:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -3°C pochmurno z przejaśnieniami

Ulica Podgórna

Kiedy latem 1969 roku robiłem to zdjęcie, wszystkie domy przy ul. Podgórnej były już opuszczone i przygotowane do wyburzenia. W tym czasie z tej dawnej Podgórnej (niem. Bergstrasse – czyli Górzysta Droga) niewiele już zostało, zaledwie kilka domów od strony ul. 9 Maja. Ich wyburzanie było prowadzone etapami. Jako ostatnią rozebrano północną pierzeję ul. 9 Maja, widoczną na zdjęciu od strony zaplecza. 

Pierwszym nowym obiektem jaki się w tym miejscu pojawił, był piętrowy pawilon przy skrzyżowaniu ul. 9 Maja i Podgórnej. Jego wygląd, z racji miniaturowych okien od ulicy i braku tychże od zaplecza, a także cementowego koloru elewacji, bardziej nawiązywał do trzesieckiego bunkra niż do jakiejkolwiek budowli w centrum miasta. Usytuowano go w miejscu wyburzonych trzech piętrowych kamieniczek. Wszystkie miały strome, kryte dachówką dachy i mieszkalne oficyny od strony ul. Podgórnej i wejścia do kina „Kadr”. Była to najstarsza w tej części dzisiejszego deptaka zabudowa, która jakimś niezwykłym zdarzeniem losu przetrwała wojnę i pożary. Poległa w epoce, kiedy wszystkie, bez względu na swoją wartość historyczną i architektoniczną budynki, były uważane za rudery i bezwzględnie równane z ziemią. W tym miejscu stawiano bloki, które różniły się między sobą co najwyżej ilością klatek schodowych.

Jedynymi znaczącymi inwestorami w tamtym czasie było miasto – budujące na masową skalę mieszkania komunalne oraz Szczecinecka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Można jeszcze wspomnieć o tzw. budownictwie zakładowym, ale przy tych dwóch potentatach raczej się nie liczyły. Władze interesowały jedynie nowe mieszkania w blokach. Sprzyjała temu polityka państwa. 

Plany zagospodarowania przestrzennego opracowywano zgodnie z założeniami modernizmu adaptowanymi do polskich, dość siermiężnych w tamtych czasach warunków. Architektonicznym guru był wtedy Le Corbusier. Jego idee (sam mówił o blokach jako maszynach do mieszkania), często nie liczące się z warunkami klimatycznymi (przykładowo budynki na słupach w poziomie parteru), starano się przenieść na polski grunt. Trzeba przyznać dobrze pasowały do wielkiej płyty. Mówiło się wtedy o nowoczesnej urbanistyce, utożsamianej z wielkimi blokami rozrzuconymi pośród zieleni. Wprawdzie tak kształtowana miejska przestrzeń prowadziła do wyobcowania, ale w gruncie rzeczy na tym miało to polegać. Był to jeden ze sposobów wpasowywania się w socjalistyczną doktrynę społeczną. 

Lata 60. i początek lat 70. to okres odbudowy miast ze zniszczeń wojennych. Ponieważ Szczecinek nie był zniszczony, za to istniejąca zabudowa wymagała remontów, zdecydowano się na jej wyburzanie, bezpowrotnie zatracając materialne ślady historii i kultury tych, którzy mieszkali w tym miejscu przed nami. 

Do dzisiaj można zachodzić w głowę, dlaczego w takim eksponowanym miejscu zdecydowano się na budowę piętrowego pawilonu z przeznaczeniem na Zakład Usług Radiotechnicznych i Telewizyjnych. Pod tą nazwą krył się sklep RTV oraz warsztaty naprawcze wiecznie psujących się telewizorów (m.in. słynnych, wybuchowych „Rubinów”) i magnetofonów (szpulowych) oraz kasetowych. Ani jego funkcja, ani architektura nijak się nie miała do otoczenia. I choć w ostatnich latach budynek został przebudowany, powiększono powierzchnię użytkową parteru, nieco modyfikując przy tym elewację, jego brzydota razi do dzisiaj. W tamtym czasie mówiło się, że taki sam budynek wybudowano w Słupsku, a biuro projektów oszczędzając sobie pracy, zdecydowało się jedynie na jego adaptację do miejscowych warunków. 

Rozbiórka starej zabudowy w tym rejonie trwała dość długo. Świadczą o tym choćby rosnące na ruinach chwasty. Ok. 1977 roku wyburzone zostały trzy kamienice po drugiej stronie skrzyżowania (na zdjęciu po lewej). W tym miejscu powstał blok z dużym parterowym skrzydłem od strony ul. Podgórnej. To tam ulokowano największą (przeniesioną z pl. Wolności) aptekę. Dzisiaj jej powierzchnia jest wielokrotnie mniejsza. Teraz pod jednym dachem mieści się kilka różnych punktów usługowych i sklepów w tym m.in. biuro podróży, sklep z papierosami, sklep komputerowy, obuwniczy i gastronomia. 

Jednym z pierwszych obiektów w tej części ul. Podgórnej, był mikroskopijny pawilonik spółdzielni lekarskiej – to dzisiejszy gabinet stomatologiczny. W latach 1975-1976 ulica, podobnie jak ul. 9 Maja, stała się deptakiem. Do dzisiaj z tamtych czasów przetrwał położony wtedy asfalt. Nowością która zupełnie się nie sprawdziła, była próba, ulokowania w tym miejscu ulicznego handlu. Świadkami tego chciejstwa zostały cztery stragany w kształcie katafalków z płyty granitowej. Być może w przyszłym roku (2017) wraz z przebudową deptaku i ten fragment ul. Podgórnej ulegnie przeobrażeniu.

Z tej dawnej uliczki tak naprawdę pozostała jedynie nazwa. Dlaczego Podgórna? Ponieważ niegdyś prowadziła na cmentarz żydowski i komunalny. Oba mieściły się na Górce św. Jerzego (Wodociągowej). Współczesna uliczka urywa się na dwujezdniowej ul. Jana Pawła II, ale przed stu laty od tego miejsca biegła pod górę. Dzisiaj nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, że kiedyś, ostatnią drogę trzeba była pokonywać z mozołem – jeśli nie dla żałobników, to z pewnością dla koni ciągnących karawan. 

Jerzy Gasiul 


Ulica Podgórna komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com