:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  4°C całkowite zachmurzenie

"Weźcie zegarki, rowery i idźcie do jasnej cholery". Tak 3 maja demonstrowali mieszkańcy Szczecinka

Kolejna rocznica trzeciomajowej manifestacji w 1946 roku jest okazją, aby przypomnieć o tym ważnym wydarzeniu w powojennych dziejach naszego miasta. Obszerne fragmenty tekstu o tych, którzy demonstrowali, ukazały się na naszych łamach w maju 2007 roku.  

Pochód, który był pogrzebem 

Pamięci represjonowanych Juliana Chodoruka, Bronisława Kopacza, Antoniego Lewańskiego, członków PSL za zorganizowanie 3 maja 1946 roku wielkiej patriotycznej manifestacji mieszkańców Szczecinka i okolic przeciwko komunistycznemu terrorowi. Tej treści tablica, nie bez przeszkód ze strony postkomunistów z SLD, została odsłonięta na Placu Wolności dopiero 3 maja 1997 roku. Wcześniej nie chciano zadrażniać, przeobrażonych w trybie nagłym wyznawców teorii marksistowsko – leninowskiej. Ponieważ na treść tablicy jak i miejsce jej umieszczenia, musiała być podjęta przez radnych stosowna uchwała, szczególne kontrowersje pań i panów po lewej stronie wzbudzał fragment cyt. przeciwko komunistycznemu terrorowi. Dzisiaj, kiedy o komunistycznych zbrodniach mówi się już bez ogródek, tego typu sformułowanie, jak najbardziej zgodne z historycznymi faktami, wtedy dla niektórych było najmniej sformułowaniem obrazoburczym.

   Po raz pierwszy o bohaterach wydarzeń z lat czterdziestych, stało się głośno dopiero w 1991 roku. To właśnie wtedy radni postanowili, przyznać trójce organizatorów pamiętnej manifestacji odznaczenia „Zasłużony dla Miasta Szczecinka”. W dniu uroczystej sesji Rady Miasta, chyba po raz ostatni, trzech starszych panów zrobiło sobie pamiątkowe zdjęcie na stopniach szczecineckiego ratusza, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie przed półwieczem jeden z nich – Bronisław Kopacz, przemawiał do zgromadzonych na placu tłumów. 

Szczecineckie początki 

   Była to pierwsza i zarazem ostatnia tak wielka manifestacja przeciwko dławieniu swobód obywatelskich i narastającemu komunistycznemu terrorowi. Organizatorem trzeciomajowego pochodu była miejscowa PSL. W tym czasie jej prezesem był piastujący urząd premiera polskiego rządu na wychodźstwie – Stanisław Mikołajczyk. 

  PSL w Szczecinku powstał dzięki Bronisławowi Kopaczowi. Jak sam wspominał, zaczęło się prozaicznie. W lipcu 1945 roku wpadła mu do ręki „Gazeta Ludowa” – ówczesny organ PSL. Z jej szpalt dowiedział się o odradzającym się ruchu ludowym. Napisał do redakcji list, w którym zaproponował założenie w Szczecinku Koła PSL. Po kilku tygodniach z Zarządu Wojewódzkiego PSL ze Szczecina przyjechał Edward Błaszczyk i Władysław Głownia. Obaj panowie przywieźli ze sobą upoważnienie dla B. Kopacza do założenia w Szczecinku Koła PSL. 

 Pierwsze założycielskie zbieranie odbyło się już w listopadzie 1945 roku. Okazało się, że największą grupę zawodową stanowili kolejarze. Nic w tym dziwnego, wszakże w tutejszym węźle kolejowym pracowało ponad tysiąc osób. Nie brakowało także przedstawicieli innych zawodów, jak kupców, rzemieślników, a nawet pracowników umysłowych i przede wszystkim rolników. W lutym z Wałcza do Szczecinka został oddelegowany tamtejszy działacz - Julian Chodoruk. 

W tym też czasie szczecinecką bazą PSL stało się mieszkanie Antoniego Lewańskiego przy ul. Stalina 69 (dz. Boh. Warszawy – to narożny parterowy budynek przy skrzyżowaniu z ul. Koszalińską, który jakimś dziwnym trafem zachował się do dzisiaj). 

