:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  12°C rozproszone chmury

Wielki baniak z wodą runął na ziemię. W Szczecinku zaschło w kranach

Stało się to 29 listopada o godz. czwartej nad ranem Roku Pańskiego 1990. W numerze czternastym „Dwutygodnika Miejskiego Temat” zamieszczona została notatka o tej nocnej katastrofie przy ul. Waryńskiego. Na ziemię runął wypełniony wodą jeden z dwóch stojących na szczycie wzgórza zbiorników wyrównawczych. Na szczęście poszkodowanych osób nie było, powstały jedynie całkiem poważne straty materialne. Zdjęcie zostało wykonane dzień lub dwa po katastrofie i 500 metrów sześciennych wody z rozbitego zbiornika zdążyło już wsiąknąć w grunt.

O czwartej nad ranem 29 listopada 1990 r. wypełniony wodą, jeden ze zbiorników przy ul. Waryńskiego runął na ziemię. 

Zima to czas ponurych pochmurnych dni, które w zupełności nie sprzyjają wykonywaniu zdjęć. To archiwalne powstało właśnie takiego dnia, kiedy z nieba sypnęło białym puchem, który zaraz potem zamienił się w breję i błoto. Prawda jest też i taka, że przy fatalnej pogodzie powstało równie złe zdjęcie. 
Jako jego autor zamieszczam je w niniejszym cyklu w celach wyłącznie poznawczych. Tak właśnie ćwierć wieku temu prezentowała się górka przy ul. Waryńskiego, na której stały dwa wodne zbiorniki wyrównawcze mające kształt wielkich, stalowych buław. Ponoć przypadki nie istnieją, ale jak miał powiedzieć Mark Twain „Wszystkie rzeczy, które się nam przydarzają, mają jakiś cel”. 
Stało się to 29 listopada o godz. czwartej nad ranem Roku Pańskiego 1990. W numerze czternastym „Dwutygodnika Miejskiego Temat” zamieszczona została notatka o tej nocnej katastrofie przy ul. Waryńskiego. Na ziemię runął wypełniony wodą jeden z dwóch stojących na szczycie wzgórza zbiorników wyrównawczych. Na szczęście poszkodowanych osób nie było, powstały jedynie całkiem poważne straty materialne. Zdjęcie zostało wykonane dzień lub dwa po katastrofie i 500 metrów sześciennych wody z rozbitego zbiornika zdążyło już wsiąknąć w grunt.
Wszystko na to wskazuje, że do katastrofy budowalnej wcześniej czy później dojść musiało, ponieważ jak to potem ujęto w protokole, oba zbiorniki zmontowane zostały ze stali złej jakości. Na tę okoliczność powołano natychmiast dwie komisje, ale ostatecznie sprawa skończyła się w sądzie. Straty oszacowano na ok. 500 mln (starych) zł. Co ważne PWiK owszem, zbiorniki przez kilkanaście miesięcy eksploatował, ale robił to nieformalnie, dopatrując się w obu obiektach licznych wad materiałowych i usterek. Skąd w tym miejscu pojawiły się stalowe zbiorniki na wodę? 
Wszystko zaczęło się od wielkiego boomu budowlanego, który rozpoczął się pod koniec lat 60. trwając przez następne dekadę. To wtedy w mieście pojawiały na masową skalę pięciokondygnacyjne bloki. 
Wprawdzie do większości nowych mieszkań wprowadzali się dotychczasowi lokatorzy z wyburzanych starych budynków, ale przybywało także mieszkańców spoza miasta. Liczba ludności Szczecinka stale rosła. Przykładowo w 1968 miasto liczyło 27,5 tys. mieszkańców, a dziesięć lat później 37 tys. 
W tym też czasie pojawiały się nieistniejące dotąd problemy z wodą, a także gazem. Z gazem poradzono bardzo szybko budując w połowie lat 70. gazownię przy ul. Polnej. Znacznie gorzej było z wodą. Wprawdzie w tym samym czasie oddano do użytku nowe ujęcie wody na Bugnie, ale z zapewnieniem właściwego ciśnienia w całej sieci miejskiej były poważne problemy. Jak ktoś mieszkał nieco wyżej niż na pierwszym piętrze, z kąpielą musiał poczekać do późnych godzin nocnych. 
