:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  12°C słabe opady deszczu

Utrapienie i radość

Opinie i felietony, Utrapienie radość - zdjęcie, fotografia

Nasze miasto ma dość skomplikowany układ komunikacyjny. Już w tym miejscu rozwieję wątpliwości, chodzi mi o organizację ruchu pojazdów, a w szczególności rowerów. Rowery cieszą się wręcz furorą. Ich popularność rośnie wraz z temperaturą powietrza. A że idzie wiosna, więc na chodnikach i w parku, bo tamtędy w Szczecinku da się w miarę bezpiecznie jechać, zacznie się zbiorowy taniec św. Wita. 

Rowerzyści, żeby nie najechać na piechura gwałtownie skręcają, a ci ostatni, aby nie wpaść pod szprychy, starają się iść prosto, nie wykonując gwałtownych ruchów w bok, bo licho nie śpi. Uderzenie kierownicą w okolice lędźwiowe jest mocno bolesne, a rehabilitacja nie dość, że kosztowna, to na dodatek czeka się na nią długie miesiące. 

W tym roku ratusz obiecał, że zajmie się łączeniem porozrzucanych po całym mieście ścieżek rowerowych. Niestety, w logiczną całość tego połączyć się już nie da. Powód jest oczywisty. W mieście, nie licząc różnych wspólnot i spółdzielni, jest czterech zarządców dróg. Każdy z nich ma swoje zadania, plany, priorytety i wizje. Tak dla przypomnienia mamy drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe i zarządzane przez ratusz czyli gminne. Te ostatnie, jak sama nazwa wskazuje, są najmniej ważne, toteż praktycznie z jednym małym wyjątkiem, nie mają większego wpływu na ogólnomiejską komunikację. Wyjątkiem jest oczywiście deptak, czyli ul. Bartoszewskiego – pl. Wolności – Boh. Warszawy. 

Jeszcze pół wieku temu był to kręgosłup komunikacyjny Szczecinka, teraz jest jedynie głównym szlakiem handlowym i rowerowym. Z racji dużego ruchu pieszego, jazda rowerem po deptaku, jest bardzo utrudniona, a wysmarowane farbą pasy dla rowerów, nie warte nawet funta kłaków. Podobnie zresztą jest w nadjeziornym parku. Po co pasy, znaki zakazu, skoro od samochodów tu i tam aż się roi. A to co dzieje się w parku w sąsiedztwie, „Ślusarni”, plaży, ogólniaka, ul. Lelewela, Jasnej czy Kilińskiego wola o pomstę do nieba. W wielu miastach z samochodową inwazją poradzono sobie bardzo skutecznie, stawiając na dojazdowych uliczkach słupki lub drobne elementy przestrzenne. Jakoś nikt z tego powodu nie ucierpiał. Żadne nieszczęście też się nie przydarzyło. U nas trwa obezwładniająca wszystkich niemoc. 

W prima aprilis swoje podwoje otwiera filia koszalińskiego ośrodka ruchu drogowego. Być może jest to dobra wiadomość dla przyszłych kierowców. Nie będą musieli tłuc się, mocno przepłacając po Pile, czy Koszalinie i prawo jazdy zdobędą na miejscu. W dawnych czasach w każdym powiatowym mieście można było zdawać na prawo jazdy i nie było w tym nic nadzwyczajnego. Na dodatek ruch był taki, jak teraz o północy, co nie znaczy, że umiejętności były mniejsze, niż tych współczesnych kursantów. 

Aby dobrze jeździć trzeba, po pierwsze robić to z głową, czyli rozważnie, a po drugie umiejętności nabywa się latami, a nie wciągu kilkunastu godzin lekcyjnych, bo to zupełnie niemożliwe. Dlatego nie ma także znaczenia, czy przyszły kierowca uczy się na trzypasmowej Marszałkowskiej w Warszawie, czy jednokierunkowej Koszalińskiej w Szczecinku. Jak to zawsze bywa w tego rodzaju przypadkach dla jednego zysk (liczony w pieniądzach) dla innych strata czasu. 

Po Szczecinku z powodu nadzwyczaj wąskich jezdni i całkiem sporego ruchu jeździ się wręcz fatalnie. Doszło do tego, że aby przemieścić się bez większych trudności ze wschodu na zachód najlepiej skorzystać z zatłoczonej obwodnicy, no chyba, że trafi się na traktorek PGK lub Centrostalu. Jazda przez centrum, to jak poruszanie się za konduktem pogrzebowym. Na dodatek z powodu niechęci, by nie powiedzieć wrodzonego wstrętu zarządców do malowania pasów na jezdni (trzeba powiedzieć uczciwie, że nie dotyczy to GDDKiA), bardzo często skręcający w lewo blokują ruch niemalże na całej długości ulicy – patrz ul. Mickiewicza, Wyszyńskiego przy Netto itp. Nie ma ich nawet tam, gdzie powinny być – patrz pas dla skręcających w lewo, czy na wprost na skrzyżowaniu ze światłami na ul. Armii Krajowej i Wyszyńskiego. 

W takich okolicznościach przyrody wysyp, bo tak to będzie, samochodów z elkami na dachu entuzjazmu pośród kierowców raczej nie wzbudzi. Bo tak to już jest na tym świecie, że jak jednemu radość, to drugiemu utrapienie. 

                                                                                                                                       Jerzy Gasiul 

Utrapienie i radość komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com