   W niedzielę 26 marca 1946 roku na pierwszym zjeździe powiatowym, na przewodniczącego Zarządu Powiatowego PSL wybrano Józefa Kruszyńskiego rolnika z pobliskiego Parsęcka. Jego zastępcami został p. Czapliński naczelnik stacji PKP, p. Zapora kierownik spedycji PKP, oraz p. Barski – kasjer PKP. Na sekretarza zarządu wybrano Juliana Chodoruka a na skarbnika - Antoniego Lewańskiego. Rychło okazało się, że PSL w Szczecinku miała tak dużo sympatyków, że trzeba było utworzyć dwa samodzielne koła: miejskie i kolejowe. Powstało tez założone przez młodych kolejarzy koło ZMW „Wici”. W tym czasie liczba członków PSL w powiecie wynosiła już ok. 600 osób. Dodać należy, że w tym czasie Szczecinek liczył tylko 12400 mieszkańców w tym ok. 1900 Niemców. 

 

 

Zakaz w ostatniej chwili 

   Zbliżało się trzeciomajowe święto. W kwietniu odbyło się międzypartyjne spotkanie, na którym postanowiono wspólnie przygotować się do nadchodzących świąt: pierwszego, trzeciego i dziewiątego maja. Postanowiono, że organizacją pierwszomajowego święta zajmie się PPR i PPS zaś świętem trzeciomajowym – PSL. Program jego obchodów przewidywał najpierw mszę św. o godz. 9 w kościele Mariackim, a potem pochód ulicami miasta. Uroczystości miały się zakończyć o 18.00 akademią w „Dworku” przy ul. marsz. Żukowa - tak nazywano salę, którą kilka lat potem przebudowano na kino „Przyjaźń”. 

   Zupełnie niespodziewanie w przededniu trzeciomajowego święta, po mieście zaczęły krążyć pogłoski, że prawdopodobnie nie będzie żadnych obchodów. Plotka stała się na tyle nośna, że Bronisław Kopacz postanowił o tej sprawie porozmawiać z samym burmistrzem Czupryniakiem. Podczas rozmowy burmistrz przyznał, że tego rodzaju pogłoski dotarły również do niego. Na ile był szczery w rozmowie z Kopaczem, dzisiaj trudno dociec. W każdym razie jeszcze tego samego dnia, Kopaczowi i Chodorukowi poprzez posłańca doręczono wezwania do stawienia się w ratuszu. 

  Tym razem burmistrz Czupryniak, powołując się na telefon z Warszawy, stwierdził bez ogródek, że decyzją władz wyższych, jutrzejszy pochód musi być odwołany. W ślady burmistrza poszedł kapitan Przelicki – zarządca Państwowego Gospodarstwa Nieruchomości Ziemskich, który mimo uprzednich ustaleń, powołując się na akcję siewną nie zgodził się, aby w pochodzie jechały traktory. Co ciekawe, akcja siewna nie była żadną przeszkodą przy obchodach pierwszomajowych, tyle że organizowanych pod egidą PPR i PPS.

 

Manifestacja podczas obchodów Święta 3 Maja w Szczecinku w 1946 r.https://t.co/Kvu4jDAsk2 pic.twitter.com/deHmT0Gdpn

— IPN Szczecin (@IPN_Szczecin) 3 maja 2017

 

 

 

 

 

 

 

Pochód z trumienką 

  Po takim dictum, obaj panowie nie mogąc się skontaktować z Lewańskim, który tego dnia był poza Szczecinkiem, a także mieszkającym w Parsęcku prezesem, postanowili działać samodzielnie.   

   Po prawdzie, to uroczystości nie można już było odwołać. Doszli do wniosku, że skoro nie można zorganizować pochodu, w takim razie należy urządzić… pogrzeb. W tym celu z wystawy warsztatu stolarskiego Antoniego Lewańskiego ściągnięto małą trumienkę. Wymalowano na niej napis „3 MAJ” a partyjne chorągwie przewiązano kirem.

  Nazajutrz, mimo oficjalnego zakazu, od rana do Szczecinka zaczęły przyjeżdżać ciężarówki z delegatami z całego powiatu. Samochody musiały zatrzymać się przy sądzie. Stamtąd już pieszo uczestnicy musieli przejść do kościoła Mariackiego. Msza św. rozpoczęła się zgodnie z programem o godz. 9.00, a odprawił ją ks. kapelan Anatol Sałaga. Przed ołtarzem stanęły poczty sztandarowe a na środku trumienka. 

 Dzisiaj nie wiadomo, czy w swoim kazaniu ks. Sałaga nawiązał do trzeciomajowego święta. W każdym razie do zgromadzonych przemówił dopiero i to z kościelnych schodów dopiero Bronisław Kopacz, tłumacząc, że udział w obchodach trzeciomajowego święta nie jest przestępstwem. 