Okazało się też, że liczący zaledwie 250 m sześciennych zbiornik na wieży wodociągowej, służący jako rezerwa w godzinach szczytu, był daleko niewystarczający. Stąd powstał pomysł, aby wybudować dwa zbiorniki każdy po 500 metrów przy ul. Waryńskiego. Wybrano najwyższe wzniesienie na terenie miasta. 
Od niepamiętnych czasów – mowa o pierwszym powojennym pokoleniu – to było szczególne miejsce. Granicą zabudowy był dworzec i tory kolejowe. Za wiaduktem przy ul. Kraińskiej (teraz Pilskiej) oprócz składów KPPD znajdowała się ogrodzona od ulicy wysokim, betonowym płotem sowiecka jednostka wojskowa. Jej znakiem szczególnym oprócz zasieków, były duże, naziemne zbiorniki na paliwo. Od strony dzisiejszej ul. Waryńskiego (ulica powstała wraz z budową ZPW), był potrójny płot z drutu kolczastego. Baza pilnowanli strażnicy w budkach oraz psy. Między pierwszym, a drugim płotem był stale bronowany pas graniczny. 
Rosjanie zajmowali teren, na którym przed wojną znajdowała się fabryka tzw. twardych cegieł. Fabryka miała swoją żwirownię usytuowaną od wschodniego stoku górki, którą my mieszkańcy wschodniej dzielnicy nazwaliśmy z racji jej położenia - Ruską Górą. Ponieważ od torów kolejowych znajdowało się piaszczyste wyrobisko, górka była świetnym miejscem do uprawiania karkołomnych skoków, a tutejszy, jeszcze dość mizerny lasek sosnowy nadawał się doskonale do zabawy w podchody. 
Od jego południowej strony, w miejscu dzisiejszych magazynów i osiedla Leśnego, w niewielkiej kotlince istniały resztki murów z dużą ilością obrobionych kamieni po jakiejś tajemniczej zabudowie. Być może to właśnie tutaj ulokowany był dom właściciela przedwojennej fabryki. 
Około 1988 roku na szczycie górki zaczęto montować stalowe zbiorniki. Powstał też asfaltowy placyk ze stromo poprowadzonym dojazdem od północnej strony. Jakoś w tym samym czasie, na rozległym polu od południa Ruskiej Góry, pojawiły się pierwsze domki jednorodzinne Osiedla Leśnego. 
Jedną z pierwszych, w całości zabudowana jednakowymi typowymi domkami, była położona u podnóża ul. Klonowa. Domki wybudowali ówcześni pracownicy ZPW. To za ich przyczyną wkrótce w tym miejscu pojawiło się boisko, a na północnym stoku, dzisiaj już porośnięty obfitą roślinnością, wyciąg narciarski. 
Listopadowa katastrofa spowodowała dokuczliwe w skutkach przerwy w dostawie wody. Całe szczęście, zaczęto nie tylko modernizować starą sieć wodociągową. Jednak prawdziwą rewolucją technologiczną była komputeryzacja. Od tego czasu ciśnienie w sieci zapewniają sterowane komputerowo pompy na stacji uzdatniania wody. W miejscu dawnych zbiorników ulokowany został w 2013 r. maszt telefonii komórkowej. 
                                                   

Jerzy Gasiul


Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek


woda pwik przerwa w dostawach zbiornik katastrofa waryńskiego - komentarze opinie

  • gość 2017-12-16 14:24:27

    Mądry tekst, wracają czasy młodości i dzieciństwa. Zbiorniki były postawione na górce, która nazywaliśmy "ruska góra" albo "kredówa". Skakało się z góry na strome wyrobisko piasku i po nim zjeżdżało w dół na "4 literach". Tylko potem ubranie trzeba było prać (we Frani jak ktoś miał w domu). To było miejsce letnich naszych zabaw, nas, mieszkających na ulicach "przydworcowych" - Kanałowa, Drahimska, Toruńska...

  • gość 2017-12-17 07:13:31

    Byłem na tym baniaku. PIĘKNY WIDOK NA MIASTO. Był niezabezpieczony, każdy kto chciał, wchodził do środka tak jak do wieży ciśnień.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com