:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  10°C słabe opady deszczu

Wojciech Jurczak: Kabel

Opinie i felietony, Wojciech Jurczak Kabel - zdjęcie, fotografia

felieton ukazał się 24.11 w tygodniku Temat

Jesteśmy okablowani. Niekiedy czuję się jak żywa bomba. Siadam przed klawiaturą, odgarniam przewody, owe kable poplątane i... myślę, że moment, a  niechcąco wcisnę klawisz by odlecieć w Kosmos razem z otoczeniem. 

Jesteśmy uzależnieni od kabla i jego elektryczno-elektronicznej zawartości. Gdy wyłączają dopływ prądu stajemy bezradni i przerażeni. Utrzymuję jednak pewien dystans do tego zjawiska, bowiem mam istotny komfort. Otóż mieszkam na wsi, gdzie odkąd zainstalowano nowoczesny transformator w miejsce stareńkiego, przerwy w dostawie energii elektrycznej są do bólu częste. Dlatego podstawowym gadżetem mego domu jest bardzo stara lampa naftowa pamiętająca cara Mikołaja z Romanowych i dyliżanse. 

To moja wyższość nad kablem. Ale wynalazki współczesnego świata doceniam i lubię. Do jakiegoś momentu. Weźmy taką komputeryzację – miała uczynić nasze życie łatwiejszym, przyjemniejszym i temu podobne. W moim ukochanym kraju bywa z tym kiepsko. Przydarzył mi się wypadek. Na autostradzie A1 o fatalnej porze dnia – zmierzch zapadał - przysnąłem w trakcie jazdy. Rąbnąłem w barierę ochronną. Dzięki Panu Bogu, nic mi się nie stało, ale skasowałem pół auta i kilkanaście metrów owej zapory oraz dziesięć słupków. Dotarłem do domu i zgodnie z procedurą – na dźwięk tego słowa scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni - odbyłem wszelkie urzędowe obrzędy. Po kolei. 

Przemili dwaj policjanci z okolic Torunia (pojawili się na miejscu jak duchy, ale wywołane elektronicznie po sygnale o uszkodzeniu bariery). Zatrzymali mi dowód rejestracyjny i powiedzieli, że za jakiś mniej więcej tydzień kartonik dotrze do Szczecinka, do Starostwa. Zwykłą pocztą, żadnej tam komputeryzacji, spoko, poczta działa – rzekł jeden z policjantów. 

Przyjazny klientom mechanik, młody kolega Patryk odbudował mi samochód pieczołowicie dobierając części ze składowiska skasowanych pojazdów. Dziwnie jakoś odbyło się to bez komputera, a jedynym nowoczesnym sprzętem elektronicznym (komputerowym?) z jakiego obaj korzystaliśmy to telefonia komórkowa. Odwiedziłem Starostwo Powiatowe w Szczecinku, tam równie przyjazna interesantom pani znalazła moje dane w komputerze, dowód rejestracyjny zwykłą pocztą dojechał – i wyliczyła papiery urzędowe jakie muszę dostarczyć do urzędu. 

Diagnosta ze stacji diagnostycznej był jak zawsze (i dla wszystkich) uprzejmy, a bardzo w swej pracy staranny, znakomicie biegły w obsłudze komputera oraz samochodów, co oczywiste. Tu wkraczamy w elektronikę, w komputerowe bazy danych. 

W urządzeniu wszystko bezbłędnie się znalazło. Pan Henryk odszukał odpowiednie kody, które... należało wpisać w papiery. Ręcznie, długopisem, bo niby czym? Z plikiem papierów powędrowałem do przyjaznego Starostwa.

Tu chcę zaznaczyć, że w znanym mi kraju – Królestwie Norwegii, gdzie jest król i królowa, jak u nas za czasów króla Stasia oraz króla Ćwieczka - nikt nie wozi z sobą dowodu rejestracyjnego. Jest, podobnie jak u nas, karta pojazdu, może ona także spoczywać w domu, w szufladzie. Nie trzeba mieć przy sobie prawa jazdy, to niekaralne; w przypadku zatrzymania przez policję patrol znajdzie wszystko w komputerze. Na czele z fotografią naszej buźki z profilu i en face. Policja w tamtym zimnym kraju ma odpowiednie programy komputerowe, a jeśli chodzi o papier - posiada toaletowy.

Ale to opowiastki z cyklu „Znacie? – znamy”. No, to posłuchajcie”. Papiery dopadają nas w bankach, na poczcie, wszędzie. Zatruwają życie interesantom i urzędnikom. Bez papieru nie ma życia. Tym sposobem jest u nas w Polsce gałąź logistyki, nauki, przemysłu, usług, polityki, wenerologii i czego tam jeszcze - pod nazwą papierologia. 

Bez nowoczesności trudno jednak i nijako, toteż rzekłem do mojej kobiety, że planuję zainstalować skype`a.

- Po cholerę – zapytała lirycznie – nie lubię kabli – dodała jeszcze. Ja też. Uśmiechnęliśmy się do siebie ze zrozumieniem. Amen.

 

Wojciech Jurczak

Wojciech Jurczak: Kabel komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na temat szczecinek.com