   Dalej wszystko potoczyło się już spontanicznie. Uformował się pochód, który ze śpiewem „Witaj majowo jutrzenko” ruszył ul. Zamkową na pobliski pl. Wolności. Pośród tłumów wyróżniali się umundurowani kolejarze, leśnicy, harcerze a także uzbrojeni(!) w karabiny sokiści.

Nie bójmy się, to przecież nasze święto  

  Na placu Wolności ze schodów ratuszowych kolejny raz zaczął przemawiać Kopacz. Niestety, jego słowa zagłuszyła muzyka z ustawionego w tym czasie na centralnym miejscu placu nasłupowego głośnika. Muzykę nadawano z pobliskiej siedziby PPR, mieszczącej się na piętrze narożnej kamienicy od strony ul. Bohaterów Warszawy. Warto przypomnieć, że w tym czasie była PSL była jedyną partią, która nie była podporządkowana komunistom. Harcerze bardzo szybko uspokoili szczekaczkę, potrząsając słupem tak skutecznie, że głośnik spadł na ziemię.  

  Jak wspominali uczestnicy, pochód rozciągał się na przestrzeni ok. dwóch kilometrów. Podczas przemarszu młodzi ludzie okrzykami domagali się poparcia PSL i Stanisława Mikołajczyka. Wznoszono również okrzyki i różne hasła. Jedno z nich brzmiało: Weźcie zegarki i rowery i idźcie do jasnej cholery. Adresowane było do sowieckich okupantów, którzy w tym czasie zajmowali najładniejsze (szczelnie ogrodzone płotami) dzielnice Szczecinka. 

  Po zakończeniu przemówienia, pochód ruszył ul. Stalina (dz. Boh. Warszawy) Kościuszki, Mierosławskiego i Koszalińską. Następnie demonstranci ponownie weszli w ul. Stalina i dalej ul. 9. Maja, Żukowa, 28. Lutego do dworca PKP. Tam też manifestacja została oficjalnie rozwiązana. 

        Bronisław Kopacz kolejny raz przemówił do zebranych tym razem stojąc na przydworcowym schronie. Kończąc miał powiedzieć: Nie bójmy się, to przecież nasze święto, najwyżej wszyscy pojedziemy na białe niedźwiedzie. 

 Z relacji świadków zdarzenia wiadomo, że część uczestników protestu z harcerzami na czele wróciła tę samą trasą dochodząc aż do pl. Jasnego. Po latach Julian Chodoruk twierdził, że chciał doprowadzić pochód tylko do siedziby Urzędu Bezpieczeństwa, który w tym czasie znajdował się w dawnej zbrojowni przy ul. Kościuszki 23. Jak się okazało uczestnicy przeszli obok niego i skręcili w ul. Mierosławskiego. 

    Tak jak planowano, o godz. 18.00 w Dworku odbyła się akademia, a po niej zabawa. 

Represje 

   Komuniści na represje zdecydowali się dopiero 7 maja. Juliana Chodoruka, Bronisława Kopacza i Antoniego Lewańskiego aresztowano w godzinach popołudniowych. Przetrzymywano ich osobno i przesłuchiwano w siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Kościuszki. Na drugi dzień po przesłuchaniach, zdecydowano się na przewiezienie aresztantów do Szczecina. Tam też 11 maja doręczono im postanowienie Wojskowego Prokuratora Rejonowego w Szczecinie o tymczasowym aresztowaniu. Od wyroku udało się wybronić tylko Lewańskiego. Chodoruk i Kopacz wyszli z więzienia dopiero po 3,5 roku.  

   Tego rodzaju manifestacje odbyły się nie tylko w Szczecinku. Nieco wcześniej, bo 12-13 kwietnia 1946 roku, potężna manifestacja została zorganizowana w Szczecinie podczas zlotu „Trzymamy straż nad Odrą”. U nas w Szczecinku, był to jedyny, z tak masowym udziałem mieszkańców, spontaniczny odruch przeciwko komunistycznemu zniewoleniu. 

Jerzy Gasiul

Przy opracowywaniu posłużyłem się materiałami Andrzeja Pietrasa i Antoniego Petschke zamieszczonymi w miesięczniku „Głos wolny” nr 3,4,5 z 1991 roku a także „Trzeci maja w 1946”  – Temat z 1997 r. autorstwa Jerzego Dudzia oraz „Pamiętny dzień” Sławomira Miary – Temat maj 2007. 


demonstrowali - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com