baraki na betonowej podmurówce. Każdy z baraków składał się z trzech lub czterech segmentów mieszkalnych z drzwiami ulokowanymi od ulicy lub podwórza. Wyglądały niezwykle obskurnie. Szaro-brązowe baraki przetrwały do lat 70. a więc do czasu budowy w tym miejscu bloków osiedla Warszawsko-Chełmińskiego. 
Jak wspomniałem, brukowana nawierzchnia zaczynała się przy skrzyżowaniu z dz. ul. Wyszyńskiego a kończyła na szczycie górki, czyli kilka metrów przed ul. Kamienną. Dalej już była kostka asfaltowa. Był to produkt miejscowej Hartziegelfabrik czyli Fabryki Twardych Cegieł i Bitumkasadsteine - Wytwórni Cegieł (Kamieni) Bitumicznych. 
Frabryka znajdowała się w rejonie dz. ul. Waryńskiego. Produkcja polegała na tym, że po 24 godzinach suszenia cegły wapienno-piaskowej, pod wysokim ciśnieniem w porowatą strukturę wewnętrzną wprowadzano bitum. Cegła zmieniała swoje właściwości, odznaczając się wysoką odpornością na ścieranie i twardością. Używano jej do budowy nawierzchni drogowych. Do niedawna taką właśnie nawierzchnię miały m.in. ul. Słowiańska, ul. Mickiewicza, ul. Piłsudskiego, ul. Kamienna, ul. Klasztorna, ul. Szczecińska i Toruńska..
Tego, że ulica biegnie pod górkę, na pierwszy rzut oka aż tak mocno nie widać. Jej stromiznę czuje się dopiero w nogach. Widać to także po oknach mijanych kamieniec, w których parapety okienne parterów na ich krańcach niemalże są na wysokości kolan. 
                                                 

Jerzy Gasiul 

 

artykuł ukazał się w Temacie Szczecineckim 8.03.2018
Temat. Jedyny tygodnik ze Szczecinka


Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek


leśna szczecinek hostoria poniatowskiego kostka woźnica świerczewski - komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-03-18 09:37:01

    Drogi Panie Redaktorze.przeoczyl Pan istotny fakt ze tartak istnial rowniez niemal na przeciw dawnej komendy milicji przy ul. 28 go Lutego. Pozdrawiam

  • gość 2018-03-18 17:48:11

    „Temat”, który od początków swojego istnienia, popularyzuje historię lokalną i utrzymuje się nie publicznych pieniędzy, a wyłącznie z reklam, nie zastąpi powołanych do tego instytucji. Bo jak nie wy to kto? Na tubie propagandowej to nawet komentować nie można.

  • gość 2018-03-26 12:17:36

    Wspaniały artykuł! „Temat”, który od początków swojego istnienia, popularyzuje historię lokalną i utrzymuje się nie z publicznych pieniędzy, a wyłącznie z reklam, nie zastąpi powołanych do tego instytucji. Święta prawda!

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com